Pamięci podporucznika Jana Kurgana

Żołnierz wyklęty

Mój tata, Jan Kurgan, był „żołnierzem wyklętym”. Figuruje na liście 1162 dowódców podziemia niepodległościowego. Zdecydowałam się teraz publicznie opowiedzieć jego historię, bo wreszcie Polska zaczęła rozumieć i doceniać to, co ci ludzie zrobili dla niepodległości Rzeczypospolitej. Przez lata komunizmu Jan Kurgan był „bandytą”, „człowiekiem, który ośmielił się podnieść rękę na jedynie słuszną władzę ludową”. W takiej właśnie roli jego, oraz wielu mu podobnych, nie omieszkały przedstawiać ówczesne publikacje, np: Jana Numiuka: „Początki władzy ludowej na kielecczyźnie w 1944- 1947”, wydanej w 1969r.


Dowódca oddziału BCh

Jan Kurgan urodził się 15 grudnia 1918r. we wsi Pióry koło Połańca. Jego rodzice Michał i Katarzyna z Golonków mieli jedenaścioro dzieci, Jan był ich najmłodszym dzieckiem. Trudno mi zrozumieć, jak to było możliwe, że w rodzinie raczej niezbyt zamożnego chłopa na zapadłej wsi (w Piórach było 11 domów i 74 mieszkańców, o czym mówią dane z 1921r.), oddalonej od jakiejkolwiek drogi o kilka ładnych kilometrów, synowie uzyskali wykształcenie. Jeden z nich był później kierownikiem szkoły w Okrągłej, mój tata miał przedwojenną maturę. Jedynym wnioskiem, jaki mogę wysnuć, jest to, że mieli ogromny talent, pracowitość i głód wiedzy.

W czasie II wojny światowej Jan Kurgan był dowódcą oddziału Batalionów Chłopskich na swoim terenie. Tak nazywały się oddziały zbrojne polskiego ruchu ludowego w latach 1940–1945. W roku 1944 BCh liczyły ok. 160 tys. żołnierzy i były drugą co do wielkości formacją konspiracyjną w Polsce. Zaświadczenie wydane 1.10.1945r. mówi, że Jan Kurgan, pseudonim „Leonard”, rozkazem Komendy Głównej BCh z dnia 30 maja 1944r. został awansowany do stopnia podporucznika. Zaświadczenie podpisali: były komendant i były szef sztabu BCh Komendy Okręgu Kielecko- Radomskiego. O partyzanckiej działalności taty nie wiem właściwie nic. Proszony o opowieści „z lasu”, odpowiadał: - To był straszny czas.

Wiele lat po wojnie do taty pielgrzymowali jego dawni podwładni, osoby współpracujące z „leśnymi”, chociażby tylko dostarczające wyżywienie. Podpis „Leonarda”, świadczący o przynależności do oddziału partyzanckiego, dawał przepustkę do ZBOWID-owskich rent. Każdemu, tylko nie jemu.


Komendant MO idzie „do lasu”

W marcu 1945r. rozkazem komendy głównej Bataliony Chłopskie zostały rozwiązane, a żołnierzom zalecono wstępowanie do Ludowego Wojska Polskiego. Podporucznik Jan Kurgan zostaje oddelegowany do utworzenia w Jędrzejowie Milicji Obywatelskiej i zostaje komendantem powiatowym MO. Pytany, czemu się tak stało, odpowiadał, że taka była potrzeba. Historycy uważają, że państwo podziemne chciało mieć swoich ludzi także w takich strukturach. Wkrótce po tym, jak komenda zaczęła funkcjonować, Jan Kurgan, przyjmuje pseudonim „Huragan”, dezerteruje i tworzy w okolicznych lasach oddział partyzancki, zabierając ze sobą ok. 30 swoich podopiecznych, funkcjonariuszy MO z miejskiej i powiatowej komendy. Jak mówi historyk Ryszard Śmietanka-Kruszelnicki, po drodze rozbija sześć terenowych posterunków milicji.

Tata opowiadał mi, że do tego kroku skłoniła go pewność, że oddziały MO mają być wykorzystywane do wyłapywania i prześladowania AK-owców. Pod potrzeby ich kaźni szykowane były specjalne pomieszczenia w komendzie powiatowej MO. Przeciwstawiał się temu w rozmowie z rosyjskim wojskowym komendantem Jędrzejowa. Potem już nie miał wyjścia, jak pójść „do lasu”. Jak podkreślał Śmietanka-Kruszelnicki, Jan Kurgan to jedyny znany przypadek, kiedy komendant MO zabiera swoich funkcjonariuszy i rozpoczyna działania partyzanckie.

„Działalność poakowskiego podziemia na Kielecczyźnie od wiosny do lata 1945r. ma taki sam charakter, jak na obszarze całego kraju - samoobrona, walka z grupami operacyjnymi sił represji: zabijanie zdrajców, agentów i niektórych funkcjonariuszy NKWD, UB i MO: zbrojne przeciwdziałania aresztowaniom (…), zdobywanie środków finansowych na zorganizowanie i utrzymanie oddziałów leśnych (…)” – pisze Ryszard Śmietanka – Kruszelnicki w książce „Podziemie poakowskie na Kielecczyźnie w latach 1945- 1948”. Walka władzy ludowej z reakcyjnymi bandytami trwała, ale wzywano także do ujawnia się, gwarantując bezpieczeństwo ujawniającym się.

6 lipca 1945r. oddział „Huragana”, zakończył działalność, ujawniając się. Z tego samego dnia pochodzi zaświadczenie wydane przez zarząd wojewódzki Stronnictwa Ludowego w Kielcach, które stwierdza „lojalne podporządkowanie się ob. Kurgana Jana władzom Stronnictwa Ludowego (!). Za dalszą jego pracę oraz lojalne ustosunkowanie się do władz państwowych Zarząd Wojewódzki Stronnictwa Ludowego bierze pełną odpowiedzialność”. Wiarygodność zaświadczenia została potwierdzona przez prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Kielcach. Także w lipcu 1945r. ta sama Wojewódzka Rada Narodowa w Kielcach kieruje Jana Kurgana do Białegostoku. 12 lipca 1945r. wojewoda białostocki Stefan Dybowski „powierza obywatelowi Janowi Kurganowi, pełnienie obowiązków wicestarosty powiatowego w Białymstoku, przyznając uposażenie według grupy siódmej”. 12 grudnia tegoż roku starosta powiatowy Teofil Sajan potwierdza Janowi Kurganowi, że posiada obywatelstwo polskie.

 

Władza ludowa nigdy nie zapomina

- Pamiętaj. Władza ludowa nigdy nie zapomina i nie przebacza - powtarzał stale mój tata.

Indeks Akademii Nauk Politycznych w Warszawie zaświadcza, że Jan Kurgan jest słuchaczem rzeczywistym wydziału politycznego i został immatrykulowany w 1945r. Egzaminy z prawa administracyjnego, cywilnego, prawa narodów, służby dyplomatycznej i innych student Kurgan zalicza na czwórki i trójki. Wpisy w tym indeksie kończą się na dniu 2 lipca 1946r., podobnie jak legitymacja Bratniej Pomocy, aczkolwiek legitymacja Pomocy Lekarskiej Młodzieży Akademickiej została wydana w październiku 1949r. Jest wysoce prawdopodobne, że dzień 2 lipca 1946r. był jednym z ostatnich na studiach. Z prostej przyczyny. Po wakacjach, 24 września 1945r., Jan Kurgan dostaje zaświadczenie podpisane przez podprokuratora Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Kielcach, Jerzego Tuszyńskiego: „Na podstawie art. 161 paragraf 2 KWPK zawiadamiam Was, jako podejrzanego o popełnienie przestępstwa w artykułu 1.4 paragraf 1 dekretu z dnia 30. X. 1944r., że postanowieniem z dnia 24 września 1946r. zostało umorzone, wszczęte przeciwko wam dochodzenie na podstawie Dekretu o amnestii z dnia 2 VIII 1945r.”

W uzasadnieniu czytamy m.in. „Jan Kurgan w okresie bliżej nieustalonym do dnia 6 lipca 1945r. był członkiem nielegalnej organizacji AK i dowódcą oddziału własnego tej organizacji na terenie powiatu jędrzejowskiego. Z chwilą powstania Rządu Jedności Narodowej w 1945r. Kurgan Jan wraz z innymi członkami w liczbie ok. 30 ujawnił się w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa, zdając całkowicie broń, amunicję i posiadany przez oddział sprzęt wojskowy. Z powodu tego otrzymał zaświadczenie, stwierdzające, że ponieważ przestępstwo to jako popełnione przed dniem 22 lipca 1945r. na zasadzie art. 2, ust 1,2 dekretu o amnestii puszcza się w niepamięć i przebacza. (…) Postanawia się: śledztwo w niniejszej sprawie umorzyć, rozesłane listy gończe odwołać, o wydaniu postanowienia zawiadomić rektora Akademii Nauk Politycznych”.

Informacja do rektora poskutkowała tym, że Jan Kurgan dostał w Akademii „wilczy bilet’ i nigdy jej nie skończył. W późniejszych latach odwiedzali go koledzy ze studiów, m.in. pan Łaszcz, ambasador PRL w Iranie.
Komunistyczne puszczenie w niepamięć i przebaczenie oznaczało już wkrótce wytoczenie mu sfingowanego procesu o nakłanianie do mordowania ludności pochodzenia żydowskiego. Jan Kurgan był oskarżony o to, że jesienią 1943r. „na terenie powiatu sandomierskiego, jako dowódca rejonowy ludowej służby bezpieczeństwa na terenie gminy Połaniec, Tursko i Rytwiany, idąc na rękę władzy państwa niemieckiego nakłaniał do dokonywania przez członków podległego mu organizacyjnie oddziału opisanych w akcie oskarżenia zbrodni morderstw obywateli narodowości żydowskiej poprzez aprobowanie i pochwalanie tych czynów”.

3 marca 1951r. siedzący już w więzieniu w Sandomierzu Jan Kurgan dostaje zawiadomienie z Sądu Wojewódzkiego w Kielcach, że jako oskarżonemu wyznacza mu się adwokata. 16 marca pod ten sam adres zostaje mu doręczone wezwanie do stawiennictwa w charakterze oskarżonego od rozprawę główną, która odbędzie się 11 kwietnia 1951r. na sesji wyjazdowej sądu w Sandomierzu. Tego dnia zapada wyrok.

Sąd w składzie: sędzia Dzierzbicki, ławnicy: Frajndt i Makarewicz, uniewinnia Jana Kurgana od zarzutów. Tego samego dnia, o godz. 16, zostaje zwolniony z aresztu prewencyjnego.

- Siedziałem w celi więzienia w Sandomierzu. Z tej samej celi wychodzili ludzie, których sąd skazywał na karę śmierci. Byłem pewny, że ja też tak skończę. Nie mogłem uwierzyć, że zostałem zwolniony. Faktem jest, że w czasie procesu zeznawali na moja korzyść świadkowie, którzy widzieli, jak uratowałem życie żydowskiej dziewczynie, wywożąc ją na ramie roweru pod nosem Niemców. W tej sytuacji upadł zarzut, że nakłaniałem do mordowania Żydów – opowiadał mój tata.

Wyrok był nieprawomocny, w jego odpisie zaznaczono, że prokurator zapowiedział rewizję. Apelacji nie było. Wiele lat po śmierci taty jeden z braci mojej mamy powiedział, że prokurator dostał łapówkę od Adolfa Zakrzewskiego, przyszłego teścia Jana.
6 października 1951r. w Warszawie w Urzędzie Stanu Cywilnego Jan Kurgan i Janina z Zakrzewskich wstępują w związek małżeński. W akcie małżeństwa podano, że pan młody jest urzędnikiem. Władza ludowa jednak nie zapomina nigdy. Już wkrótce Jan Kurgan musi uciekać z Warszawy. Zatrudnia się w Pożarniczej Spółdzielni Pracy „Krakus”w Krakowie. Na stanowisku głównego księgowego pracuje do 2 lutego 1955r. Po tej dacie Jan Kurgan znowu nie ma gdzie pracować, władza ludowa ma długie macki i wszędzie wytropi wroga ludu.

- Pozbawiony pracy, miałem po prostu zdechnąć z głodu - tak wspomina te czasy mój ojciec.

Wbrew intencji władzy mój ojciec nie skończył marnie. W 1953r. Janina Zakrzewska- Kurgan dostaje dyplom ukończenia Akademii Medycznej w Krakowie i zaczyna pracę stomatologa w jędrzejowskiej poradni oraz uruchamia jeden z pierwszych w Jędrzejowie prywatnych gabinetów dentystycznych. Jan Kurgan uczy się kolejnego zawodu, tym razem protetyka i już nikt go z pracy nie wyrzuci.

 

Szkoda było na was kuli

Zaświadczenie tymczasowe nr 527 mówi, że Jan Kurgan uchwałą Krajowej Rady Narodowej z dnia 03. 01. 1945r. został odznaczony Krzyżem Walecznych.

Legitymacja Odznaki Grunwaldzkiej informuje, że Janowi Kurganowi nadano odznakę rozkazem naczelnego dowódcy Wojsk Polskich. Krzyż Partyzancki decyzją ministra obrony narodowej został nadany 11 maja 1948r. Legitymacja z 1947r. zaświadcza, że Jan Kurgan jest członkiem Związku Uczestników Walki Zbrojnej o Niepodległość i Demokrację. Kolejna legitymacja, już Związku Bojowników o Wolność i Demokrację, zaświadcza, że Jan Kuragn jest członkiem zwyczajnym ZBoWiD od dnia 9 maja 1972. W książeczce potwierdzono wpłaty składek także za 1982.r. Na wyrost, bo 7 lutego 1979r. obywatel Jan Kurgan dostaje pismo, w którym wiceprezes Zarządu Wojewódzkiego ZBoWiD Jan Regielli uprzejmie zawiadamia, że wojewódzka komisja weryfikacyjna ZBoWiD w Kielcach odmawia przyjęcia obywatela do związku „z uwagi na działalność w organizacji nielegalnej po wyzwoleniu”. Od decyzji obywatel się może odwołać do Głównej Komisji Weryfikacyjnej. Jan Kurgan odwołuje się. Przypomina m.in., że na mocy amnestii jego wina została mu darowana i przebaczona; powołuje się na punkt 29 regulaminu weryfikacyjnego, który mówi, że „osoby karane przeciw władzy ludowej, a mają karę zatartą, mogą być przyjęte, jeżeli ich obywatelska postawa jest właściwa”; przytacza kodeks karny, którego art. 110 mówi, że z chwilą zatarcia, skazanie uważa się za niebyłe.

Jednak w oczach władzy postawa Jana Kurgana ciągle nie była właściwa. 7 lutego 1983r. obywatel Kurgan Jan dostaje pismo, w którym zawiadamia się go, że Zarząd Wojewódzki ZBoWiD na posiedzeniu prezydium w dniu 13.12. 1982r. utrzymał decyzję odmowną w mocy. Pismo jest podpisane przez prezesa zarządu wojewódzkiego ZBOWiD Leona Pająka.

Pamiętam dzień, kiedy mój ojciec wrócił z Kielc po kolejnej rozmowie w siedzibie Związku Bojowników o Wolność i Demokrację. Był wstrząśnięty tym co usłyszał.

- „To wyście podnosili rękę na władzę ludową, a teraz śmiecie sięgać po świadczenie kombatanckie. Takich jak wy, bandytów, tośmy powinni w 1945r. powiesić, bo szkoda by było na was kulki" – powiedział wtedy Janowi Kurganowi wysoko postawiony „bojownik o wolność i demokrację”.

To była ostatnia jego wizyta w tej instytucji.

W lutym 1981r. doznał kolejnego upokorzenia. Wprowadzono kartki na mięso. Jan Kurgan dostał tę z literką P. Nigdy nie zrealizowana opiewała na 500g mięsa, 1szt. drobiu oraz 500g wędliny na miesiąc. To była kartka dla tzw. „pasożytów społecznych”. Praworządny obywatel mógł kupić 2,5kg mięsa na miesiąc. Kiedy wybuchł stan wojenny, tata dostał poufną wiadomość, że władza ma na niego oko. Mimo swojego wieku Jan Kurgan ciągle był dla władzy osobą niebezpieczną.

Nie doczekał czasów, kiedy upadł komunizm. Jan Kurgan zmarł we wrześniu 1987r. Nad jego grobem pochylił się sztandar jędrzejowskiej organizacji ZBoWiD.

- Tej ostatniej posługi nie mogliśmy odmówić panu kapitanowi – powiedzieli po pogrzebie kombatanci.

Beata Znojkowa


autorem znaku graficznego Żołnierzy Wyklętych jest Tadeusz Kuczyński

Więcej w tej kategorii: