Witajcie mili forumowicze, coś jednak się dowiadujemy z czasem w sprawie
zaginionego, bo tak najwłaściwiej określić sytuację Szai Lejbusia/Jana Sylwestra Erlicha, urodzonego w Siewierzu w 1914 roku.
(Na marginesie, kokosanko, czy to pewne?

, skąd wiesz, że z Siewierza? )
Ponadto brakuje bardzo imienia jego ojca! A bez tej danej trudno jest zidentyfikować tożsamość w dokumentach, jak sami wiecie

.
W międzyczasie dokonaliśmy też korekty wspomnień, co do kolejności śmierci Erlicha i Józefa Maja.
Gdyby tak jeszcze odnaleźć teczkę Erlicha ( jak przypomina Ars), na podstawie której sąd orzekł o jego bezpowrotnym zaginięciu w dniu 03.09.1943 roku, co pozwoliło Krystynie Erlich ( z domu Białek) zostać panią Matluchową, wiedzielibyśmy znacznie więcej. Nawet jeśli nie wszystkie wpisy w owej teczce byłyby do końca prawdziwe, to jednak prawdopodobieństwo wzrosłoby poważnie.
Na naszym portalu pojawiła się wzmianka o jakimś grobie nieznanego Żyda, ale....o żadnym związku na razie mowy być nie może. Trzymajmy się zatem skąpych faktów i nie fantazjujmy zanadto.
Na razie więc wydaje się falstartem idea pobrania DNA od syna zaginionego bez wieści.
Liczymy na kolejne odkrycia w sprawie odnalezienia grobu, co przecież nie blokuje możliwości modlitwy za zmarłego. Zachęcam więc do westchnienia w jego intencji.