Wszelkie prawa zastrzeżone, zabrania się kopiowania i publikacji fragmentów lub całości bez zgody autorów

 

Pamiętniki Andrzeja Walerona    (odcinek 9)

b 8a

ciąg dalszy rozdziału:

część V   Działalność parlamentarna w okresie międzywojennym

Sejm miał się składać z 524 posłów, a mianowicie: z Królestwa 241, z Galicji i Cieszyna 171 oraz z zaboru pruskiego 112 posłów. Tymczasem w okręgach wyborczych augustowskim, białostockim i bielskim byli jeszcze Niemcy i wybory tam odbyły się później. W Galicji na wschód od Sanu wybory nie mogły się odbyć, z powodu walki z Ukraińcami, w Cieszyńskim też się nie odbyły, gdyż wojska czeskie wbrew umowie z Cieszyńską Radą Narodową napadły na terytorium Cieszyńskiego i zamiast spokojnych wyborów - były tam walki.

W zaborze pruskim, w Poznańskiem, była walka zbrojna z Niemcami, a sprawa przyłączenia do Polski Pomorza Zachodniego nie była jeszcze przez Antantę załatwiona. To też w oznaczonym terminie przybyło do Sejmu z wyborów z Kongresówki 226 posłów, z Galicji 70. Do tego doszło 44 posłów t.z. starych, a mianowicie: 28 z Galicji Wschodniej wybranych przed wojną do parlamentu w Wiedniu, 9 z Poznańskiego, 2 z Pomorza i 5 ze Śląska Górnego wybranych również przed wojną do parlamentu niemieckiego w Berlinie.

Razem więc Sejm Ustawodawczy w dniu otwarcia, t.j. 10 lutego 1919r. liczył 340 posłów. Byli oni podzieleni na 11 klubów i grup. A więc Związek Ludowo-Narodowy (Nar. Dem.) miał 116 posłów, Polskie Zjednoczenie Ludowe 27 posłów, Klub Pracy Konstytucyjnej (Konserwatyści z Galicji) - 18tu, Narodowy Związek Robotniczy 16tu, PSL-”Piast” - 44, PSL-Wyzwolenie 58, PSL-Lewica (Stapińczycy) - 16 pos., PPS - 32 pos. Klub żydowski 10 posłów, grupa ks. Okonia pos., Niemcy - 2 pos., oraz kilku dzikich. Nikt więc nie miał wyraźnej większości.

Należałem do klubu PSL-Wyzwolenie. Lokal klubu mieścił się w Sali nad cukiernią „Szwajcarską” na rogu ulic Szpitalnej i Zgody. Dom ten został podczas powstania warszawskiego w roku 1944 zupełnie zburzony, obecnie gdy to piszę (1961) na tym miejscu zbudowano nowy wysoki dom. Do klubu PSL Wyzwolenie przyłączył się również i ks. Okoń ze swoją grupą liczącą 4 posłów i klub ten liczył podług mojej pamięci 63 posłów. Taka była liczba początkowa członków tego klubu. Ktoś jednak z przywódców wyzwoleniowych powiedział Okoniowi, by się z klubu wyprowadził, bo będzie wydalony. Kto to uczynił, nie wiem. W każdym razie ks. Okoń wyszedł ze swymi zwolennikami i liczba członków Klubu PSL-”Wyzwolenie” zmalała do 58. Tego usunięcia ks. Okonia z PSL-”Wyzwolenie” nie uważałem wtedy za dobre i mam to przeświadczenie, że miałem słuszność, bo ks. Okoń, działając później samopas, warcholił i różne brewerie polityczne i osobiste wyczyniał i w końcu zszargał się i zmarniał. Kto wie, czy by do tego doszło, gdyby był członkiem PSL-”Wyzwolenie”.

Wtedy na początku naszego posłowania największą rolę w Klubie odgrywał Stanisław Osiecki, b. działacz zaraniarski o charakterze i nastawieniu gospodarczym. Obok niego wysuwał się też Błażej Stolarski, prezes stronnictwa i były minister w Rządzie Ludowym. Gdyśmy się tylko w Warszawie zebrali, wynikła zaraz na posiedzeniu klubu poselskiego sprawa, by w klubie dopuścić do głosu byłych przywódców „Zarania”, a więc M. Malinowskiego, Jadwigę Dziubińską i Irenę Kosmowską, którzy podczas pogromu „Zarania” przez policję carską byli aresztowani, wywiezieni do Rosji i nie zdążyli wrócić stamtąd na czas do Polski przed wyborami; to też nie zostali do Sejmu wybrani.

Jako zaraniarz byłem gorącym zwolennikiem, by ich w klubie do głosu dopuścić. Jakie było w tej sprawie stanowisko Osieckiego, nie pamiętam, ale wiem, że wodzem tych, którzy byli przeciwnikami, był Maciej Rataj, który wtedy był wybrany w okręgu zamojskim z listy PSL-”Wyzwolenie”. Miał też w tej sprawie swoich zwolenników. Było to więc prawe skrzydło klubu wyzwoleniowego. Po kilkudniowej bardzo ostrej dyskusji postanowiono niedużą większością głosów przyjąć do klubu na członków - dyskutantów - powyżej wymienione 3 osoby. W okręgu Zamość Krasnystaw tamtejszym działaczem był Stanisław Wrona, powiatowy Komisarz Rządu Ludowego w Krasnymstawie. Podczas wyborów nie mógł on kandydować, gdyż był przez tamtejszych endeków okręgowych oskarżony o komunizm i wsadzony do więzienia. To też z tego okręgu został wybrany bez konkurencji Maciej Rataj.

Pomieszczenie dla Sejmu przygotowano przy ulicy Wiejskiej w gmachu wyższej szkoły żeńskiej, w której przed pierwszą wojną światową uczyły się córki rosyjskich dygnitarzy urzędujących w Warszawie, a noclegi dla posłów z poza Warszawy zorganizowano w Politechnice. Otwarcia Sejmu dokonał Józef Piłsudski w dniu 10 lutego 1919r. Następnie Sejm dokonał wyboru marszałka. Zgłoszono trzy kandydatury: Witosa (PSL-Piast), Trąmpczyńskiego (ND) i Ostachowskiego (Zjed. Lud.). W głosowaniu otrzymali: Witos 144, Trąmpczyński 128, Ostachowski 25. W następnym ścisłym głosowaniu Trąmpczyński otrzymał 155 głosów, Witos 149, czyli głosy Zjednoczenia Ludowego były w większości przerzucone na Trąmpczyńskiego, który w ten sposób został marszałkiem Sejmu, a Zjednoczenie Ludowe ujawniło, że większość jego członków ciąży do Narodowej Demokracji, a nawet nie do „Piasta”. Wice-marszałkami zostali na mocy porozumienia klubów - Andrzej Maj (ND), Stan. Osiecki (Wyzw.), Jakub Bajko (Piast), Moraczewski (PPS) i Ostachowski (Zjed. Lud.).

Na trzecie posiedzenie Sejmu przybył Piłsudski i złożył swą władzę. Wtedy to, t.j. 20 lutego 1919 Sejm uchwalił t.z. Małą Konstytucję:
a) że władza suwerenna i prawodawcza należy do Sejmu;
b) że ustawy uchwalone przez Sejm ogłasza marszałek Sejmu;
c) że Naczelnik Państwa jest zwierzchnikiem władzy wykonawczej cywilnej i wojskowej;
d) że każdy jego akt urzędowy wymaga podpisu właściwego ministra;
e) że Naczelnik Państwa powołuje Rząd, ale w porozumieniu z Sejmem;
f) że Naczelnik Państwa i Rząd są odpowiedzialni przed Sejmem.

Tą „Małą Konstytucję” Sejm uchwalił jednomyślnie. Jednomyślnie też Sejm powołał na stanowisko Naczelnika Państwa w dalszym ciągu Józefa Piłsudskiego. Tegoż dnia stanął przed Sejmem Paderewski i jako premier złożył sprawozdanie ze swej działalności oraz przedłożył plan działania na przyszłość. Poparcie dała mu prawica i centrum, ale na ich żądanie ustąpili z rządu Paderewskiego dwaj ministrowie, którzy tam pozostawali jeszcze z Rządu Ludowego: byli to ob. Próchnik oraz Supiński; na ich miejsca weszli ministrowie o obliczu politycznym prawicowym. Utworzono też nowe ministerstwo dla dzielnicy pruskiej. Ministrem został Władysław Seyda. Ustąpił też minister skarbu Englich, a jego miejsce zajął Leon Biliński, galicyjski konserwatysta. Ustąpił również minister rolnictwa Janicki i aprowizacji - (...); na ich miejsca weszli: Zygmunt Chmielewski i Stanisław Śliwiński.

Te zmiany dokonane były na żądanie endeków i spowodowały przesunięcie się rządu Paderewskiego od centrum ku prawicy. A choć w tym czasie odbyło się posiedzenie Rady Naczelnej PSL-Wyzwolenia, na którym zapadła uchwała, że należy dążyć do rządów włościańsko-robotniczych, to było to już wtedy kiwanie palcem w bucie.

Tymczasem wypadki biegły szybko. A więc Niemcy zaczęli się wycofywać z Suwalszczyzny i z Podlasia w stronę Prus Wschodnich. Z tego powodu 16 lutego 1919r. odbyły się wybory do Sejmu w okręgu Suwalskim (wybrano 4 posłów), a 15 czerwca w okręgach - Białostockim i Bielskim (wybrano 11 posłów). Jeszcze przedtem, bo 14 marca 1919r., Sejm przyjął do swego grona 6 posłów z jedynej listy wyborczej złożonej do wyborów w okręgu Cieszyńskim, a w czerwcu tegoż roku po wypędzeniu Niemców z Poznańskiego przybyło do Sejmu 42 posłów z Wielkopolski, a ustąpiło 9, którzy byli jeszcze przed wojną posłami w parlamencie w Berlinie. Oczywiście przybycie do Sejmu 42 posłów poznańskich również wzmocniło znaczenie siły sejmowej prawicy, ale Sejm liczył już 394 posłów.

Przechodzenie jednak posłów z klubu do klubu i tworzenie nowych klubów trwało nadal. A więc w lipcu 1919 roku 12 posłów ze Związku Ludowo-Narodowego (ND) i 17 posłów z Narodowo Robotniczego Koła Parlamentarnego stworzyli klub nowego stronnictwa - Chrześcijańskiej Demokracji. Przewodnictwo objęli ks. Adamski (późniejszy biskup) oraz Gdyk. W sierpniu tegoż roku kilku posłów z Józefem Ostachowskim na czele przeszło ze Zjednoczenia Ludowego do PSL-”Piasta”, 24 zaś posłów z obozu ND przeszło do Zjednoczenia Ludowego, którym przewodził Skulski, a we wrześniu 13 posłów wystąpiło z obozu ND i stworzyło Klub Mieszczański, którego prezesem był de Rosset.

Jednocześnie dokonywało się rozszerzenie i utrwalenie granic. A więc w lipcu wojska polskie dotarły do Zbrucza. W miarę tego, jak na ziemiach wschodnich ustępowała okupacja niemiecka, wojska polskie posuwały się na wschód, a radzieckie na zachód; spotkały się w b. guberni grodzieńskiej i wołyńskiej. W czasie tej akcji wojska polskie 19 kwietnia 1919 zajęły Wilno, latem tegoż roku doszły do Dźwiny i górnego Dniepru, zajęły część Inflant i odstąpiły je Łotwie.

W sierpniu tegoż roku wojska polskie zajęły Mińsk, a w październiku doszły do linii Berczyny, Ptyczy i Słuczy. Zaś o granicach zachodnich zadecydował Traktat Wersalski z 28 czerwca 1919. Zgodnie z tą decyzją i wynikami walki z Niemcami najpierw została z Polską złączona ziemia poznańska, a następnie, ale dopiero 17 stycznia i 10 lutego 1920r. - zostało przyłączone Pomorze Zachodnie oraz część brzegów Bałtyku od Sopotu do jeziora Żarnowieckiego i rzeczki spływającej z tego jeziora do morza.

Delta Wisły (Sopot, Oliwa, Gdańsk, Nowy Dwór) na zachód od głównego koryta Wisły miała stanowić Wolne Miasto Gdańsk, którym miała zarządzać ludność tego terytorium pod kontrolą Wysokiego Komisarza Ligi Narodów. Polska miała na terenie Wolnego Miasta Gdańska koleje, mogła utrzymywać tam dla siebie swoją pocztę, a oprócz tego Gdańsk w orbitę polskiego obszaru celnego. Czyli w zakresie kolejowym i celnym Gdańsk należał do Polski, a we wszystkich innych sprawach był od Polski niezależny. Władzę kontrolną nad Gdańskiem spełniał Komisarz Ligi Narodów, ale że nie miał do dyspozycji żadnej siły zbrojnej, władza jego nad Gdańskiem była teoretyczna. Był też w Gdańsku i Komisarz z ramienia Polski, ale miał pod swoją opieką tylko koleje, pocztę i cła. Było więc Wolne Miasto Gdańsk wrzodem w organizmie ówczesnej Polski, a także przednią strażą prusactwa, boć  przecie od wschodu graniczyło z Prusami Wschodnimi, forpocztą ówczesnej niemieckiej nacjonalistycznej zaborczości.

Na mocy tegoż Wersalskiego Traktatu Pokojowego w Prusach Wschodnich, na Śląsku Górnym i Cieszyńskim miał się odbyć plebiscyt. Ustanowiona przez Wersalski Traktat Pokojowy tak zwana Rada Najwyższa Wschodniej Koalicji ostatecznie zgodziła się na zajęcie terenów pomiędzy Sanem i Zbruczem i administrowanie nimi w ciągu 25 lat z tym, iż po tym terminie miał się tam odbyć plebiscyt. Tak Rada Najwyższa ustanowiła prowizoryczną granicę pomiędzy Polską i Litwą.

Administrację nad Galicją i Śląskiem Cieszyńskim pełniła Komisja Rządząca, ale w marcu r. 1919 ustanowiono na ten teren Delegata Rządu i przy nim Wydział Samorządowy. W Poznańskiem najpierw rządziła Naczelna Rada Ludowa, dopiero w jesieni r. 1919 zorganizowano tam administrację państwową podległą Ministrowi Dzielnicy Pruskiej. Władzę nadzorczą nad administracją Śląska Cieszyńskiego na mocy Traktatu Wersalskiego objęła Komisja Międzysojusznicza aż do wyników projektowanego tam plebiscytu. Co się tyczy administracji na ziemiach wschodnich, t.j. na Wileńszczyźnie, w Grodzieńszczyźnie, na Polesiu i Wołyniu - to na początku 1920r. był tam ustanowiony Zarząd Cywilny Ziem Wschodnich z trzema okręgami administracyjnymi: Wileńskim, Brzeskim i Wołyńsko-Podolskim.

Sprawa reformy rolnej niezawodnie była podstawą a zarazem i motorem ruchu ludowego. To też w lecie r. 1919 stała się głównym przedmiotem obrad Sejmu: najpierw w Komisji Rolnej, a później na pełnym posiedzeniu. Dla skuteczniejszej walki o tą sprawę wszystkie trzy grupy ludowe zawarły ze sobą związek sejmowy posłów chłopskich. Liczył ten związek 134 głosy. Na razie była ta sprawa przedłożona Sejmowi jako uchwała o zasadach reformy rolnej. Dnia 7 lipca 1919r. Komisja Rolna złożyła Sejmowi wniosek, by największy obszar posiadłości rolnej na jednego rolnika wynosił od 60 do 300 morgów - w zależności od stopnia uprzemysłowienia danego terenu. Z tego wychodziło, że nadwyżki obszarów rolnych (dworów) ponad te liczby mają iść na reformę rolną.

Jasna sprawa, że obszarnicy zadrżeli ze strachu, a ich przyjaciele i obrońcy, t.j. kler katolicki, również. Zrobili więc w Sejmie swoje. Toteż w głosowaniu wniosek ten upadł. Za nim głosowało 178 posłów, przeciw - 184, zaś wstrzymało się od głosowania 3ch. Następny wniosek, by w okręgach przemysłowych maksimum posiadania było od 100 do 300 morgów, a w okręgach (...) 500 morgów - też przepadł, bo za nim głosowało 181, a przeciw też 181, a więc nie osiągnął nawet małej większości. Wtedy posłowie chłopscy ze śpiewem „O cześć wam, panowie, magnaci!” - opuścili salę posiedzeń, ale nie wyszli z Sejmu, i tu popełnili błąd, bo powinni byli w ogóle opuścić Sejm, który bez posłów chłopskich nie mógłby istnieć i musiałby być rozwiązany.

Przeprowadzenie wyborów w jesieni r. 1919 pod hasłem wyraźnym - walki z obszarnikami o ziemię - byłoby niezawodnie dało większą siłę obozowi chłopskiemu. Ale nie stało się tak. Posłowie chłopscy poszli w tej sprawie po linii mniejszej fatygi. Wrócili więc następnego dnia do Sejmu; artykuł upadły zwrócono znowu do komisji, tam go przerobiono i 10 lipca Sejm uchwalił, że maksimum posiadania w Polsce ma być 180ha (około 350 morgów). Za wnioskiem głosowało 183, przeciw 182. Stało się widoczne, że za tak ważną sprawą połowa Sejmu była za, a druga połowa przeciw, i że prawica jeden swój głos przerzuciła na stronę lewicy, aby ułagodzić posłów chłopskich i odprowadzić ich od zamiaru opuszczenia Sejmu i wyborów pod hasłem walki o ziemię dworską.

Z ramienia obozu chłopskiego głównymi mówcami w tej sprawie na posiedzeniach Sejmu byli - Jan Dębski, Juliusz Poniatowski, a także Stapiński. Ja też byłem członkiem komisji rolnej, ale na pełnym Sejmie w tej sprawie nie przemawiałem, natomiast czynił to jako drugi mówca z Wyzwolenia poseł Jan Smoła. Piszę to też i dlatego, by zaznaczyć, że Jan Dębski, który był w sprawie zasad reformy rolnej nie tylko czołowym mówcą, ale także referentem komisyjnym tej sprawy - stał się w Sejmie z powodu zaciekłej walki o zasady reformy rolnej - posłem bardzo popularnym; poseł zaś Jul. Poniatowski, zresztą mający wyższe wykształcenie rolne, stał się w Wyzwoleniu w sprawach rolnych dużą powagą.

Wkrótce też dnia 22 lipca tegoż roku Sejm uchwalił ustawę o powołaniu Głównego Urzędu Ziemskiego, a następnie ustawy o rozstrzyganiu przez państwo zatargów z robotnikami rolnymi oraz o ośmiogodzinnym dniu pracy i o skróceniu pracy w soboty do godzin 6.

W czasie walki o zasady reformy rolnej doszło do zbliżenia klubów PSL-”Wyzwolenie” i PSL-”Piast”. Wyzwoleńcom zdawało się, że pomiędzy grupą „Wyzwolenia” i grupą „Piasta” nie ma różnicy. Toteż połączyły się te dwa kluby w jeden klub, ale stronnictwa się nie połączyły; do tego zjednoczonego klubu jednak nie przystąpił też klub Stapińskiego. Oczywiście Stapiński lepiej znał Witosa, niźli wyzwoleńcy, i łączyć się nie chciał.

W tym czasie trwał jeszcze rząd Paderewskiego, ale już po uchwaleniu zasad reformy rolnej Witos porozumiał się potajemnie ze Skulskim, prezesem klubu Zjednoczenia Ludowego, z klubem chadeckim i mieszczańskim, że obalą rząd Paderewskiego a stworzą swój, parlamentarny. Ułożyli więc program dla tego nowego rządu. Program był następujący: odnośnie konstytucji: Sejm dwuizbowy, prezydenta wybiera Zgromadzenie Narodowe, prezydent ma mieć w stosunku do uchwał Sejmu prawo weta, Senat ma się składać z 70 senatorów wybranych przez Sejm, 30tu - wybranych przez samorządy terytorialne i 21 wirylistów jako przedstawicieli wyznań religijnych, nauki, sztuki; uchwały Sejmu, odrzucone przez Senat, by były ważne, musi je Sejm uchwalić powtórnie, ale większością 3/5 głosów. Było to więc jaskrawe ograniczenie praw Sejmu przez prezydenta i Senat.

Tymczasem PSL-Wyzwolenie duże nadzieje pokładała właśnie w Sejmie jednoizbowym, wybranym w wyborach pięcioprzymiotnikowych. W sprawie reformy rolnej kompromis pomiędzy Witosem i Skulskim polegał na tym, że maksimum posiadania miało być od 180-400ha i że parcelacja może być państwowa, ale może też być i prywatna. Jak z tego widać kompromis Witos - Skulski i w dziedzinie konstytucyjnej, i w dziedzinie reformy rolnej - był poważnym odejściem od programu PSL-Wyzwolenie. Toteż, gdy Witos projekt tej umowy zreferował w połączonym klubie, powstało pomiędzy niektórymi wyzwoleńcami wzburzenie. A że sprawa połączenia dwóch klubów nie była jeszcze zatwierdzona przez Kongres PSL-Wyzwolenia, Zarząd Główny tegoż stronnictwa postanowił powołać ów kongres dla rozstrzygnięcia tej sprawy.

Ja osobiście miałem pogląd, iż pakt Witos-Skulski był zagładą radykalnego ruchu ludowego i wielką szkodą dla sprawy chłopskiej. W tej sprawie, nie pamiętam już z czyjej inicjatywy, odbyła się poufna konferencja trzech: ja, Thugutt i Poniatowski. Na tej konferencji przekonałem ich, że należy odejść od PSL-Piasta, wznowić samodzielność PSL-Wyzwolenia, by miał kto prowadzić dalszą walkę o konstytucję demokratyczną i reformę rolną.

Tą tezę przeprowadziliśmy również i na Zarządzie Głównym PSL-”Wyzwolenia”. Gdy się więc zebrał kongres wyzwoleniowy, a był bardzo liczny i bojowo nastawiony, i gdy Zarząd Główny przedłożył owemu kongresowi swój wniosek, to po długiej i bardzo gwałtownej dyskusji na wniosek Sosnowca, delegata z Tomaszowa Lubelskiego, kongres jednomyślnie uchwalił tezę Zarządu Głównego PSL-”Wyzwolenie”, aby klub PSL-”Wyzwolenie” odszedł od „Piasta” i z powrotem wznowił swą samodzielność.

Ale, gdy przyszło do wykonania tej uchwały, to Maciej Rataj i Alfons Erdman zbuntowali poważną część klubu i z tego powodu od „Piasta” odeszło tylko 23 posłów wyzwoleniowych, a 35 pozostało. Ci, którzy pozostali, pod kierownictwem Rataja przez jakiś czas niby stanowili jakby odrębną grupę, ale po pewnym czasie rozpłynęli się w „Piaście”. Grupa zaś 23 posłów (i ja do niej należałem) ustanowiła z powrotem klub PSL-”Wyzwolenie” i kontynuowała dalszą walkę w Sejmie i poza Sejmem o wykonanie swego programu. Walka ta odbyła się najpierw w powiatach rodzinnych owych 35 posłów. Była to więc walka 23 przeciw 35ciu.

Muszę stwierdzić, że prawie we wszystkich tych powiatach na wiecach masy chłopskie wypowiedziały się przeciw grupie Rataja i Erdmana. Ta opinia mas chłopskich poważnie wzmocniła na duchu nas - 23 posłów wyzwoleniowych. Ja osobiście zorganizowałem cztery zgromadzenia publiczne w powiecie stopnickim, z którego kandydował Erdman i Wojciech Zajda. Nastroje chłopskie w tym powiecie były dla nich wrogie do tego stopnia, że się nawet na żadnym nie zjawili. Chłopi więc publicznie potępili ich. Tak było w wielu, wielu powiatach. To też w dalszym biegu wypadków, przy następnych wyborach do Sejmu, z liczby tych 35 odstępców, z wyjątkiem Rataja i Erdmana - prawie wszyscy poprzepadali i nigdy już do Sejmu nie wrócili.

Gdy więc Konferencja Pokojowa w Wersalu, w której brał udział Paderewski, zakończyła swą pracę, Witos i Skulski swą umowę w życie wprowadzili. Wtedy na posiedzeniu Sejmu oświadczył Witos w imieniu świeżo zorganizowanego ze Skulskim zespołu, że Sejm nie ma zaufania do rządu Paderewskiego. Po ustąpieniu Paderewskiego 9 XII 1919r., powstał więc rząd Skulskiego. Oczywiście premierem został Skulski, ministrem spraw wewnętrznych Stanisław Wojciechowski (sympatyk „Piasta”), ministrem spraw wojskowych - gen. Leśniewski, ministrem dzielnicy pruskiej Wł. Zejda, sprawy skarbowe objął Władysław Grabski, kolejnictwo Kaz. Bartel, zagraniczne - Stan. Patek; ministrami jego zostali Marian Zejda i Jan Dąbski; szkolnictwo - Łopuszański, zdrowie - Chodźko, poczta - Tołłoczko, roboty publiczne - Andrzej Kędzior, a rolnictwo Fr. Bardel. Weszło więc do tego rządu trzech endeków, czterech piastowców, a reszta bezbarwni skulszczycy. Trwał ten rząd 6 miesięcy, a obaliły go trzy sprawy: 1) Że zwłóczył z wykonaniem reformy rolnej, 2) Wydarzenia wojenne i zaburzenia w Poznaniu.

W marcu 1919r. przybył do Moskwy delegat Polski - Więckowski, by rozpocząć pertraktacje pokojowe, ale gdy wojska polskie 19 kwietnia zajęły Wilno, Rząd Sowiecki polecił Więckowskiemu opuścić Moskwę. Wojna więc pomiędzy Polską a Związkiem Radzieckim trwała dalej. Ale już w końcu stycznia 1920r. Rząd Sowiecki zadeklarował, że uznaje niepodległość Polski, że jego wojska nie przekroczą na zachód od Dnyszy i Płocka, a na Wołyniu i Podolu na zachód od Cudnowa i Baru, i że gotów jest do pertraktacji pokojowych na przykład w Borysowie, ale z tym, żeby działania wojenne były zawieszone na całym froncie. Błąd popełnił minister Patek, że się na to zawieszenie broni na całym froncie nie zgodził, a proponował tylko zawieszenie broni w rejonie Borysowa. O to się też rozbiły pertraktacje i wojna trwała dalej.

Było to w kwietniu 1920 roku. W końcu kwietnia Piłsudski rozpoczął ofensywę głównie na froncie ukraińskim. Chciał widocznie realizować swe polityczne marzenie, tj. utworzyć niepodległą Ukrainę. W tym celu zawarł w Zamościu z ukraińskim atamanem Petlurą umowę, w której była przewidziana granica pomiędzy Polską i przyszłą niepodległą Ukrainą; granica ta miała być od południa, na Zbruczu, a dalej na północ zachodnia część Wołynia miała należeć do Polski, a wschodnia - do Ukrainy. W zamian za takie rozgraniczenie Polska miała pomagać Petlurze w walce o niepodległość Ukrainy.

Był w tej umowie słaby punkt: nie przystąpiła do tego Rumunia, dalszy bieg wypadków wykazał, że bez udziału Rumunii sama Polska nie miała tyle siły, by się na tak wielkie przedsięwzięcie porywać. Wojska polskie rozpocząwszy ofensywę w kierunku na Kijów, nie spotkały ze strony Związku Radzieckiego wielkiego oporu, więc też zajęły Żytomierz, a nawet Kijów, ale prawe ich skrzydło na przestrzeni od ujścia Zbrucza aż do Dniepru zawisło w powietrzu, czyli że prawobrzeżna Ukraina południowa, leżąca pomiędzy Rumunią i Dnieprem nie była i nie mogła być zajęta przez wojska polskie.

harcerze
Harcerze jędrzejowscy - ochotnicy wojny polsko-bolszewickiej

Tymczasem Związek Radziecki przygotował grupę uderzeniową w postaci dużej masy kawalerii na lewym brzegu Dniepru, na wprost tej południowej części Ukrainy, w której nie było wojsk polskich. Radziecka więc armia konna Budionnego przeprawiła się bez przeszkód na prawy brzeg Dniepru i skierowawszy swój pochód na północny zachód, zaczęła zajmować tyły wojsk polskich. W takich warunkach nastąpił odwrót armii polskiej z Kijowa z tym, że armia Budionnego ciągle napadała na armię polską od południowej strony. Odwrót więc przybrał rozmiary katastrofy.

W tymże czasie nastąpiła również kontrofensywa armii radzieckiej na froncie północno-wschodnim. Armia polska, zajmująca tam stanowiska w rejonie Mińska, również nie wytrzymała uderzenia i rozpoczęła odwrót w kierunku Grodna i Warszawy. Najsłabiej była atakowana armia Sikorskiego na Polesiu. Jedynie ta armia, zresztą mniejsza od południowej i północnej, rozpoczęła odwrót równolegle do odwrotu armii południowej i północnej i wykonała go w dobrym stanie, prawie bez strat. Ale wojska sowieckie idące w ślad za ustępującymi wojskami polskimi nie szły w jednym kierunku, a w dwóch, a mianowicie na Lwów i na Warszawę. Był to ich błąd strategiczny, który wybitnie pomógł Piłsudskiemu do wyjścia z trudnej sytuacji.

Oczywiście za to wszystko odpowiadał rząd, w tym wypadku - Skulskiego. To też na skutek niepowodzeń wojennych, zaburzeń kolejarzy w Poznaniu, a także i niechęci do tego rządu ludowców z powodu niewykonywania reformy rolnej - rząd Skulskiego 9 czerwca 1920r. ustąpił. Próbowano więc w Sejmie powołać rząd centrowo-lewicowy z Brejskim na czele, ale się to nie udało; a że front wojenny zbliżał się do Warszawy i „ziemia się paliła pod nogami” i nie było czasu na przewlekanie, przeto powstał w Sejmie 24 czerwca 1920 pozaparlamentarny rząd Władysława Grabskiego, który zatrzymał ministerstwo skarbu i premierowstwo. Niektórzy ministrowie pozostali z rządu poprzedniego, niektórzy ustąpili; a więc zamiast Patka ministerstwo spraw zagranicznych objął E. Sapieha, na miejsce Kędziora wszedł G. Narutowicz, a na miejsce Bardla wszedł profesor Bujak.

Oprócz tego Sejm powołał do obrony Polski Radę Obronną Państwa w składzie: Naczelnik Państwa, Marszałek Sejmu, premier, 3 ministrów, 3 osoby wyznaczone przez Naczelnego Wodza oraz 10 posłów. Z ramienia klubu PSL-Wyzwolenie wszedł do ROP poseł J. Woźnicki, który wtedy był faktycznym kierownikiem tego klubu. ROP wydała do narodu odezwę wzywającą do obrony niepodległości i do wstępowania do wojska ochotników. Zaczęła się więc tworzyć armia ochotnicza, która wkrótce doszła do 80 tysięcy ludzi.

W tym też czasie rozpoczęła się Konferencja Ententy w Spaa. Grabski pojechał na tę Konferencję prosić o pomoc i 10 lipca tegoż roku zgodził się na rozejm na następujących warunkach: wojska polskie cofną się na linię, wyznaczoną przez Konferencję, a sowieckie na linię odległą od linii poprzedniej na 50 km. Wilno ma być oddane Litwie; w Galicji Wschodniej wojska obu stron cofną się na 10 km od linii zajmowanej w chwili zawieszenia broni; Polska przyjmie decyzję koalicyjnej Rady Najwyższej w sprawie ostatecznego rozgraniczenia z Litwą, w sprawie Galicji Wschodniej, Cieszyna i Gdańska.

Na tych warunkach Anglia w imieniu tej Konferencji ma się zwrócić do Związku Radzieckiego z wnioskiem o zawieszenie broni, a gdyby Zw. Rad. odmówił, Anglia udzieli Polsce pomocy w materiałach, uzbrojeniu i amunicji. Taki układ Grabski podpisał i wrócił do Warszawy, ROP zatwierdziła ten układ, a wtedy Anglia zaproponowała Związkowi Radzieckiemu zawieszenie broni na warunkach Konferencji w Spaa.

Ale rząd radziecki odmówił. Wtedy i rząd Grabskiego upadł. Zaraz też, t.j. 20 lipca 1920r. ROP powołała rząd koalicyjny z Witosem na czele, jako premierem, i Daszyńskim jako wicepremierem; w tym rządzie Władysław Grabski zatrzymał ministerstwo skarbu, Sapieha min. spraw zagranicznych, Bartel komunikację, Narutowicz - roboty publiczne, Chodzko - zdrowie, ministrem spraw wojsk. został Kazimierz Sosnkowski, spraw wewnętrznych - Skulski, oświaty - Rataj, sprawiedliwości - Nowodworski, pracy - Pepłowski, poczt - Stesłowicz, a rolnictwa - Jul. Poniatowski. Premier Witos zaraz ogłosił, iż jest to rząd obrony narodowej, ale niezależnie od tego wysłał delegata do pertraktacji z naczelnym wodzem radzieckim.

Do pertraktacji nie doszło. Delegat powrócił do Warszawy. Stawało się coraz jaśniejsze, iż rząd radziecki widocznie dąży do zajęcia Warszawy; wtedy rząd Witosa wzywa wszystkich zdolnych do broni do obrony niepodległości. Wtedy rząd sowiecki, nie przerywając działań wojennych, zgodził się na pertraktacje w Mińsku białoruskim; toteż wiceminister spraw zagranicznych Jan Dąbski wraz z delegacją udaje się do Mińska.

A wojna trwa i przebieg jej jest następujący: Wojska radzieckie, idące od strony Kijowa, rozdzieliły się na dwie armie; jedna poszła na Lwów, druga z północnego Wołynia - na Warszawę. Piłsudski postanowił pobić każdą z nich osobno. Udał się więc do Lwowa, stanął na czele wszystkich wojsk polskich, które tam były u w ciężkiej bitwie pod Toporowem pobił południową armię radziecką i odepchnął ją na zachód, pozostawił tam małe siły polskie do dalszej obrony Lwowa, a koncentrację główną wojsk polskich wyznaczył na północ od Lublina a na południe (...) Wieprza, t.j. na południowy wschód od Dęblina.

Do obrony Warszawy była wyznaczona armia Józefa Hallera z dużą ilością artylerii; armia ta zajęła stanowisko w okolicy Radzymina; trzecia armia pod dowództwem Sikorskiego zajęła stanowisko w okolicy Modlina. Dla osłony prawego skrzydła głównych sił polskich, stojących nad Wieprzem, była wyznaczona kawaleria polska, i rozstawiona we wschodniej Lubelszczyźnie.

Północna armia radziecka, idąca od Mińska na Warszawę, jednak nie uderzyła wprost na stolicę Polski, a omijając Warszawę przez Ciechanów, Mławę, Płońsk poszła na Płock zamierzając tam przeprawić się przez Wisłę i uderzyć na Warszawę od zachodu. Stojąca w Modlinie armia Sikorskiego nie przeszkadzała tej armii radzieckiej w pochodzie na Płock. Natomiast linia Wisły pomiędzy (...) i Dęblinem pozostała prawie bez żadnej obrony. Jak z tego widzimy plan generalnego rozstrzygnięcia tej wojny ze strony Polski był nie kordonowy, a ruchomy.

Gdy więc armia radziecka idąca pod dowództwem Tuchaczewskiego na Warszawę od strony północnego Wołynia i Polesia podeszła pod Radzymin, nastąpiły tam ostre jej walki z armią Hallera, walki te trwały kilka dni; wtedy Piłsudski z głównymi siłami Polski, stojącymi nad Wieprzem, nagle uderzył na armię Tuchaczewskiego od południa i zaczął ją zachodzić od tyłu. Takiego uderzenia Tuchaczewski się nie spodziewał, ani też nie był na nie przygotowany. Toteż armia Tuchaczewskiego została zupełnie rozbita i straciła prawie całą artylerię (300 armat).

Gdy zaś północna armia radziecka pod Płockiem napotkała na opór, zorganizowany tam osobiście przez Moraczewskiego, wtedy armia Sikorskiego uderzyła wprost na Ciechanów i odcięła odwrót północnej armii radzieckiej. Próbowała ta armia przerwać się przez wojska Sikorskiego, ale nie mogła tego wykonać, więc zwróciła się na północ, przeszła granicę Prus Wschodnich (dziś woj. olsztyńskie) i złożyła broń Niemcom. Próbował wprawdzie Budionny iść na pomoc armii Tuchaczewskiego, ale był zatrzymany pod Zamościem i po stoczonej tam bitwie musiał się wycofać na wschód. Związek Radziecki zgromadził jednak swe rezerwy nad Niemnem pod Grodnem, ale i te były wczesną jesienią 1920r. pobite. Armia więc polska ruszyła ku wschodowi bez przeszkód.

Wtedy delegacje polska i radziecka zebrały się w Rydze i zaczęły radzić o pokoju. Wreszcie 12 października 1920r. podpisano warunki pokoju i wojna Polski ze Związkiem Radzieckim została zakończona na następujących warunkach: 1) Związek Radziecki uznał Polskę jako państwo niepodległe i suwerenne 2) Granicę pomiędzy Polską i ZSRR ustalono następująco: na północy granicę stanowiła rzeka Dwina Zachodnia; granica wschodnia zaczynała się na Dwinie Zachodniej, a kilka kilometrów na wschód od miasteczka Dzisny i biegła w kierunku z lekka południowo-zachodnim do początków rzeki Wilii na wschód od miasteczka Dałkinów; następnie linia graniczna odchodziła od Wilii i zmierzała na południe ku Radoszkowiczom i ku wsi Kołosowo i na wschód od miasta Stołpce i miasteczka Klecka dochodziła do rzeki Słucz, następnie granica z biegiem rzeki Słucz dochodziła do Prypeci, przekraczała Prypeć i biegła na południe do miejscowości Ostki, a następnie do Korca; omijając to miasteczko od wschodu zmierzała w kierunku południowo-wschodnim do Ostrogu, a stąd obok Szumska i Łanowiec biegła do górnej części Zbrucza i wreszcie z biegiem tej rzeki dochodziła do Dniestru, który odgraniczał Polskę od Rumunii i na przestrzeni od Okopów Św. Trójcy do Zaleszczyk. Dalsze zaś rozgraniczenie Polski od Rumunii i Czecho-Słowacji było identyczne z przedwojennym rozgraniczeniem Galicji od Rumunii i Węgier.

Późną jesienią 1920r. Sejm wraca do normalnej pracy parlamentarnej. Rząd koalicyjny z Witosem na czele, powołany do obrony Polski, po zawarciu pokoju stawał się coraz mniej potrzebnym. Wtedy ustąpiło z niego 7 ministrów, ich stanowiska objęli inni i Rząd zmienił swój charakter. W grudniu 1920r. - PPS wycofał z rządu Ignacego Daszyńskiego, zaś w lutym 1921 ustąpił Poniatowski. W Sejmie zaś Komisja Konstytucyjna pracowała nad projektem konstytucji.

Ale wróćmy do granic północnych i zachodnich. Pomorze Zachodnie (obecnie woj. gdańskie bez Gdańska i Lęborka) oraz obecne woj. bydgoskie powrócił Polsce traktat pokojowy w Wersalu. Na mocy tego traktatu Polska otrzymała na prawym brzegu Wisły powiaty: Grudziądz, Chełmno, Toruń, Brodnica i Lubawa, zaś z Gdańska wraz z okolicą leżącą przy ujściu Wisły od Sopotu aż do Nogatu Malborgu - traktat Wersalski utworzył Wolne Miasto Gdańsk pod zwierzchnictwem Komisarza Ligi Narodów z tym, że Polska ma z Gdańskiem unię celną i paszportową, ma tam swoją pocztę, część portu gdańskiego (Westerplatte) oraz kolej przechodzącą przez Gdańsk z Tczewa do Gdyni.

W tymże traktacie określono rozgraniczenie pomiędzy Wielkopolską i Rzeszą Niemiecką. Zaś rozgraniczenie pomiędzy Kongresówką i Prusami Wschodnimi oraz na Śląsku Cieszyńskim pomiędzy Polską i Czechosłowacją miało się odbyć na mocy plebiscytu. Oba plebiscyty były wyznaczone na lipiec 1920r. W przebiegu wypadków okazało się, że lipiec był wtedy dla Polski bardzo niebezpieczny: niepodległość była zagrożona przez działania wojenne. Był to więc czas dla plebiscytu bardzo niesprzyjający.

Plebiscyt jednak odbył się w oznaczonym terminie. Z powodu ówczesnej ciężkiej sytuacji Polski na froncie wojennym oraz niemieckiego terroru w Prusach Wschodnich głosowało tam za Polską na tym terenie plebiscytowym dnia 11 lipca 1920r. tylko 15 tysięcy, za Niemcami 460 tysięcy. Otrzymała więc Polska z tego terenu plebiscytowego tylko powiat działdowski i kilka wsi z powiatu kwidzyńskiego.

Plebiscyt na Śląsku Cieszyńskim nie odbył się, gdyż za zgodą Polski i Czechosłowacji - sprawa ta była załatwiona arbitrażowo, przy czym Polska otrzymała z całego terenu plebiscytowego, liczącego 2222 km kwadratowych tylko 1002 km kw. z 142 tys. ludności, a resztę otrzymała Czechosłowacja. Plebiscyt zaś na Górnym Śląsku był wyznaczony na 20 marca 1921r. Z tego powodu Sejm 15 lipca 1920r. ustawą zagwarantował Górnemu Śląskowi autonomię.

Długa była w Sejmie walka o konstytucję, ale się skończyła 17 marca 1921r. Podstawowe zasady tej konstytucji były następujące: Polska jest Rzecząpospolitą. Najwyższą władzą prawodawczą i kontrolną jest Parlament dwuizbowy: Sejm i Senat. Szefem władzy wykonawczej i przedstawicielem Państwa jest Prezydent R.P., wybierany na lat 7 przez Zgromadzenie Narodowe, składające się z Sejmu i Senatu razem połączonych. Sejm i Senat są wybierane na 5 lat. Prawo wyborcze do Sejmu ma każdy obywatel czy obywatelka po ukończeniu 21 lat, a do Senatu po ukończeniu 30 lat. Posłem może być tylko obywatel czy obywatelka, którzy ukończyli 25 lat, zaś senatorem tylko ten czy ta, którzy ukończyli 40 lat. Prezydent może rozwiązać Sejm przed terminem, ale za zgodą 3/5 Sejmu. Sam Sejm może się rozwiązać przed terminem tylko większością 2/3. Gdy jest rozwiązany Sejm, następuje rozwiązanie i Senatu. Prezydent mianuje Rząd, ale za zgodą Sejmu. Senat zatwierdza ustawy uchwalone przez Sejm. Jeżeli Senat nie zatwierdzi ustawy uchwalonej przez Sejm, lub uchwali do niej poprawki, to - by się stało tak jak Sejm uchwalił pierwotnie, musi Sejm swoje poprzednie uchwały uchwalić po raz drugi większością 11/20. Zmiana Konstytucji może być uchwalona przez Sejm i Senat, ale większością 2/3 głosów obu tych izb ustawodawczych. Co 25 lat Zgromadzenie Narodowe (Sejm i Senat) może zmienić Konstytucję zwykłą większością głosów.

Oczywiście przy uchwalaniu tej konstytucji była bardzo ostra walka przeciw projektowi Senatu. Prowadziły ją dwa kluby: PSL-Wyzwolenie i PPS. Walka ta doszła aż do obstrukcji, w której przodowało PSL-Wyzwolenie. To jednak nic nie pomogło. Większość uchwaliła Konstytucję z Senatem. Pamiętam jeszcze, że z tą sprawą trzeba się było bardzo spieszyć, aby Konstytucja była uchwalona przed plebiscytem na Górnym Śląsku, iżby Ślązacy wiedzieli, za jaką Polską mają głosować. Z tego powodu posiedzenia Sejmu trwały dwa dni i dwie noce z rzędu bez przerwy i w drugą noc do każdego głosowania trzeba było posłów budzić; byli więc w tym celu w każdym klubie ustanowieni „budziciele”, którzy budzili posłów do głosowania, bo podczas dyskusji większość spała w krzesłach.

Następnego dnia po uchwaleniu Konstytucji, t.j. 18 marca 1921 roku Sejm zatwierdził preliminaria pokoju zawartego w jesieni roku poprzedniego w Rydze pomiędzy Polską i Związkiem Radzieckim. A 20 marca oczywiście tegoż roku odbył się plebiscyt na Górnym Śląsku. Ponieważ bandy niemieckie nie pozwalały tamtejszej ludności polskiej szerzyć uświadomienia narodowego za Polską, przeto w sierpniu 1919r. wybuchło na Górnym Śląsku przeciw Niemcom powstanie; było ono jednak przez Niemców stłumione.

Wtedy przybyła na Śląsk z ramienia Rady Najwyższej traktatu wersalskiego Komisja Międzynarodowa wraz z wojskiem francuskim, angielskim i włoskim. Inspekcja nie zapewniła polskiej ludności tego terenu wolności słowa, przeto w sierpniu 1920r. wybuchło tam drugie powstanie polskie. Wtedy Komisja Międzynarodowa usunęła z terenu plebiscytowego policję niemiecką, ale pozwoliła głosować tym Niemcom, co się urodzili na Górnym Śląsku, ale od kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu lat w tym kraju nie mieszkali. To dało Niemcom aż 200 tysięcy głosów dodatkowo. Z tego też powodu za Niemcami głosowało 707 tysięcy, a za Polską 479 tysięcy.

Ponieważ Komisja wahała się, jak ten kraj podzielić i zarysowała się w niej większość za Niemcami, to dla poparcia sprawy polskiej czynnie wybuchło na Górnym Śląsku trzecie powstanie. Dopiero wtedy Rada Najwyższa, jako organ wyznaczony przez traktat wersalski, na wniosek Komisji Międzynarodowej podzieliła Górny Śląsk w ten sposób, iż powiaty katowicki, pszczyński i część powiatów rybnickiego, zabrskiego, gliwickiego, bytomskiego, tarnogórskiego i lublinieckiego przyznała Polsce, a resztę Śląska Górnego pozostawiła przy Rzeszy Niemieckiej.

Od tej chwili Sejm zajął się tylko sprawami wewnętrznymi Polski. A więc 18 maja 1921r. Sejm przedłużył swoją władzę aż do ukonstytuowania się Sejmu następnego, wybranego na mocy świeżo uchwalonej nowej Konstytucji. Aż do tej chwili miała obowiązywać Mała Konstytucja. Dwa kluby poselskie PSL-Piast i Zjednoczenie Ludowe, które wtedy miały największy udział w rządzie, odwlekały sprawę nowych wyborów do Sejmu i Senatu, bo się obawiały, że mogą w wyborach dużo stracić. Z tego powodu Sejm trwał jeszcze 1 ½ roku. A gdy z rządu wycofały się grupy prawicowe z Dubanowiczem na czele, wtedy rząd Witosa stracił poparcie większości Sejmu i charakter rządu koalicyjnego, jaki miał odr. 1920.

Wreszcie 13 września 1921r. rząd Witosa podał się do dymisji. Wtedy powstał rząd Ant. Ponikowskiego o obliczu centrowym i pozaparlamentarnym. Najważniejszą osobą w tym rządzie był min. skarbu Michalski. Dla ratowania skarbu wniósł on do Sejmu projekt daniny państwowej, co Sejm uchwalił. Zaraz na początku r. 1922 Litwa Kowieńska zażądała, by Wileńszczyzna była przyłączona do Litwy. Tymczasem wojska polskie po bitwie pod Grodnem w r. 1920 powtórnie zajęły Wilno i ziemię wileńską.

Trzeba więc było przystąpić do jakiegoś załatwienia tej sprawy, tym bardziej, że Litwini na Wileńszczyźnie stanowili bardzo małą mniejszość. Wtedy generał Zeligowski z podległymi sobie oddziałami armii polskiej, działając niby samowolnie, zajął Wileńszczyznę, ustanowił tam tymczasowy zarząd cywilny, stanął na jego czele i zorganizował tam wybory do Sejmu wileńskiego, by ten Sejm zdecydował o dalszych losach Wileńszczyzny. Do wyborów stanęły organizacje polityczne: PPS, Odrodzenie (ekspozytura PSL-Wyzwolenia), Rady Ludowe, Piast, Białorusini i Narod. Demokracja.

Litwini i Żydzi nie brali udziału w wyborach. Tylko PPS i „Odrodzenie” byli zwolennikami, by ziemię wileńską połączyć z Polską na zasadach federacji, reszta zaś stronnictw żądała wprost wcielenia Wileńszczyzny do Polski. Z ramienia PSL-”Wyzwolenia” jeździłem wtedy do Wilna w celu zorganizowania tam bloku wyborczego centrowo-lewicowego, ale zawarłem blok tylko z PPS, z resztą wcieleniowców nie dogadałem się 8 stycznia 1922r. odbyły się wybory. Większość mandatów osiągnęli wcieleniowcy, to też 20 lutego 1922r. Sejm Wileński uchwalił przyłączenie Wileńszczyzny do Polski i wyznaczył 10 osobową delegację poselską do Sejmu w Warszawie.

Sejm polski zaakceptował uchwałę Sejmu wileńskiego i przyjął do swego grona ową jego delegację. Kilka osób z tej delegacji wstąpiło do klubu sejmowego PSL-”Wyzwolenie”. Byli to poseł Helman, poseł Adamowicz i inni. Po owej uchwale wcieleniowej Sejm wileński się rozwiązał, a Wileńszczyzna została do Polski przyłączona i taki stan trwał aż do wybuchu drugiej wojny światowej.

W tymże czasie poseł Stapiński ujawnił przed Sejmem sprawę spółek leśnych, w których niektórzy przywódcy klubu piastowców grubo zarobili ze szkodą dla odbudowy wsi w Małopolsce. Wyszła też na wierzch afera Dojlid; polegała ona na tym, że bank będący w rękach piastowców kupił dobra Dojlidy za 75 mil. marek, a sprzedał Lubomirskiemu za 410 milionów; powinien był je rozparcelować z umiarkowanym zyskiem, ale zamiast tego sprzedał je magnatowi z lichwiarskim dochodem.

Prezesem Głównego Urzędu Ziemskiego, który na to pozwolił, był wtedy stary działacz ludowy Wł. Kiernik. Składał on w tej sprawie przed Sejmem wyjaśnienie; Sejm wyjaśnienia nie przyjął, Kiernik się podał do dymisji, ale trzysta kilkadziesiąt milionów marek w banku piastowym pozostały. Ujawniła się też wtedy gruba różnica pomiędzy grupami ludowymi PSL-Piast i PSL-”Wyzwolenie”. O ile „Wyzwolenie” dążyło do tego, by ziemię wyznaczoną na reformę rolną przejęło państwo i rozparcelowało ją po niskich urzędowych cenach pomiędzy chłopów małorolnych i służbę dworską przy pomocy Państwowego Banku Rolnego, o tyle piastowcy dążyli do parcelacji dzikiej, prywatnej, przy której po wyższych cenach mógł kupić tylko chłop bogaty, a nie małorolny lub bezrolny. Była to różnica zasadnicza, która zawsze psuła jakiekolwiek porozumienie pomiędzy piastowcami i wyzwoleńcami.

Z ujawnionych zaś afer spółek leśnych i Dojlid wyszło na wierzch, że niektórzy przywódcy piastowców pod osłoną polityki rzekomo ludowej robili różne geszefty leśne i parcelacyjne dla szybszego wzbogacenia się. Powoli okazało się też, że jest to grupa polityczna, która może być dogodna tylko dla bogatych chłopów, a szkodliwa dla całości polityki chłopskiej, gdyż forytowanie chłopów bogatych, odpychało od ruchu ludowego średniaków, małorolnych i bezrolnych, czyli powodowało rozbicie polityczne mas chłopskich.

Posłowie wyzwoleniowi, którzy pod wodzą Macieja Rataja odeszli od „Wyzwolenia” i przyłączyli się do klubu piastowców, rzucili się na prywatną dziką parcelację w Polsce etnograficznej, na Wołyniu, ponabywali sobie ładne gospodarstwa chłopskie, nie dbając o swych wyborców; okazało się, że mandatów poselskich użyli przede wszystkim dla osobistego bogacenia się; toteż duża ich większość straciła zaufanie u wyborców i do drugiego Sejmu już nie weszła.

Patrząc na to wszystko, nie miałem żadnych wyrzutów, że w dużej mierze przyczyniłem się osobiście do oderwania klubu wyzwoleniowego od klubu piastowego i że nie dopuściłem do zaniku radykalnego ruchu ludowego, jakim wtedy było PSL-”Wyzwolenie”. Pod wpływem tej polityki piastowców i Wincenta Witosa, mój dalszy stosunek do PSL-”Piasta” przybrał oblicze zdecydowanie negatywne.

Na żądanie Naczelnika Państwa rząd Ponikowskiego ustąpił. A że kluby sejmowe nie mogły pomiędzy sobą uzgodnić składu nowego rządu, zwrócono się do Naczelnika Państwa, by sam powołał rząd. Więc też J. Piłsudski powołał rząd z Arturem Śliwińskim na czele, ale rząd ten istniał tylko kilka dni, gdyż w Sejmie większość składająca się z prawicy i klubu Skulskiego (Zjednoczenie Ludowe) wypowiedziała się przeciw niemu. Wtedy prawica i centrum (Skulski) wyznaczyła na premiera Korfantego, w odpowiedzi na to Naczelnik Państwa odmówił mu nominacji.

Walka prawicy z Piłsudskim o Korfantego trwała kilka tygodni, a że robotnicy w fabrykach zaczęli się burzyć przeciw Korfantemu, prawica ustąpiła. Ale że Sejm i wtedy nie mógł wyłonić żadnej kandydatury, Piłsudski wyznaczył na premiera profesora Juliana Nowaka, zbliżonego do PSL-”Piast”. Większość Sejmu (240 głosów) wypowiedziała się za tą kandydaturą, więc też 31 lipca 1922r. powstał rząd Nowaka. W tym rządzie sprawy wewnętrzne objął Kamieński (demokracja postępowa), zagraniczne - Narutowicz, wojskowe - Sosnkowski, a skarbowe - Jastrzębski.

Mało się ten rząd różnił od rządu Ponikowskiego, chyba tym, że był najbliżej klubu piastowców. Toteż poseł Alfons Erdman, ówczesny mąż zaufania W. Witosa, jeździł po Polsce, odwiedzał starostów i nakłaniał ich, by się zapisywali do PSL-”Piasta”. Wielu z nich musiało to uczynić, chcąc się utrzymać na posadach. Tak to poseł Erdman starostów, powiatowych urzędników państwowych, przekształcał na agitatorów partyjnych Witosa, zapominając, że największą ozdobą urzędnika państwowego jest bezstronność, a nie stronniczość.

Głównym celem rządu J. Nowaka było przeprowadzenie wyborów. Akcja wyborcza zaczęła się w lecie 1922r. Zainteresowanie wyborami było małe. Nar. Demokracja, zwana Związkiem Ludowo-Narodowym, Narodowo-Chrześcijańskie Stronnictwo Ludowe (Dubarowicz) i Chrześcijańska Demokracja (ChD) zgłosili wspólną listę, która przybrała nazwę: Chrześcijańska Jedność Narodowa (Ch. J. N.). Była to prawica. Zjednoczenie Ludowe (Skulskiego) i grupa Katolicko-Ludowa (Matakiewicza) nazwały się Polskim Centrum i wystawili drugą listę wspólną.

Ugrupowania polityczne, również centrowe, jak Zjednoczenie Mieszczańskie, wileńskie Rady Ludowe i Narodowa Partia Robotnicza, stawiały listy osobne. PSL-Piast również postawił swoją listę osobną pod No.1. PSL-”Wyzwolenie” wystawiło swoją listę pod No.3. PPS wystawiło swoją listę No.2, a grupa Stapińskiego (PSL-Lewica) i Okonia (Radyk. Stron. Chłop.) wystawili również swoje listy. Komuniści wystawili listę pod nazwą: Związek Robotników Miast i Wsi. Mniejszości narodowe, a więc Ukraińcy (z Wołynia), Białorusini, Żydzi i Niemcy ustanowili Blok Mniejszości Narodowych z numerem 16. Ukraińcy z Małopolski Wschodniej bojkotowali wybory, a z Pokucia brali udział w wyborach, ale na listach lokalnych. Żydzi z Małopolski Wschodniej również do Bloku Mniejszości nie przystąpili i stawiali tam listy osobne.

Wybory do Sejmu odbyły się w niedzielę 5 listopada 1922r. Organizowałem je z ramienia PSL-Wyzwolenia w okręgu kieleckim (powiaty: kielecki, jędrzejowski i włoszczowski). Walkę mieliśmy tylko z prawicą i piastowcami. Zwrócił wtedy moją uwagę na rzucający się w oczy fakt, że piastowcy mieli wtedy dużą ilość agitatorów, co oznaczało dużą ilość pieniędzy. Wkrótce się to wyjaśniło. Oto w najbliższy czwartek, a więc 9 listopada, w Jędrzejowie podczas jarmarku rozniosła się ustna wiadomość, że PSL-Piast zawarł z całą prawicą pakt w Lanckoronie, że wspólnie będą tworzyć rząd.

Wiadomość ta wywarła na działaczach ludowych w powiecie wrażenie przerażające. Wynik wyborów był następujący: Chrześcijańska Jedność Narodowa - 163 man.; Polskie Centrum 6 mandatów, Piast 70, NPR - 18, Wyzwolenie 49, PSL-Lewica (Stapiński) 2, Okoniowcy 4, PPS - 41, komuniści 2, Blok Mniejszości Nar. 66 man., Żydzi z Mał. Wschod. 15, Żydzi z Mał. Zach. 2, Żyd - ludowiec 1 i Ukraińcy z Pokucia (Chliboroby) -5 man.

W następną niedzielę 12 listopada odbyły się wybory do Senatu z wynikiem podobnym do sejmowego. Z wyborów okazało się, że Zjednoczenie Ludowe Skulskiego zupełnie przepadło, a Matakiewicz uzyskał tylko 6 mandatów, że prawica odniosła niewielki sukces, że dla PSL-Piasta wybory przeszły dobrze, że PSL-Wyzwolenie z 23 mandatów przeszło na 49 i że PPS też wyborów nie przegrała, ale Blok Mniejszości Narodowych odniósł duży sukces.

Co się tyczy sprawy tworzenia rządu, to mogły istnieć tylko dwie koncepcje: albo „Piast” z prawicą, albo Piast z lewicą i mniejszościami narodowymi. Pogłoska zaś, że Witos zawarł w Lanckoronie pakt z prawicą okazała się prawdziwą. Okazało się, że aranżerem był Hamerling i że brał w tym wybitny udział również M. Rataj. Hamerling przebywał długie lata w USA - zajmował się tam sprawami prasowymi, zrobił na tym grube pieniądze, podczas pierwszej wojny światowej prowadził cały koncern prasowy, prowadził w nim propagandę z Niemcami, naraził się opinii społecznej w USA, przyjechał do Polski, kupił dobra w Lanckoronie, wszedł do PSL-”Piasta” na członka, otrzymał mandat do Senatu, dał piastowcom grubą forsę na wybory, zorganizował pakt lanckoroński i zamierzał żerować na polityce chłopskiej W. Witosa.

Dnia 28 listopada 1922r. nastąpiło otwarcie nowego parlamentu. Dokonał tego J. Piłsudski jako Naczelnik Państwa. Przystąpiono do wyborów marszałków. Na marszałka Sejmu klub „Piasta” postawił kandydaturę M. Rataja, a PSL-”Wyzwolenie” Eug. Sminowskiego. W głosowaniu M. Rataj otrzymał 252 głosy prawicy i „Piasta” (podług umowy w Lanckoronie), a Smiarowski 177 głosów. Wybrany więc był Rataj. W Senacie prawica postanowiła kandydaturę W. Trąmpczyńskiego, a PPS - Ksawerego Praussa. Prawica i PSL-Piast głosowali na Trąmpczyńskiego, a PSL - Wyzwolenie, PPS i mniejszości narodowe - na Praussa. Większość otrzymał Trąmpczyński - również zgodnie z umową lanckorońską.

Nim przystąpimy do relacji dotyczącej wyboru Prezydenta RP, muszę czytelników niniejszego poinformować o sprawie, o której, przypuszczam, mało kto wie. Był w PSL-”Wyzwolenie” poseł Jan Tabor; był to zamożny i światły chłop; znał się on dobrze z W. Witosem, a W. Witos też miał do niego pewnego rodzaju zaufanie. Na kilka więc tygodni przed wyborami do drugiego Sejmu W. Witos zwierzył się Taborowi, że chciałby kandydować na Prezydenta R.P. Tabor mię o tym poinformował z zastrzeżeniem poufności. Zachowałem więc poufność. Ale dziś, gdy to piszę (1961r.), upłynęło już 39 lat i wiele się w Polsce zmieniło. Uważam, że z tej poufności czas mię zwolnił, a historia też domaga się prawdy. Podałem więc prawdę.

Nie ulega wątpliwości, że wybory marszałków Sejmu i Senatu odbyły się podług umowy w Lanckoronie: dla „Piasta” przewodnictwo w Sejmie, dla ND w Senacie. Jaka była umowa względem prezydentury w RP, nie wiemy. Z przebiegu wypadków należy wnioskować, że jednak Witos zgodził się na to, by kandydatem na prezydenta RP był endek, a on w zamian za to - premierem. W każdym razie W. Witos wysłał do Piłsudskiego dwóch delegatów: jednym była Alfons Erdman, drugim - osoba, której i dziś nie mogę ujawnić, bo żyje. Obaj delegaci zjawili się u Piłsudskiego i oświadczyli, że klub piastowców nie będzie głosował za jego kandydaturą na prezydenta, o ile by była postawiona. Wtedy to Piłsudski urządził [nieczytelne] 1922r. w Sali malinowej „Bristolu” zebranie, na którym oświadczył, że nie kandyduje na Prezydenta RP, bo podług nowej konstytucji Prezydent ma małe prawa, a zalecił wybrać takiego człowieka, „który ma ciężki chód, a lekką rękę”.

9 grudnia 1922r. zebrało się Zgromadzenie Narodowe. Endecy zgłosili na prezydenta Maurycego Zamojskiego, największego obszarnika w Polsce. W klubie Piasta powstało wzburzenie, bo podług umowy lanckorońskiej ludowi posłowie z „Piasta”, przeważnie chłopi, nie chcieli forsować największego obszarnika w Polsce na Prezydenta RP. Wykorzystał tą sytuację Jan Dąbski i na posiedzeniu klubu, wszedłszy na krzesełko, gorąco przemówił przeciw kandydaturze Zamojskiego i postawił kandydaturę Stanisława Wojciechowskiego. W. Witos milczał, klub kandydaturę Wojciechowskiego przyjął. Przyczyną takiego chwiejnego zachowania się Witosa chyba było to, że pakt lanckoroński był bardzo źle widziany pomiędzy chłopami, a kandydatura Zamojskiego - jeszcze gorzej.

Na Zgromadzeniu Narodowym były więc wysunięte następujące kandydatury: z ramienia prawicy - Maurycy Zamojski, z ramienia „Piasta” - Stan. Wojciechowski, z ramienia „Wyzwolenia” - Gabriel Narutowicz, z ramienia PPS - Ignacy Daszyński, z ramienia mniejszości narodowych profesor Jan Baudouin de Courtenay. W głosowaniu Zamojski otrzymał 222 głosy (prawicy i kilku Niemców), Wojciechowski 105 głosów (Piast i NPR), Baudouin de Courtenay 103 gł., Narutowicz - 62 gł., Daszyński 49 gł. Ponieważ nikt nie otrzymał bezwzględnej większości, przystąpiono do głosowania powtórnego. Wtedy Zamojski otrzymał 228 gł., Wojciechowski 152 gł., Narutowicz 151 gł., a Daszyński 1. Mniejszości narodowe przerzuciły swój głos na Narutowicza, a PPS - na Wojciechowskiego. W trzecim głosowaniu przy skreśleniu kandyt. Daszyńskiego - otrzymali: Zamojski 228 gł., Narutowicz 158 gł., Wojciechowski 150, a Baudouin - 5 gł. W czwartym głosowaniu po skreśleniu Baudouina otrzymali: Zamojski 224 gł., Narutowicz 171 gł., a Wojciechowski 146 gł. W piątym głosowaniu po skreśleniu kandydatury Wojciechowskiego - otrzymali: Zamojski 227, Narutowicz 289 gł., białych i nieważnych 29 kartek. Narutowicz został więc wybrany na Prezydenta.

Po ogłoszeniu wyników wyborów powstało u endecji oburzenie przeciw Witosowi, że jego klub głosową na Zamoyskiego, a wystawił kandydaturę Wojciechowskiego i że w ostatnim głosowaniu głosował na Narutowicza. Istotnie Witos zachowywał się przy tych sprawach jakoś biernie, a jego klub poszedł za prądem lewicy, gdyż kandydatura Zamoyskiego była albo piastowych posłów - chłopów zbyt jaskrawa niestrawna. Z tego wyraźnie widać, że pakt lanckoroński w klubie Witosa było źle widziany. Ale znacznie większa wściekłość ogarnęła endeków, że ich kandydat na prezydenta upadł i że został wybrany kandydat lewicy, głosami centrum piastowymi i mniejszości narodowych.