Oddział zbrojny „Trupia Czaszka”

W ostatniej dekadzie kwietnia 1945r., nocą, z miejskiego aresztu w Jędrzejowie uciekło przez podkop około trzydziestu aresztantów. Byli to przeważnie żołnierze Armii Krajowej, uwięzieni przez Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Jędrzejowie. Pięciu z nich udało się do wsi Korytnica nad Nidą. Byli to: Jerzy Rolski „Babinicz” z Sandomierskiego, Andrzej Ropelewski „Karaś” z Jędrzejowskiego, Józef Sokołowski „Sobótka” z okolic Wiślicy oraz Leszek Koronat Wesołowski „Strzała” i Wiesław Wesołowski „Orzeł”, synowie nauczyciela z Korytnicy.

Wszyscy oni - oprócz Józefa Sokołowskiego - mieli za sobą partyzancką służbę w oddziałach AK; najdłuższą bracia Wesołowscy - najpierw u Mariana Sołtysiaka „Barabasza” w Obwodzie Kieleckim AK, następnie u Stefana Rajskiego „Zrywa” w Obwodzie Jędrzejowskim i później, podczas akcji „Burza”, w sformowanym I Batalionie Jędrzejowskiego Pułku Piechoty AK, dowodzonym przez Józefa Kurka „Halnego”.

Po paru dniach spędzonych w Korytnicy Rolski i Ropelewski udali się do Kielc, spodziewając się, że tam będą mieli lepsze warunki do ukrywania się. Do pozostałej trójki uciekinierów z jędrzejowskiego aresztu dołączył pochodzący z Korytnicy Józef Przygodzki „Czarny”, były żołnierz AK. Tak oto w ostatnich dniach kwietnia 1945r. powstał zalążek zbrojnego oddziału, który przyjął wkrótce nazwę „Trupia czaszka”. Inicjatorami jego utworzenia byli bracia Wesołowscy, a starszy z nich, Leszek, objął dowództwo szybko powiększającej się grupy. Poza w/w osobami w skład grupy wchodzili: Władysław Ciosek „Topola”, Mieczysław Czuba „Skała”, Paweł Filipkiewicz „Jastrząb”, Józef Gądek „Juhas”, Józef Góra, Jan Kwiecień, Józef Michalski „Wrzos”, Julian Panek „Pijak”, Roman Telicki „Wołyniak”, Edward Przybas „Żbik”, Marian Różycki „Mohort”, Tadeusz Simlat „Kot”, Mieczysław Wojsa „Sosna”. Spośród znanych nam dzisiaj osiemnastu członków „Trupiej czaszki” dwóch pochodziło z Jędrzejowa, dwóch z małego miasteczka Sobków nad Nidą oraz ośmiu z wiosek położonych w północno-wschodniej części pow. jędrzejowskiego. Dwaj ludzie przybyli do oddziału spoza tego powiatu. Wszyscy byli bardzo młodzi: jednym z najmłodszych był osiemnastoletni Ryszard Żelaśkiewicz „Sowa”, jednym z najstarszych - dwudziestosześcioletni Józef Sokołowski „Matros”. Nikt w tym oddziale nie miał stopnia oficerskiego.

W drugiej połowie maja 1945r. leśny - jak to określano - oddział „Trupia czaszka” liczył prawdopodobnie około trzydziestu ludzi, natomiast w terenie współdziałało z nim przypuszczalnie tyle samo osób zakonspirowanych, normalnie pracujących. Tworzyli oni „dywersję”. O tych ludziach i ich działalności nic prawie nie wiadomo. Można podać jedynie nazwiska dwóch z nich. Byli to: młynarz Gawroński ze wsi Mniszek nad Białą Nidą oraz krawiec Tadeusz Wydymus „Korsak” z Sobkowa. Członkowie „dywersji” mieli uzupełniać stan liczebny oddziału leśnego podczas większych akcji zbrojnych. Nie ma informacji potwierdzających, że oddział „Trupia czaszka” był podporządkowany lub współpracował z jakąkolwiek z działających wówczas w kraju organizacji podziemnych.

Pierwsza broń palna oddziału pochodziła od braci Wesołowskich i Przygodzkiego „Czarnego”. Później szybko uzupełniano uzbrojenie, zdobywane głównie w rozbijanych posterunkach Milicji Obywatelskiej: w Rakowie k. Jędrzejowa, w Sobkowie oraz w Kijach, przy skrzyżowaniu szos Kielce - Pińczów i Jędrzejów - Chmielnik. Akcja w tej ostatniej miejscowości była jedyną, do której przywołano posiłki z „dywersji”. Według jej uczestnika, Józefa Sokołowskiego „Matrosa”, brało w niej udział około siedemdziesięciu ludzi. Oddział „Trupia czaszka” rozbił też posterunek Milicji Obywatelskiej w Brzegach nad Nidą.

W czerwcu 1945r., uzbrojenie oddziału składało się, co najmniej z dwóch karabinów maszynowych, sześciu pistoletów maszynowych różnych typów i sześciu karabinów. Wiadomo także, że członkowie grupy mieli krótką broń palną oraz granaty ręczne (nie znamy ich liczby). Oprócz broni i amunicji zabierano z posterunków milicji elementy oporządzenia wojskowego oraz różny drobny sprzęt.

Środki pieniężne uzyskiwano w różnych akcjach rekwizycyjnych. Na przykład z kas na stacjach kolejowych w Miąsowej pod Jędrzejowem, w Wolicy pod Chęcinami oraz z wagonów pocztowych, znajdujących się w składach pociągów zatrzymanych na tych stacjach, zabrano, co najmniej ok. 140 tys. zł, a z Urzędu Gminy Sobków ok. 12 tys. zł. W gorzelni rejowskich Nagłowic zarekwirowano pewną ilość spirytusu, by go potem sprzedać. Oddział spędzał noce przeważnie we wsiach położonych w pobliżu lasów. Tam też organizowano skromne, jedzone w prymitywnych warunkach posiłki. Dostarczała ich miejscowa ludność albo za darmo, albo przygotowywała je z produktów kupowanych przez oddział.

Jedną z ostatnich akcji oddziału była likwidacja trzech sowieckich oficerów we wsi Borszowice nad Nidą. Podawane są różne daty tego wydarzenia, które miało miejsce prawdopodobnie na początku lipca 1945r. Wówczas to grupa rosyjskich żołnierzy przybyła do Borszowic. Urządzili tam zabawę taneczną, a trzej oficerowie wyciągnęli trzy młode dziewczyny i poszli do jednego z gospodarzy, którego przepędzili z domu. Mieli patefon i zaczęła się zabawa w trzy pary. Gospodarze szybko nawiązali kontakt w Wesołowskim, którzy ze swoją grupą stacjonowali w sąsiedztwie i poprosili o pomoc. Przygodzki „Czarny” został wtedy postrzelony w rękę. Przebywający w Borszowicach sowieccy żołnierze nocowali w stodołach i palili w nich na klepiskach ogniska, co zagrażało całej wsi. Ciała zabitych oficerów zakopano na wygonie, którym przepędzano bydło do rzeki.

W pierwszej dekadzie lipca 1945r. ujawniły się i złożyły broń dwa zbrojne oddziały, operujące na terenie pow. jędrzejowskiego: Zbigniewa Stawarczyka „Nurta” (dowodzony do 20 maja 1945r. przez Jana Stempkowskiego „Michała”, syna płk. Michała Stempkowskiego „Grzegorza”, komendanta Okręgu AK Łódź) oraz Jana Kurgana „Huragana”. Pod wpływem tych wydarzeń oraz w związku z coraz większą beznadziejnością istnienia grupy leśnej „Trupia czaszka”, bracia Wesołowscy podjęli decyzję rozwiązania swojego oddziału, ujawnienia części ludzi i złożenia przez nich broni. W dniu 17 lipca 1945r. ujawniła się jedna drużyna, a druga miała się ujawnić po jakimś czasie, obserwując wydarzenia, jaki będą się działy po ujawnieniu. W niedługim czasie prawie wszyscy ujawnieni zostali aresztowani przez UB. Wobec takich faktów druga drużyna nie ujawniła się. Leszek Koronat Wesołowski „Strzała” zaczął czynić przygotowania do odbicia aresztowanych z UB. Do tego nie doszło, bowiem przy nawiązywaniu kontaktów z dawną dywersją, co było niezbędne dla wzmocnienia sił i rozpracowania akcji, któryś z dawniej pewnych ludzi doniósł o przygotowaniach do UB i aresztowanych przewieziono z Jędrzejowa do Kielc.

W jednej z najnowszych publikacji Instytutu Pamięci Narodowej znalazło się „Zestawienie oddanej do Komendy Powiatowej MO w Jędrzejowie broni przez grupę leśną „Trupia czaszka”, której komendantem jest Ob. Wesołowski Leszek „Strzała”. Porównując dane zawarte w tym dokumencie, pochodzącym z 1945r., z informacjami o składzie osobowym i stanie uzbrojenia grupy, można stwierdzić, że spośród znanych nam dzisiaj z nazwiska osiemnastu członków „Trupiej czaszki” nie ujawniło się pięciu: Paweł Filipkiewicz, Józef Góra, Jan Kwiecień, Marian Różycki oraz Ryszard Żelaśkiewicz. Tych trzynastu, którzy się ujawnili, złożyło następujące ilości broni: jeden karabin maszynowy, cztery pistolety maszynowe oraz siedem karabinów. Tak, więc nie oddano, co najmniej jednego karabinu maszynowego, dwóch pistoletów maszynowych, jednego karabinu i – co charakterystyczne – ani jednej sztuki krótkiej broni palnej i ani jednego granatu ręcznego.

W ten sposób przestała istnieć leśna grupa „Trupia czaszka”.

 

źródła:
Andrzej Ropelewski, „Poakowski Oddział Zbrojny Trupia Czaszka", w Biuletynie Instytutu Pamięci Narodowej

 opracowanie: Krzysztof Beznosik

Więcej w tej kategorii: