Zwyczajne bohaterstwo

img
Henryka Szczecińska

(list do portalu Andreovia.pl)

Każdy gdzieś kopie, jeden w ziemi, drugi w szpargałach domowych.

Ja na przykład dokopałam się po raz kolejny do zaświadczenia mojej ciotki Henryki (Szczecińskiej), z którego wynika, że aktywnie brała udział w ruchu oporu. no i ma prawo otrzymać status kombatanta II wojny…

Pamiętam rodzinną dyskusję sprzed lat i wątpliwości ciotki, czy warto występować o ten papier; rozważania czy przyniesie więcej szkody niż korzyści.

Wreszcie przeważyła konsultacja z Kacprem Niemcem (Mir-Niemirski), który przed śmiercią w 1965r. miał powiedzieć: Pani Heniu, proszę bez wahań napisać wniosek. Znane są mi pani działania, jak trzeba będzie, poświadczę za panią.

Nie wiem, czy Niemirski pisemnie poświadczał wniosek Henryki Szczecińskiej. Umarł w 1965r., zaś data na odnalezionym przeze mnie zaświadczeniu to 16.XII.1980r.

Ciotka rzadko i enigmatycznie wspominała o swojej wojennej działalności w ruchu oporu na terenie Jędrzejowa, jednak w rodzinie byliśmy świadomi, że ona właśnie stała się „spiritus movens” ukrycia i przechowywania od lutego 1943 do 14 stycznia 1945r. (dzień wyzwolenia Jędrzejowa przez wojska Armii Czerwonej), w kamienicy na strychu Rynku nr 3, Majlocha Rozencweiga - syna naszych sąsiadów zbiegłego z kolumny transportowej 19 latka.

img img
Michał Szczeciński Rodzeństwo Szczecińskich

Zaprzysięgła do tzw. trójki jej mamę, a moją babcię, Zosię i mojego ojca Michała. Reszcie nic nie mówiono. Zasady konspiracji ściśle i konsekwentnie przestrzegano, więc Majloch, a wraz z nim opiekunowie szczęśliwie przeżyli okupację niemiecką, choć ryzyko było ogromne: kara śmierci!

Na fotografii ciotki Heni Szczecińskiej widnieją fragmenty pieczęci Straży Pożarnej, w której zatrudnienie dawało możliwość poruszania się po mieście po godzinie policyjnej.

Wiem też, że ciotka odbyła kurs samarytański. Została zatrudniona jako pomoc białemu personelowi w utworzonym na potrzeby Niemców szpitalu polowym w budynku gimnazjum.

Jak widzisz Krzysiek, dzięki rozmaitym materiałom umieszczanym na kochanej Andreovii możliwe dla mnie staje się poznanie okoliczności życia mojej rodziny czy też zrozumienie wagi i kontekstu historycznego ocalałych papierów…

img

Cóż, wcześniej nie wyrażałam zgody na upublicznienie sprawy Majlocha, bo obowiązywała mnie obietnica 10-letniego milczenia, złożona mojemu Ojcu Michałowi. Jego wola się wypełniła. Czas karencji upłynął, toteż już można nie tylko mówić, ale i pisemnie dopełnić lokalną historię domów pod nrami 3 i 4 w jędrzejowskim Rynku.

Przed wojną trudy życia codziennego czasem skłaniały sąsiadów do współpracy. Mój Ojciec umawiał się więc z trochę starszym od niego Majlochem, by wspólnymi siłami dostarczać wodę do ich gospodarstw domowych. Razem kręcili korbą studni na Rynku (zdjęcie tej studni przed domem Przypkowskich mamy w galerii !), a następnie pełne beczki wody przyciągali wózkiem (a zimą saniami) do piekarni pod numerem  4, albo do zbiornika na wodę dla łazienki z wanną w kamienicy nr 3.

Pytałam, czy Majloch był kolegą z gimnazjum, ale Ojciec zaprzeczył, dodając o Rozencweigach: „To byli uczciwi i pobożni ludzie, dobrzy sąsiedzi. Pomagaliśmy sobie wzajemnie”. Do tej pory w okolicy Zaduszek pamiętamy w sposób szczególny o Majlochu.

 

img

 

 

wspomnienie:Jagoda Augustyniak