Topic-icon Piekarnia w Rynku

Więcej
4 lata 11 miesiąc temu - 4 lata 11 miesiąc temu #1 przez Krajanka
Piekarnia w Rynku was created by Krajanka
Teraz jest tutaj parking . Narożnik pierzei południowo-wschodniej rynku, wlot na ulicę Łysakowską, teraz ul.Głowackiego. Na paru zdjęciach "z epoki" widnieje przecież parterowy, chyba murowany dom.
Czy ktoś z Was wie, kiedy zaistniała piekarnia w Rynku nr 4?
Tyle sama mogę powiedzieć, że nigdy nie dotknęły jej żadne szalejące w pobliżu pożary. Nawet te, który ogarniały dom dra Feliksa Przypkowskiego przy pierzei południowej, co nie jest samo przez się oczywiste. Dla mnie owo trwanie to coś niezwykłego, zwłaszcza, gdy się widziało ogrom zgliszczy rynku po pożarze, świadectwem zdjęcie niedawno zamieszczone/spostrzeżone w naszej galerii:


Dwaj piekarze, przepraszam - mistrzowie piekarniczo-cukierniczy, wyszkoleni w fachu przez własnego ojca Juliana, urodzeni w Miechowie , przybyli stamtąd
u schyłku XIX wieku do Jędrzejowa, bo w Miechowie rodzina nasyciła już fachowcami okolicę, a kolejny brat już prowadził tam piekarnię :)
Władysław (1868-1942) ze swoim młodszym bratem Karolem (1875-1933) otworzyli więc w Rynku pod nrem 4 warsztat piekarniczy.
Przetrwał on w tej samej lokalizacji obie wojny, aż dopadły go domiary władzy ludowej i jako niesłuszny ideologicznie, stanowiący zbędny dla nowego systemu, bo prywatny przeżytek, padł pod ich ciosami mniej więcej w drugiej połowie lat 60- tych XX wieku.

Na zdjęciu z 1914 roku widoczny fragment świeżo odremontowanego dachu :


Zdjęcie poniżej z roku 1915 wskazuje na potrzebę remontu elewacji. Uwiecznia skład drewna dla piekarni na ul. Łysakowskiej oraz pobliską studnię z kołowrotem po stronie południowej (z niej pobierano wodę do piekarni), która działała jeszcze w czasie II wojny:


Zdjęcie z 1919 pokazuje już cały budynek odnowiony:


Do dziś nie tylko nie potrafię pojąć idei , że to co państwowe zawsze musi być lepsze od prywatnego, ale też że mała lokalna piekarnia prywatna mogłaby rzeczywiście stanowić jakąkolwiek przeszkodę w budowaniu lepszej przyszłości kraju. Przekonanie, że po przymusowym zamknięciu prywatnych miejsc pracy dokona się "resocjalizacja" ich właścicieli, wydaje się objawem myślenia magicznego.
Piekarnię pod koniec prowadziły kobiety, wdowa po Władysławie, Zofia z córkami.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
4 lata 11 miesiąc temu - 4 lata 11 miesiąc temu #2 przez Lech
Replied by Lech on topic Piekarnia w Rynku
Piekarnię Szczecińskich pamiętam byłem w niej parę razy,ale kiedy powstała to nie pamiętam za młody jestem ;) .Obok na rogu dłużej funkcjonował sklepik pani Fałkowskiej,który miał powierzchnię 2 m x3 m a można tam było kupić podstawowe produkty spożywcze ,słodycze a nawet wypić zimą grzane na piecyku piwo :P .Mojemu dziadkowi Ciszewskiemu zamknęli restaurację na zachodniej stronie rynku w 1950 roku,wykończyli go domiarami i fałszywymi doniesieniami pana z Urzędu Skarbowego nazwiska jego nie wspomnę choć pamiętam ze wspomnień dziadka.Po naszej stronie była też piekarnia p.Kowalczyka też zamknięta w tym czasie.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
4 lata 11 miesiąc temu - 4 lata 11 miesiąc temu #3 przez Krajanka
Replied by Krajanka on topic Piekarnia w Rynku
Witaj Lechu! Czyli wspólna niedola spadła na naszych przodków po II wojnie i to wtedy, kiedy podniesiono prawie kraj z gruzów.

Na pytanie: kiedy w/wym. piekarze przybyli do Jędrzejowa usiłuję poszukać odpowiedzi w genealogii rodzinnej.
Otóż podana jest tam data ślubu Władysława, który odbył się w lipcu 1892 r.w Jędrzejowie.
Panną młodą była Józefa z Prusakiewiczów, która niestety zmarła niedługo po urodzeniu dziecka.
(Tego nie dowiedzielibyśmy się z niekompletnych ksiąg metrykalnych, choć są już zdigitalizowane.)
Wypadałoby dodać choć parę miesięcy na zapoznanie się młodych ze sobą, narzeczeństwo i ten ślub. Pewne, że właśnie w 1892 roku Władysław
był już w mieście i ożenił się tutaj. Jego młodszy brat Karol wziął ślub w innym mieście.

Obaj bracia piekarze uczestniczyli w zakładaniu jędrzejowskiej ochotniczej straży pożarnej oraz brali udział w akcjach gaśniczych. Szczęśliwie, wschodnia pierzeja rynku, również dzięki ich skrupulatności i trosce o regularne czyszczenie kominów, nie płonęła.
A przecież w piekarni nocami płonął ogień w piecu.:cheer: i o zaprószenie go nie było trudno.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
4 lata 11 miesiąc temu - 4 lata 11 miesiąc temu #4 przez Lech
Replied by Lech on topic Piekarnia w Rynku
Wspominasz że panna młoda pochodziła z Prusakiewiczów,Obok pod numerem 3 mieszkali Prusakiewiczowie te posesje były obok siebie. Dom i podwórko pod numerem 3 dzielili po połowie Ciszewski i Prusakiewicz.i jak pamiętam i już kiedyś o tym pisałem toczyli ze sobą wieloletnią batalię o to do kogo należy piwnica pod domem, żeby było śmieszniej korzystali z niej na równych prawach.Pisałaś kiedyś o pokoiku na pietrze,to musiało być u Prusakiewiczów bo w domu gdzie była piekarnia piętra nie było.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
4 lata 11 miesiąc temu #5 przez Krajanka
Replied by Krajanka on topic Piekarnia w Rynku
Taaak?! :ohmy: :cheer: Lechu, ależ wiele mi wyjaśniłeś! Sama nie skojarzyłam.
Od lat nikt z żyjącej rodziny nie umiał wyjaśnić okoliczności zamieszkania na pierwszym piętrze pod nrem 3.
Twierdzili, że " od początku" tam mieszkali. Jeszcze w latach 50. po II wojnie też.
Mam coś więcej: otóż Józefa Prusakiewiczówna była córką Wiktora i Pelagii z Gugulskich i urodziła się w Jędrzejowie 9 marca 1874 r. ( dzisiaj więc ma swoje urodziny ...więc zapewne ucieszyłaby ją nasza modlitwa w jej intencji ).
A nauczyciela, pana Gugulskiego przecież "wszyscy" pamiętają, tak czy nie?

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
4 lata 11 miesiąc temu - 4 lata 11 miesiąc temu #6 przez Lech
Replied by Lech on topic Piekarnia w Rynku
Zajrzyj do galerii Zakrzewscy Ciszewscy znajdziesz tam zdjęcie mojego dziadka i babcię z państwem Gugulskimi bo też byliśmy połączeni węzłami rodzinnymi ;)

andreovia.pl/galeria/picture.php?/706/ta...krzewscy_i_ciszewscy

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
4 lata 11 miesiąc temu - 4 lata 11 miesiąc temu #7 przez Krzysiek
Replied by Krzysiek on topic Piekarnia w Rynku

A nauczyciela, pana Gugulskiego przecież "wszyscy" pamiętają, tak czy nie?


Taaak, pamiętamy :) Znacie tą anegdotę?

Dzień dobry, nazywam się Edward Gugulski, zbiłem szybę, ile płacę?

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
4 lata 11 miesiąc temu - 4 lata 11 miesiąc temu #8 przez Krajanka
Replied by Krajanka on topic Piekarnia w Rynku
Dzisiaj zapoznałam się z aktem ślubu Władysława i Józefy ( oznakowanym nrem 44).
Odbył się o godz.7 wieczorem 1892 roku. Co ciekawe, pan młody złożył podpis w obowiązującym wówczas języku urzędowym, czyli po rosyjsku.
( Wiedziałam wprawdzie, że znał oprócz ojczystego język niemiecki i rosyjski, ale się zdziwiłam :huh: .)

szukajwarchiwach.pl/21/1704/0/-/173/skan...Ifh6F-aCU01BiPseUj9A

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
4 lata 11 miesiąc temu #9 przez Lech
Replied by Lech on topic Piekarnia w Rynku
Krajanko podziwiam Cię za upór i dociekliwość.Odtworzyłem ten akt i przeczytałem fragmenty B) ale to niestety nie na moją cierpliwość :whistle:

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
4 lata 11 miesiąc temu - 4 lata 11 miesiąc temu #10 przez Krajanka
Replied by Krajanka on topic Piekarnia w Rynku
Dziękuję Lechu za ciepłe słowa. Cóż, nawet własne wady przy odrobinie dobrej woli da się wykorzystać dla dobra społeczności.
No bo dlaczego parking przy Rynku ma się współczesnym kojarzyć....z parkingiem jedynie, skoro w tym miejscu toczyło się jędrzejowskie życie i jego sprawy?
Na szczęście wielu przede mną przetarło drogi, a mnie otworzyło oczy. Czekałam na zamieszczenie "Historii OPS Jędrzejów" Arkadiusza Sokoła,
napisanej w 1975 roku. I doczekałam się!:P .
Myślę, że dzięki zawartym w niej wskazówkom nareszcie "zobaczę" moich dzielnych przodków piekarzy- strażaków. Mam cichą nadzieję, że mi pomożecie, choćby przez rozpoznanie na zdjęciach innych strażaków i tzw. selekcję negatywną. Otóż nadal nie dysponuję żadnym pewnym zdjęciem uwieczniającym Karola Szczecińskiego, a przecież jako z-ca naczelnika straży musi być na zdjęciach, i to na przedzie :whistle: . Patrzę wielokrotnie i mój wzrok pyta, który z nich to Karol, a gdzie Władysław?
Początek przecież został zrobiony.
Znamy personalia naczelników straży:
Adolf Wardzichowski (pochodzący zapewne z Mieronic, carski urzędnik niższego stopnia w Pińczowie, uhonorowany dwoma medalami, ciemno-brązowym za pracę przy pierwszym spisie ludności Cesarstwa Rosyjskiego 1897 r oraz srebrnym pamiątkowym medalem rządów cara Aleksandra III).
Czy widzicie na zdjęciu kogoś wypinającego pierś ozdobioną medalami ?
www.andreovia.pl/galeria/picture.php?/23...s/189-praca_strazacy
Zazwyczaj wizerunku dra Feliksa Przypkowskiego nie pomylimy z nikim innym, takoż Bazylego Nawarro ;) , prawda?
Proszę, spójrzcie w tekst Sokoła, a następnie przyjrzyjcie się uważnie zdjęciom strażaków. Czy kogoś namierzyliście? Nie bójcie się podjąć próby.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.