Wszelkie prawa zastrzeżone, zabrania się kopiowania i publikacji fragmentów lub całości bez zgody autorów

 

Pamiętniki Andrzeja Walerona    (odcinek 10)

b 8a

ciąg dalszy rozdziału:

część V   Działalność parlamentarna w okresie międzywojennym

Narutowicz pochodził ze Żmudzi, z zawodou był inżynierem - elektrykiem. Przez długie lata przed przybyciem do polski był profesorem na politechnice w Zurychu i dziedzinie elektryfikacji opartej na na spadku wody cieszył się powagą o zasięgu międzynarodowym. Pomimo to jednak endecy postanowili obalić jego wybór przez niedopuszczenie go do złożenia przysięgi przed Zgromadzeniem Narodowym.

Dnia 11 grudnia 1922 roku miało się odbyć zaprzysiężenie prezydenta na posiedzeniu Zgromadzenia Narodowego. Tłumy zorganizowanych endeków otoczyły gmach Sejmu, by nie dopuścić doń posłów i senatorów. To się jednak nie udało, bo wielu posłów jak przykład klubu PSL Wyzwolenie, nocowało w Sejmie, wielu weszło do gmachu sejmowego wcześniej, niż go tłum otoczył. Również niektórym mało znanym udało się przedostać do Sejmu niepostrzeżenie; kilku zaś znanych tłumowi, a zwłaszcza socjalistów, zatrzymano na placu trzech krzyży. W tej liczbie zatrzymani byli i nawet pobici mocniej Daszyński i Limanowski.

Gdy się robotnicy o tym dowiedzieli, zaczęli rzucać pracę i pobiegli ratować swoich posłów. Rozpoczęła się walka robotników z tłumem w którym dużą część stanowili studenci. Jeden robotnik został zabity, kilku rannych, ale że ciągle podbiegały nowe grupy robotników, studenci przestraszyli się, wycofali z Placu Trzech Krzyży, a Daszyński i Limanowski weszli do Sejmu. Część endeckiego tłumu zajęła Aleje Ujazdowskie, i by nie dopuścić Narutowicza do sejmu zagrodziła okolice ławkami.

Schwytany przez otoczenie morderca oświadczył, że zamordował Narutowicza za to że, choć został wybrany przez Sejm to przy pomocy mniejszości narodowych, a więc nie Polaków. Wieść o zamordowaniu prezydenta szybko się po całej Polsce i wywarła u robotników i chłopów nienawiść do prawicy, że nawet przy niewielkiej agitacji można było wywołać wołać nienawiść do dworów obszarniczych. W samym zaś parlamencie powstały dwa wrogie sobie obozy. Oczywiście morderca był skazany na karę śmierci i stracony zgodnie z nową konstytucją.

Po śmierci prezydenta władza naczelnika państwa przeszła do rąk marszałka sejmu Rataja, który na miejsce ustępującego rządu Juliana Nowaka powołał nowy rząd generała Sikorskiego, który obok stanowiska premiera obiad tekę ministra spraw wewnętrznych. Podług mojej oceny bo to jeden z najlepszych rządów w Polsce w okresie międzywojennym. Ministrem skarbu był w tym rządzie z początku Jastrzębski, później Władysław Grabski, a ministrem spraw zagranicznych Aleksander Skrzyński.

Tymczasem marszałek Rataj po raz drugi zwołał Zgromadzenie Narodowe w celu wyboru prezydenta. Tym razem zgłoszone tylko dwóch kandydatów: ze strony prawicy Kazimierza Morawskiego ze strony PSL - Piasta Stanisława Wojciechowskiego. Zaraz po pierwszym głosowania Morawski otrzyma 221 głosów, a Wojciechowski 298 głosów. Wojciechowski został, więc wybrany na prezydenta. Na Morawskiego głosowali ci co dali głosy na Zamojskiego, a na Wojciechowskiego wszyscy ludowcy, socjaliści i mniejszości narodowe. Przeciw Wojciechowskiemu już nie czynili żadnego buntu, złożył więc bez przeszkód ślubowanie i objął urzędowanie i zatwierdził rząd Władysława Sikorskiego.

Rządowi temu udało się uspokoić wzburzony naród i zatrzymać spadek marki, wywołało poprawę gospodarczą toteż dwudziestego trzeciego stycznia 1923r. rząd Sikorskiego otrzymał w Sejmie wotum zaufania - głosami PSL - Piasta i mniejszości słowiańskich, a piętnastego marca 1923r. Sikorski uzyskał zatwierdzenie wszystkich granic polski.

Tymczasem Witos wznowił pertraktacje z prawicą i znowu w Lamchorowie utworzono przeciw rządowi Sikorskiego sejmową większość prawicowo - centrową, czyli t.j chjenopiasta. Nie bacząc przeto z goła na wybitne sukcesy które ten rząd osiągnął większość prawicy i piastowego centrum dnia 26 maja 1923r. obaliła rząd, skreśliwszy mu w budżecie fundusz dyspozycyjny. Rząd zgłosił dymisje, a 28 maja tegoż roku zamianowany nowy rząd. Premierem został W. Witos, min. spraw wewnętrznych - Władysław Kiernik, sprawiedliwości Nowodworski, spraw zagranicznych Marian Seyda, oświaty Stanisław Głąbiński, rolnictwa Jerzy Gościcki ministrem przemysłu i handlu Władysław Kucharski. Jak z tego widać na czele rządu stanęli PSL - Piast i endecka prawica, ministrem skarbu zostaw z poprzedniego rządu Władysław Grabski, ministrem spraw wojskowych generał Osiński.

Zaraz po ogłoszeniu list nowego rządu Józef Piłsudski ustąpił ze stanowiska szafa sztabu generalnego wojska i zamieszkał w Sulejówku. Z ekspose premiera Witosa najważniejsze było - zapowiedź reformy waluty i założenia banku emisyjnego, parcelacja prywatnej do 400 tyś. mor. rocznie, a w dziedzinie przemysłu popierania inicjatywy prywatnej (prywatny kapitalizm). Przy głosowaniu przeciw rządowi Sikorskiego w klubie Witosa powstał rozłam, gdyż grupa Jana Dąbskiego nie głosował przeciw Sikorskiemu i w liczbie 15 postów wystąpiła z klubu i stronnictwa Witosa, stworzyła nieduży klub ludowy pod nazwą PSL-Jedność. Po pewnym czasie grupa ta połączyła się z PSL-Wyzwolenie i po połączeniu te ugrupowania przybrały nazwę PSL- Wyzwolenie i Jedność Ludowa”. Połączone kluby liczyły już 61 posłów. To jednak nie powstrzymało Witosa i jego kumania się z endekami. Toteż po wysłuchaniu expose premiera nastąpiło głosowanie: cała prawa prawica (i Chrześcijańska Demokracja) oraz klub Witosa (bez 12 posłów) głosowali za rządem. Rząd Witosa otrzymał 226 głosów, przeciw 171 (PSL-Wyzwolenie, PSL-Jedność Ludowa, grupa Stapińskiego i Okonia, PPS i mniejszości narodowe).

To kumanie się Witosa z prawicą nie wywołało w jego klubie radości; nie był też zadowolony z tego, że Piłsudski ustosunkował się do tego rządu negatywnie; żeby jakoś gniew Piłsudskiego załagodzić, klub Piasta zgłosił w Sejmie wniosek, że Józef Piłsudski jako Naczelnik Państwa i naczelny wódz zasłużył się narodowi. Wniosek otrzymał 162 głosy, przeciw 88 głosów (endecy się wstrzymali od głosowania).

Głównym celem tego rządu była reforma walutowa i stabilizacja nowego pieniądza. Można tego było dokonać albo przy pomocy jakiejś dużej niskoprocentowej pożyczki, albo też przez nałożenie na społeczeństwo dużej daniny, oczywiście przede wszystkim na ludzi bogatych i zamożnych. Tymczasem właśnie ci bogaci mieli swych rękach rząd i nie chcieli nakładać na siebie dużych ciężarów; usiłowali więc albo te ciężary przerzucić na biednych, którzy nie byli w stanie tego uiścić, albo też w ogóle tą sprawę przewlekać. W takiej sytuacji marka zaczęła gwałtownie spadać, zaczęła się taka inflacja, takie skoki cen, że co rano po godzinie 8 kosztowało 100 marek, to o godzinie 10 kosztowało 200 marek, a miesięczna pensja urzędnicza wystarczała nie na miesiąc a na 10 dni.

Wprawdzie następowały zmiany w rządzie, bo Władysław Grabski nie mogąc się do doczekać odpowiednich świadczeń podatkowych ze strony prawicy ustąpił, po nim to ministerstwo objął Kucharski, sprawy zagraniczne objął Roman Dmowski, a wojskowe - generał Szeptycki, ale nie nic nie pomogło. Marka coraz szybciej spadała. Najwięcej cierpieli na tym robotnicy, boć przecie kapitaliści nie dawali im żadnych inflacyjnych podwyżek; zagrażał więc rolnikom kompletny głód. Nie mając więc innego sposobu, chwytali się strajku, ale kapitaliści byli nieustępliwi.

Wtedy PPS wezwała robotników do powszechnego strajku w dniu 5 listopada 1923 roku. Istotnie w tym dniu nastąpił strajk. Rząd odpowiedział na to stanem wyjątkowym i wprowadził przeciw robotnikom wojsko i policję. W Krakowie i Bogusławiu doszło do ostrej przepychanki. 6 listopada w Krakowie robotnicy rozbroili oddział piechoty i zabrali broń. Wtedy rząd wysłał przeciw nim oddział kawalerii. Ale że asfalt i bruk był śliski, a przy tym robotnicy otwarli przeciw szarżującej kawalerii ogień karabinowy, szarża załamała się. Zginęło trzech oficerów i jedenastu żołnierzy. Rannych było 101 żołnierzy i trzydziestu ośmiu robotników; koni padło 39. Spośród robotników Krakowie też było sporo ofiar.

W Bogusławiu w walce z wojskiem zginęło trzech robotników, ciężko rannych było dziesięciu. Także i w Toruniu wybuchła walka i w niej padło 5 robotników. Ale w Krakowie sytuacje opanowali robotnicy, krótko: zaczynała się rewolucja. Wtedy posłowie socjalistyczni pojechali do Krakowa i doprowadzili do porozumienia pomiędzy robotnikami i rządem. Rząd usunął tamtejszego dowódcę wojsk gen. Czikiela, a robotnicy oddali broń. Gdym się pytał posła Barlickiego (lewe skrzydło klubu PPS), dlaczego zaprzestano walki, odpowiedział mi w sposób bardzo dziwny: „Dowiedzieliśmy się, że Piłsudski zgromadził w Pszczynie znaczną grupę wojska z zamiarem uderzenia na Kraków i obalenia rządu Witosa zbrojnie; zdajemy sobie z tego sprawę, że po przeprowadzeniu takiego planu, Piłsudski wprowadziłby w Polsce dyktaturę wojskową. Toteż wyprzedziliśmy go. Wolimy taką, jaką można było zarobić pacyfikację, niźli dyktaturę”. Com słyszał od Barlickiego to niniejszym podaję do wiadomości.

Była jeszcze druga sprawa drażniąca: reforma rolna. Ówczesny Główny Urząd Ziemski Sejm przemianował na Ministerstwo Reform Rolnych. Ministrem został piastowiec Stanisław Osiecki. Posłowie w jego klubie domagali się wykonania reformy rolnej. Osiecki obiecywał, ale nie mógł tego uczynić, bo mu prawica nie pozwalała. Wreszcie przyszedł na klub z projektem, że od parcelacji maksimum może dochodzić do 1200 hektarów, i że grunta przeznaczone do parcelacji będzie się parcelować w ciągu 10 lat i to przy pomocy prywatnych spółek parcelacyjnych. Nie wytrzymała tego grupa Bryla i Pluty; dnia 14 grudnia 1923 roku grupa ta (15 posłów) wyszła z klubu Witosa. Znikła więc parlamentarna większość za rządem i Witos i jego chwiejno-piastowy rząd podał się do dymisji. Grupa zaś Bryla i Pluty - 11 maja 1924 połączyła się z małą grupą Stapińskiego i utworzyła „Związek Chłopski”, który liczy 17 posłów.

Po upadku rządu Witosa Stanisław Traugutt, prezes klubu PSL-Wyzwolenie i Jedność Ludowa, próbował zorganizować rząd parlamentarny centrowo-lewicowy łącznie z Chrześcijańską Demokracją (ks. Adamskiego). Do tego rządu miał wejść także Józef Piłsudski jako minister spraw wojskowych. Ale Chrześcijańska Demokracja (Chadecy) nie zgodziła się należeć do takiej większości. Wobec tego Prezydent powołał rząd pozaparlamentarny z Władysławem Grabskim na czele, który obok stanowiska premiera zatrzymał tekę skarbu. Było to 19 grudnia 1923 roku. W skład tego rządu jako ministrowie wchodzili fachowcy; w czasie trwania tego rządu ministrowie zmieniali się, premier zaś pozostał ten sam.

W swym expose wygłoszonym w Sejmie 20 grudnia 1923 roku Grabski zapowiedział, że głównym jego zadaniem będzie reforma skarbowości, ustanowienie banku emisyjnego i stałej waluty opartej na złocie. Obok tego zażądał od Sejmu pełnomocnictw w celu wykonania tego planu. Kilkudziesięciu posłów wstrzymało się od głosowania, reszta większością głosów przyjęła to expose do wiadomości. Dnia 5 stycznia 1924 roku Sejm uchwalił pełnomocnictwa. Przy pomocy daniny majątkowej i różnych oszczędności Grabski zrównoważył budżet i zaprzestał drukowania marek, czyli ustalił kurs marki. Wtedy zorganizował Bank Polski (emisyjny), jako akcyjny.

Społeczeństwo poparło go tak mocno, iż na kapitał akcyjny Banku Polskiego zebrano więcej funduszów niźli Grabski projektował. Wtedy wprowadził ustabilizowaną walutę: złoty polski, a marki wymieniano na złote. Ustanowienie nowej waluty ustabilizowanej ożywiło życie gospodarcze. W przemyśle fabrycznym liczba bezrobotnych zaczęła się zmniejszać. Zaistniały jednak zjawiska gospodarcze, które utrudniały działalność rządu. Był to nieurodzaj w latach 1924-25 oraz spadek cen na rynku międzynarodowym na węgiel i cukier, to jest na głównie polskie towary eksportowe. Grabski z trudem pokonał te problemy.

W okresie rządów Grabskiego osłabła walka stronnictw o władzę, ale podczas tego zacisza były stawiane zarzuty przeciw Hammerlingowi, senatorowi „Piasta”, oraz przeciw Wł. Kucharskiemu w sprawie Żyrardowa. Sprawę pierwszą sądził sąd marszałkowski. Sąd ten stwierdził, że Hammerling przebywając w Ameryce nie przyznawał się do tego, że pochodzi z Polski, podał fałszywie, że się urodził w Honolulu na Hawajach i że podczas pierwszej wojny światowej istotnie prowadził w USA silną propagandę prawną przeciwko udziałowi Stanów Zjednoczonych w wojnie, co by się równało pogromowi Francji przez Niemcy, co z kolei uniemożliwiłoby powstanie Polski niepodległej. Nie stwierdzono natomiast jakoby to czynił na niemiecki obstalunek. To jednak wystarczyło, że Hammerling uciekł i na widowni politycznej przestał się pokazywać.

Sprawa Kucharskiego dotyczyła wielkiej fabryki wyrobów lnianych w Żyrardowie. Fabryka ta była własnością akcjonariuszy francuskich. Wiosną roku 1919 akcjonariusze zamknęli ją. Polska przyjęła ją pod zarząd państwowy i włożyła w jej remont 2.586.168 franków szwajcarskich. Fabryka dawała zyski i zatrudniała 5.500 robotników. Wtedy jej właściciele zażądali, by im fabrykę zwrócono. Poprzednie rządy żądały, by właściciel wypłacił Polsce całą sumę, którą rząd polski w odnowienie fabryki włożył i by ta fabryka była czynna. Gdy ministrem przemysłu i handlu został Władysław Kucharski (w rządzie Witosa) oddał on fabrykę akcjonariuszom i wziął od nich tylko tyle, że po przeliczeniu na franki szwajcarskie stanowiło to tylko 18.870 franków szwajcarskich. Skarb stracił 2.137.684 franki szwajcarskie. PPS zgłosiła wniosek, by Kucharskiego jako ministra oddać po Trybunał Stanu.

W głosowaniu za wnioskiem głosowało 175 posłów, 139 przeciw, a 32 kartki oddano białe. Ponieważ 175 głosów nie stanowiło większości kwalifikowanej, przeto wniosek ogłoszono za upadły. Klub Witosa był w ten dzień językiem u wagi; gdyby ten klub w pełnej liczbie głosował za wnioskiem, to wniosek uzyskałby ową większość kwalifikowaną, ale klub głosował słabo, a niektórzy posłowie mniejszości narodowych też skrewili i Kucharski wyszedł cało, a należała mu się ciężka kara za taką wyraźną działalność na szkodę państwa.

Rząd Grabskiego, by powiększyć opodatkowanie fabryk, robił próby odejścia od ośmiogodzinnego dnia pracy; to wywołało walkę ze strony robotników i strajki, zamiary więc rządu w tej dziedzinie były wykonane chwilowo tylko w hutnictwie, natomiast w przemyśle włókienniczym robotnicy w uzyskali nawet 10 procent podwyżki, a niezależnie od tego Sejm uchwalił ustawę o ubezpieczeniu od bezrobocia (lipiec 1924 roku). Natomiast do wykonania reformy rolnej rząd nie przystępował.

W tym czasie odbył się kongres P. P. Socjalistycznej. Ponieważ Józef Piłsudski przebywał w tym czasie w Sulejówku i pogłoski głosiły, że tam się szykuje do jakiegoś uderzenia w prawicę, przeto na tym kongresie postanowiono bronić ładu parlamentarnego własnymi siłami i nie liczyć na Piłsudskiego. Poseł Perl tak określił na tym kongresie twój stosunek do Piłsudskiego: „Jeżeli chodzi o Piłsudskiego, to stwierdzić musimy, że ktokolwiek by był dyktatorem, nie uznajemy dyktatury!”. Sprawę tą dlatego przypominam, gdyż stanowisko Perla odpowiadało moim poglądom.

Odstawione od rządów stronnictwa prawicowe i centrowe (Chyjenopiast) jednak myślały o tym, by do władzy wrócić. W tym celu powstał w łonie endecji tajny związek pod nazwą „Pogotowie Patriotów Polskich”. Związek ten dążył do obalenia rządu Grabskiego siłą i do ustanowienia dyktatury. W tym celu związek ten ciągał do swej sieci organizacyjnej także i wojskowych: generałów, pułkowników. Gdy jednak z polecenia rządu Grabskiego przywódcy związku zostali aresztowani, sprawa ucichła. Wtedy w klubie PSL-Piast powstał projekt zmiany ordynacji wyborczej tak, by w następnych wyborach prawica i Piast zdobyli większość i uchwycili rządy w swoje ręce.

Ale tymczasem rząd Grabskiego trwał, i prawica nie miała większości, by na drodze parlamentarnej stworzyć swój rząd, dla lewicy zaś rząd Grabskiego był dogodny, bo ją osłaniał od rządów prawicowych. W październiku 1924 roku przy dyskusji nad budżetem na rok 1925 poseł Głąbiński, jeden z czołowych przywódców ND, ostro zaatakował rząd Grabskiego; na żądanie premiera Sejm musiał zająć w tej sprawie stanowisko. Wprawdzie Sejm większością głosów zaakceptował politykę rządu Grabskiego, ale premier dostrzegł, że lewica mocniej ją popiera, niż prawica. Toteż Grabski postanowił szukać oparcia na lewicy ludowej. Zwrócił się więc do Traugutta z propozycją objęcia w rządzie stanowiska wice-premiera. Traugutt się zgodził. Ale gdy referował tą sprawę w klubie PSL -Wyzwolenie, klub jednoznacznie zajął stanowisko przeciwne. Traugutt uznał że klub się myli, zrezygnował z prezesury klubu, opuścił stronnictwo i przyjął stanowisko wice-premiera w rządzie Grabskiego.

Było to bardzo dziwne zjawisko polityczne, boć wszak prezes dość pokaźnego klubu zrezygnował z prezesury, wystąpił ze stronnictwa i wziął udział w rządzie; widocznie był mocno przekonany, że będzie mógł na tym stanowisku uczynić dużo pożytecznego. Istotnie zajął się sprawami bardzo trudnymi, bo sprawami mniejszości narodowych; a więc próbował skonstruować dla Małopolski Wschodniej projekt autonomii, a gdy to się okazało trudne do zrealizowania, zajął się sprawą szkolnictwa dla dzieci mniejszości narodowych, ale i w tej dziedzinie niewiele dokonał, gdyż i w jednej i w drugiej sprawie przeszkadzała prawica, z którą Grabski, mający na głowie sprawy skarbowe, nie mógł prowadzić walki i musiał się do jej żądań stosować.

Ponieważ wyjście z PSL-Wyzwolenia tak wybitnego członka wywołało w masach chłopskich wielkie zdziwienie, musiałem z polecenia klubu wyjaśnić tą sprawę w tygodniku „Wyzwolenie”. Po moim artykule, wyjaśniającym wyczyn Stanisława Traugutta, w szeregach PSL-Wyzwolenie i Jedność Ludowa nastąpiło uspokojenie. Praktyka wykazała, że Traugutt się mylił, bo ani sprawy autonomii dla Małopolski Wschodniej, ani sprawy szkolnictwa dla mniejszości narodowych nie przeprowadził, wobec tego ze stanowiska wicepremiera ustąpił i pozostał w Sejmie jako poseł dziki. Tak się skończyła polityczna kariera Traugutta.

W końcu października i na początku listopada 1925 roku Sejm uchwalił ustawę o reformie rolnej. Podług tej ustawy na parcelację miały iść w poszczególnych zaborach nadwyżki ponad stu osiemdziesięciu hektarów (na Kresach Wschodnich ponad 300 ha). Który obszarnik miał nadwyżkę, tego rząd wyzywał, by ją w przeciągu dwóch lat rozparcelował do rąk rolników bezrolnych (służba folwarczna) i małorolnych po cenie handlowej. Jeżeli by obszarnik tego w tym terminie nie wykonał, to uczynił to rząd. Parcelanci nabywszy ziemię, będą mieli pierwsze 5 lat ulgowe, czyli że należność za ziemię będą wpłacać w przeciągu czterdziestu lat, ale wpłata rozpoczynać się będzie po pięciu latach od dnia nabycia ziemi.

Uchwalona jednak ustawa o reformie rolnej nie była wykonywana, gdyż widownię polityczną wychodziły wciąż inne bardziej poważne sprawy. A więc w końcu roku 1925 nastąpiło znaczne pogorszenie się sytuacji gospodarczej i skarbowej. Na tym tle nastąpiły zatargi Grabskiego z prezesem Banku Polskiego, a większość sejmowa, która rząd popierała, też zaczęła się kruszyć. W takiej sytuacji Grabski wyrazy z rządem po bez mała dwuletniej działalności 13 listopada 1925 roku podał się do dymisji. Wtedy powstał projekt zorganizowania w Sejmie większości centrowo-lewicowej z Chrześcijańską Demokracją włącznie, ale ani klub Witosa ani Chadecy nie chcieli się na to zgodzić. Wtedy powstał nowy projekt powołania rządu składającego się z posłów i nie posłów, ale opartego na lewicowej większości Sejmu.

W taki sposób powstał 20 listopada 1925 roku rząd Aleksandra Skrzyńskiego, oparty na klubie prawicy, Chrześcijańskiej Demokracji, Piasta, PPS i NPR (Narodowa Partia Robotnicza). PSL-Wyzwolenie do tego rządu nie weszło. Na podstawie porozumienia weszło do rządu dwóch endeków, dwóch piastowców, dwóch PPSowców, 1 chadek i 1 enperowiec; reszta ministrów - byli bezpartyjni. Bezpartyjnym był też i premier. Był on w rządzie Grabskiego ministrem spraw zagranicznych, więc też i teraz, obejmując prezesurę w rządzie, zatrzymał dla siebie również i sprawy zagraniczne. Zaś ministerstwo spraw wojskowych objął generał Żeligowski, przyjaciel Józefa Piłsudskiego. Ale stan spraw gospodarczych i finansowych ciągle się pogarszał, złoty spadał, ceny rosły. Trzeba było ratować złotego. W tym celu trzeba było nałożyć na społeczeństwo ciężary. Prawica chciała nałożyć je na obóz pracujący, lewica na warstwy zamożne; zgody nie osiągnięto. Powstał też projekt skrócenia służby wojskowej, ale przeciw temu ostro wystąpił Piłsudski. W tych warunkach socjaliści ustąpili z rządu. Wkrótce też, 5 maja 1926 roku zgłosił dymisję również i rząd Aleksandra Skrzyńskiego. Tak się skończyła nienaturalna koalicja prawicowo-centrowo-lewicowa! Nim jednak przyjdziemy do spraw tworzenia nowego rządu, musimy przyjrzeć się przemianom, które w tym czasie dokonywały się na obozie ludowym.

Już pisaliśmy powyżej o tym, że 14 grudnia 1923 roku wyszło z klubu Witosa 15 posłów z Plutą na czele; po pewnym czasie połączyli się oni z dwoma posłami - stapieńczykami i utworzyli Związek Chłopski, liczący 17 posłów. Pisaliśmy też, że z klubu PSL-Wyzwolenie wystąpił jego prezes Stanisław Traugutt i objął w rządzie Władysława Grabskiego stanowisko wice-premiera. Teraz dodajemy, że za nim wyszli: Stanisław Gaszyński, Bartel, Smiarowski, i razem z Traugutta utworzyli mały klub poselski; wkrótce do nich przyłączył się Ludwik Bielski. Było to w lecie 1924 roku, a w jesieni tegoż roku wystąpiło znowu z PSLWyzwolenie kilku posłów i stworzyli nową grupę polityczną, zwaną Niezależną Partią Chłopską (N. P. Ch.). Byli to: Sylwester Wojewódzki, B. Szapiel, Szakun, Balin, Hołowacz. Była to grupa komunizująca.

Grupa Pluty (Związek Chłopski), opuściwszy klub Witosa, zwróciła się z prośbą by ją przyjęto do klubu wyzwoleniowego. Wtedy to w klubie wyzwoleniowym aby powstał raz rozdwojenie; jedni byli za tym by, grupy Pluty nie przyjmować, drudzy - by ją przyjąć. Przeciwnicy przyjęcia mniej jednak w klubie nieznaczną większość. Wobec tego klub wyzwoleniowy tą nieznaczną większością odrzucił propozycję łączeniową grupy Pluty. W takim stanie rzeczy w grupie Pluty nastąpiła mała depresja i niektórzy posłowie tej grupy zaczęli myśleć o powrocie do Witosa; dwóch nawet wróciło, reszta zawahała się. Jeżeli zaś weźmiemy pod uwagę skład osobowy posłów wyzwoleniowych, którzy byli za przyjęciem do klubu wyzwoleniowego grupy Pluty, to zaznaczam, że byli to chłopi lub inteligenci chłopskiego pochodzenia. Przeciwnicy zaś przyjęcia to byli inteligenci niechłopskiego pochodzenia; w tej grupie wodzami byli: Poniatowski, Miedziński, Kosmowska, Bagiński, tj. sami zdeklarowani piłsudczycy. Ja osobiście byłem zdecydowanym zwolennikiem przyjęcia, również za przyjęciem byli: Jan Dębski, Stanisław Wrona, Jan Tabor, Jan Zalewski, Władysław Fijałkowski, Duro, Chyb, Dubrownik i inni. Działo się to za czasów istnienia rządów Władysława Grabskiego i Skrzyńskiego.

Dostrzegliśmy już wtedy wyraźnie manewry prawicy i Witosa zmierzające do ponownego stworzenia rządów prawicowo-centrowych, oczywiście z Witosem na czele. We Włoszech już wtedy była dyktatura Mussoliniego. Prawica polska, nie chcąc dopuścić do władzy lewicy, układała projekt dojścia do władzy w Polsce na drodze sejmowej przez stworzenie rządu chyjenopiastowego, a następnie utwierdziwszy się we władzy, zamienić ten rząd z parlamentarnego na dyktatorski; była to więc dyktatura obozu kapitalistycznego, wzorowana na takiejże dyktaturze Mussoliniego, którego endecy zaczęli uważać nieomal za swego proroka, a w każdym razie za wzór do naśladowania. Jasna sprawa, że tego zamiaru nie mogli dokończyć bez pomocy Witosa; tymczasem Wincenty Witos na całego szedł na wznowienie rządu centrowo-prawicowego i nawet napisał broszurę, nawołującą w niej przeciw głosowaniu pięcioprzymiotnikowemu, a przeciwnie - za uwstecznieniem ordynacji wyborczej.

Kto więc nie chciał wznowienia rządów chyjenopiastowych, a następnie endeckiej dyktatury, ten powinien był nie dopuścić do ponownego stworzenia endecko-witosowej posłowej większości. Właśnie do takiego celu dążyła grupa chłopska w klubie wyzwoleniowym; chciała przyciągnąć do klubu wyzwoleniowego grupę Pluty (Związek Chłopski) i w ten sposób nie dopuścić do powiększenia siły klubu piastowego, by prawica i klub witosowy nie mogli w Sejmie osiągnąć większości. Toteż na żądanie grupy chłopskiej klub wyzwoleniowy kilka razy dyskutował nad sprawą przyjęcia zgłaszającej się do połączenia grupy Pluty. Dyskusja była bardzo zaciekła, nie mogliśmy zrozumieć przyczyny oporu grupy inteligencko-wyzwoleniowej; nasze najważniejsze argumenty, a mianowicie, że się nie dopuści do powrotu tej grupy do Witosa i w ten sposób uniemożliwi ponowne stworzenie rządu endecko-piastowego, oraz że przez przyjęcie grupy Pluty - klub wyzwoleniowy stanie się klubem dużym i będzie punktem koncentracyjnym dla całego ruchu ludowego - nie trafiały inteligenckiej grupie wyzwoleniowej do przekonania.

Dopiero pewnego dnia, podczas takiej dyskusji, gdym nadmienił, że grupa Pluty, gdy jej do PSLWyzwolenia nie przyjmiemy, wróci do klubu piastowego i umożliwi Witosowi stworzenie rządu chyjeno-piastowego, że przeciw temu rządowi wystąpi J. Piłsudski zbrojnie, że walkę wygra, ale parlamentaryzm przepadnie - wtedy obecny przy tej dyskusji wyzwoleniowy poseł Miedziński wyraził się półgłosem, że to nie będzie nic złego. Wtedy otworzyły nam się oczy i zrozumieliśmy, że ci ludzie chcą tej walki zbrojnej Piłsudskiego z Witosem i że uważają to za najlepsze wyjście z sytuacji. Zrozumieliśmy, że się z nimi nie dogadamy; toteż, 15 marca 1925r. przedstawiliśmy tą sprawę na kongresie PSL-Wyzwolenie i Jedność Ludowa.

Ale inteligencka grupa wyzwoleniowa miała w swych rękach organizację stronnictwa (Bagiński) i tak zorganizowała ten kongres, że wniosek, by przyjąć grupę Pluty, został odrzucony. Wtedy Pluta oświadczył nam, że w takim razie on chyba nie będzie mógł powstrzymać swych kolegów od powrotu do Witosa. Ponieważ dostrzegliśmy że to nie pogróżka, przeto po długim namyśle i zapytaniu się naszych wyborców i uzyskaniu u nich aprobaty - na początku stycznia 1926 roku w grupie 17 posłów opuściliśmy PSL-Wyzwolenie i jego klub, połączyliśmy się z grupą Pluty (Związkiem Chłopskim) i stworzyliśmy w ten sposób Stronnictwo Chłopskie. Było nas siedemnastu, grupa Pluty liczyła wtedy posłów 15, po połączeniu powstał więc od razu spory klub liczący 32 posłów, którego prezesem został Jan Dąbski.

Naszą deklarację ideową ogłosiliśmy 24 stycznia 1926r. w „Gazecie Ludowej”, tygodniku wydawanym przez Jana Dąbskiego, jako organ grupy „Jedność ludowa”. Z deklaracji wynikało, że Stronnictwo Chłopskie będzie nieco radykalniejsze niż PSL-”Wyzwolenie”. Dnia 14 lutego tegoż roku przemianowaliśmy „Gazetę Ludową” na „Gazetę Chłopską” i uczyniliśmy ją organem Stronnictwa Chłopskiego. Tegoż dnia, 14 lutego, weszli do naszego klubu posłowie ludowi z Kresów Wschodnich - Adolf Dubrownik, Br. Wędziagolski i Jan Adamowicz. Zaś 21 lutego tegoż roku wstąpili do naszego klubu i stronnictwa dwaj posłowie od Okonia - Dziduch i Kudelski.

W dniu 2 i 3 marca 1926r. zorganizowaliśmy zebranie i ukonstytuowanie Rady Naczelnej Stronnictwa Chłopskiego. Na prezesa Rady Naczelnej i Stronnictwa Chłopskiego wybrano mnie, niżej podpisanego, na wiceprezesa Jana Stapińskiego i Plutę, na sekretarza Jakuba Pawłowskiego, na skarbnika Jana Ledwocha, na kierownika wydziału organizacyjnego dr Stanisława Wronę. Niestety, wszelkie nasze wysiłki, zmierzające do tego, by nie dopuścić do utworzenia się rządu centrowo-prawicowego, nie odniosły skutku. Przy wyraźnym poparciu tego nowego sojusznika zaczęła się wyłaniać w Sejmie nieznaczna ale zgrana większość, składająca się z czterech klubów, a mianowicie: Związku Ludowo-Narodowego, Chrześcijańskiej Demokracji, PSL-”Piasta” i Narodowej Partii Robotniczej.

Prawica mocno zabiegała o powstanie tego rządu, gdyż bała się, by Władysław Grabski ponownie nie doszedł do władzy. Toteż po ustąpieniu rządu Skrzyńskiego Piłsudski proponował powołanie rządu koalicyjnego składającego się z mocnych ludzi z Władysławem Grabskim na czele, ale projekt ten nie uzyskał poparcia prawicy. Wtedy prezydent Wojciechowski zaproponował na premiera posła Chacińskiego (Chrześcijańska Demokracja), a następnie Jana Dąbskiego (PSL-Piast), ale ci propozycji nie przyjęli. Wyłonił się też projekt stworzenia rządu centrowo-lewicowego z Moraczewskim lub Thuguttem na czele, ale zgrana już większość prawicowo-witosowa nie zgodziła się na to. Wobec tego Prezydent 10 maja 1926 roku wyznaczył na premiera Wincentego Witosa. Ministrem Skarbu w tym rządzie został Zdziechowski, oświaty - Stanisław Grabski, rolnictwa - Władysław Kiernik, przemysłu i handlu Osiecki, spraw wewnętrznych Stefan Smulski, spraw wojskowych - generał Józef Malczewski, sprawiedliwości - Piechocki, komunikacji Chaciński, robót publicznych Rybczyński, pracy Jakowski, reform rolnych Radwan, spraw zagranicznych - Dzierżykraj-Morawski. A więc PSL-Piast otrzymał 3 teki, Związek Ludowo-Narodowy (ND) - 2 teki, Chrześcijańska Demokracja - 2 teki, i NPR - 2 teki.

W drugiej połowie kwietnia 1926 roku było jasne, że po ustąpieniu Skrzyńskiego powstanie rząd Witosa i że Piłsudski wystąpi z wojskiem przeciw temu rządowi. Nie zdziwiłem się, wiec gdy w końcu tego miesiąca było zorganizowane w Warszawie poufne spotkanie Piłsudskiego z posłami lewicy. Zebranie odbyło się w oficynie poprzecznej, podobnej do małego pałacyku, w którymś domu przy ulicy Chmielnej na odcinku pomiędzy Bracką i Nowym Światem, strona północna. Kto to spotkanie organizował, nie pamiętam; przypuszczam jednak, że Miedziński. Zaproszonych było po dwóch posłów z trzech klubów lewicy: PPS, Wyzwolenia i Stronnictwa Chłopskiego. Z naszego klubu byli zaproszeni Dąbski i ja.

Piłsudski siedział pośrodku i chętnie rozmawiał ze wszystkimi. Rozmawiano o zbliżającej się walce Piłsudskiego z obozem prawicy wspieranej przez Witosa. Dąbski milczał, zabrałem głos i powiedziałem, że jestem pewien, iż obóz legionowy (Piłsudski) tą walkę wygra i że po zakończeniu walki zwycięzca powinien zorganizować taki rząd, który by się oparł na masach chłopskich i robotniczych, gdyż to będzie oparcie mocne i trwałe. Piłsudski pilnie słuchał mego przemówienia, a gdy skończyłem, demonstracyjnie odwrócił się ode mnie i zaczął i zaczął mówić o dużej dysproporcji pomiędzy cenami żywości na wsi i miastach. Do dziś nie wiem, co oznaczała ta demonstracja ze strony Piłsudskiego. Zebrani nie powzięli żadnych uchwał. Przypuszczam, więc że Piłsudskich chciał wysondować jedynie opinie lewicy nie wiązać się jednak z nią żadnym zobowiązaniem.

Gdy więc powstał rząd Witosa, dalszy bieg wypadków był szybki. Piłsudski zażądał ustawienia generała Malczewskiego i powierzenia tego stanowiska osobie przez siebie wskazanej, a gdy otrzymał odmowę z wiernym sobie odziałem wojska zorganizował zbrojną demonstracje przeciw rządowi chcąc widocznie nakłonić Prezydenta Wojciechowskiego do ustępstwa. Ponieważ do tego nie doszło nastąpiła walka zbrojna pomiędzy wojskiem stojącym po stronie Piłsudskiego tym, które stało przy Prezydencie. Masy chłopskie i robotnicze stały przy Piłsudskim. Walka trwała trzy dni. Wojska Piłsudskiego zajęły całą Warszawę. Prezydent i Rząd wycofali się do Wilanowa. Zaraz na początku walki Prezydent wezwał na pomoc wojska z Poznańskiego, gdyż deklarowały się za Rządem. Ale kolejarze ogłosili strajk i nie puścili tych wojsk do Warszawy. Natomiast wojska z Wileńszczyzny, stanęły po stronie Piłsudskiego, szybko i bez problemów zbliżały się do stolicy. W takiej sytuacji Prezydent Wojciechowski i Rząd uznali, że ich sprawa jest przegrana, i Rząd Witosa podał się do dymisji, a Prezydent ustąpił ze swego stanowiska i przekazał władze marszałkowi Sejmu Ratajowi.

Wszyscy przypuszczali, że Piłsudski po zwycięstwie ogłosi swoją dyktaturę i rozwiąże Sejm. Stało się jednak inaczej. Piłsudski uznał marszałka Rataja jako formalnego zwierzchnika państwa, ale siłę wojskową zachował w swych rękach. Działalność więc Rataja jako pełniącego obowiązki Prezydenta musiała uzgodniona z Piłsudskim. Przed przewrotem majowym Prezydent musiał uzgadniać swą działalność z większością Sejmu po przewrocie - z Piłsudskim. To też pierwszym „uzgodnionym” premierem został prof. Kazimierz Bartel były poseł z Wyzwolenia, a następnie członek małej grupy poselskiej zwanej Klubem Pracy. Rząd Bartla objął urzędowanie 15 maja roku 1926. W tym rządzie Piłsudski objął wojsko, sprawy wewnętrzne - Młodzianowski, zagraniczne - August Zaleski, skarb Gabriel Czechowicz, oświatę - Mirosław Pomorski, rolnictwo i reformy rolne - Raczyński, przemysł i handel - Gliwic, czyli młodzi ludzie przeważnie o charakterze urzędniczym. Oczywiście lewica żądała, by Piłsudski został Prezydentem, by powołał Rząd chłopsko - robotniczy, rozwiązał Sejm i Senat i przeprowadził nowe wybory.

Dalsza praktyka wykazała, iż żądania te były machaniem palcem u nogi w lewym bucie. Dnia 31 maja 1926 roku. Marszałek Rataj zwołał Zgromadzenie Narodowe w celu wybory prezydenta. Lewica postawiła kandydaturę Piłsudskiego. W głosowaniu Piłsudski otrzymał 292 głosy, Bniński - 193 głosy. Za kandydaturą Piłsudskiego głosowała lewica i część centrum, za Bnińskim prawica; prezydium klubu Piasta dało przy głosowaniu naszym członkom wolną rękę, posłowie ukraińscy, białoruscy i komuniści wstrzymywali się od głosu. Piłsudski, wiec został wybrany, ale wyboru nie przyjął, motywując to tym, że prezydent ma małą władzę.

Wobec tego następne Zgromadzenie Narodowo było wyznaczone na dzień 1 czerwca. Wtedy Prawica ponownie podtrzymała kandydaturę Bnińskiego, premier Bartel w porozumieniu z Piłsudskim postawił kandydaturę Ignacego Mościckiego, profesora politechniki lwowskiej, który w tym czasie był dyrektorem fabryki nawozów azotowych w Chorzowie. Klub PPS postawił kandydaturę posła Marka. Pierwsze głosowanie nie dało wyników rozstrzygających. Przystąpiono do drugiego głosowania. Ponieważ w pierwszym głosowaniu poseł Marek miał głosów najmniej, klub PPS w drugim głosowaniu wycofał jego kandydaturę, a wtedy najmiększą liczbę głosów bo - 281 otrzymał Mościcki, a Bniński - 200. Mościcki, więc został wybrany na Prezydenta.

Przysięgę od nowo wybranego Prezydenta miało odebrać Zgromadzenie Narodowe. Piłsudski żądał, by członkowi Zgromadzenia Narodowego, t.j. Posłowie i Senatorowie, gdy Mościcki będzie wchodził na sale, wstali. Ponieważ było wiadome, że członkowie Zgromadzenia Narodowego tego nie uczynią, t.j. że powstaną, ale nie wtedy, gdy prezydent będzie wchodził na sale lecz wtedy, gdy będzie składał przysięgę, premier Bartel w porozumieniu z Marszałkiem Sejmu zorganizował akt przysięgi na zamku królewskim w dużej sali, w której w ogóle nie było krzeseł. Na czołowym miejscu tej sali było podwyższenie był ustanowiony stół dla prezydium Zgromadzenia Narodowego, tj. dla marszałka Sejmu i dwóch sekretarzy. Środek Sali zajęli zgromadzeni posłowie i senatorzy, a tył sali odgrodzony czerwonym sznurem zajął korpus dyplomatyczny, tj. ambasadorowie państw obcych.

Gdy, więc w wyznaczonym czasie marszałek w towarzystwie dwóch sekretarzy zajęło miejsce za stołem prezydialnym i otworzył zebranie Zgromadzenia Narodowego, premier Bartel wprowadził Mościckiego na sale, a za Mościckim wszedł i rząd. Wtedy najzupełniej niespodziewanie kilkuosobowa grupa posłów N.P.CH z Wojciechowskim na czele zaczęła krzyczeć: „Precz z faszyzmem!” Piłsudski stal wtedy pośród ministrów, widziałem, jak się bardzo zaniepokoił, ale gdy dostrzegł, że tą burdę czyni Wojewódzki zupełnie się uspokoił. Wojewódzki i jego towarzysze powyżej wymieniony okrzyk wznieśli ze trzy razy ucichli. Wtedy marszałek Sejmu Rataj bez żadnych przeszkód odebrał od Mościckiego przysięgę.

Pamiętam, że z polecenia marszałka Sejmu notę przysięgi czytał sekretarz prezydium Sejmu poseł Jan Ledwocki, a profesor Mościcki powiedział głośno słowa przysięgi. Po zakończeniu tego aktu urzędowego, marszałek Sejmu zamkną zebranie Zgromadzenia Narodowego i wszyscy opuścili zamek. W taki oto spop0só odbyło się po przewrocie majowym przysięga prezydencka Mościckiego. Członkowie Zgromadzenia Narodowego, gdy prof. Mościcki wchodził na sale, stali, na Sali nie było krzeseł do siedzenia. Już wtedy było widoczne, że Piłsudski, chce z Prezydenta uczynić władcę podobnego do monarchy. Powyżej napisany akt przysięgi Mościckiego pamiętam bardzo dobrze i podaje go do wiadomości publicznej.

Prezydent Mościcki zatwierdził rząd Bartla dokonawszy w nim nieznacznych zmian personalnych. Przy tej sposobności Piłsudski proponował Dębskiemu tekę ministra oświaty, ale Dębski nie uzyskawszy zgody Witosa - propozycji nie przyjął. Powszechnie przypuszczano, że po wyborze prezydenta nastąpi rozwiązanie Sejmu i Senatu nowe wybory, ale wkrótce, jednak okazało się, że Piłsudski miał inny zamiar. Od dnia 16 czerwca (1926) rząd przedłożył Sejmowi projekt zmiany konstytucji w tym roku, prezydent miał prawo rozwiązania Sejmu, kiedy zechce, oraz zwoływania oraz odraczania sesji sejmowych podług swego rozeznania, oraz by prezydent i rząd mieli prawo wydawać dekrety w czasie, gdy Sejm nie obraduję.

Opinia społeczna była za powiększeniem władzy prezydenta, to też ustawa o zmianie konstytucji została w Sejmie uchwalona większością głosów 246 przeciw 95 głosom. Przeciw głosował PPS, NPCh, komuniści i mniejszości narodowe. W ten sposób Polska z republiki parlamentarnej zmieniła się na republikę prezydencką. Głównym ośrodkiem politycznej siły i znaczenia stał się prezydent, a nie Sejm. Można było na tej reformie poprzestać i zająć się sprawami gospodarczymi i społecznymi, ale nie stało się tak, gdyż Piłsudski i jego otocznie po pewnym czasie poszli dalej i rozpoczęli akcje niszczenia Sejmu i stronnictw politycznych: prawicowych i lewicowych

Jeszcze przedtem, mniej - więcej po miesiącu od chwili wyboru Mościckiego na prezydenta, odbyło się posiedzenie Zarządu Głównego PSL - Piast pod przewodnictwem Witosa. Był na tym posiedzeniu jako członek Zarządu Głównego działacz ludowy Romuald Wasikowski, siedział on przy telefonie; nagle zadzwonił telefon, Wasilewski podniósł słuchawkę do ucha i usłyszał głos premiera Bartla: „Z polecenia marszałka Piłsudskiego chciałbym na osobności porozmawiać poufnie z prezesem Witosem. Wasilewski trzymając słuchawkę w ręce, powtórzył Witosowi proporcje Bartla. Na to W. Witos odpowiedział odmownie, ale w formie nieparlamentarnej i wysoce obraźliwej. Wasielewski, wiec odpowiedział premierowi Bartlowi, że prezes Witos nie zgadza się na taką rozmowę, a Bartel oświadcza mu przez telefon: „Wiem wszystko, bo odpowiedz Witosa słyszałem przez telefon, gdyż pan trzymał słuchawkę podniesioną!” Incydent ten nie był tajemnicą w Klubie PSL - „Piast”.

W kilka, wiec dni później, gdy mar. Rataj napotkał się z Miedzińskim, otrzymał od niego wyjaśnienie, że Piłsudski chciał zaproponować Witosowi zgodę i stanowisko prezydenta po Mościcki, który w tym wypadku ustąpił z tego stanowiska, ale że wobec negatywnej odpowiedzi W. Witosa sprawa ta jest już nieaktualna. Powyższą informacje słyszałem od Romualda Wasilewskiego, który z całą stanowczością twierdzi, że jest prawdziwa. Dalej Wasilewski twierdzi, że nie jest sprawą pewną, czy istotnie Piłsudski miał zamiar proponować Witosowi stanowisko prezydent, ale jest to bardzo prawdopodobne, iż Piłsudski chciał zaproponować Witosowi jakiś projekt zgody i współpracy, a nie mógł tego uczynić, wobec tego, iż Witos chciał w tej sprawie żadnej rozmowy.

Następnie przechodzę do stosunku J. Piłsudskiego do Sejmu i podaję kilka przykładów w tej dziedzinie. W końcu roku 1926 Sejm uchwalił wotum nieufności dla dwóch ministrów rządu Bartla. Rząd Bartla podał się do dymisji, ale Prezydent, idąc za radą Piłsudskiego powołał ten sam rząd z tymi dwoma ministrami. W budżecie na rok 1927 Sejm zmniejszył wydatki o 34 miliony złotych. Rząd Bartla podał się do dymisji. Prezydent za doradą Piłsudskiego powołał ten sam rząd lecz z Piłsudskim na czele i z Bartlem jako wicepremierem.

Rząd na mocy pełnomocnictwa wydał bardzo ostry dekret prasowy. Sejm odmówił zatwierdzenia tego dekretu, ale Rząd tego dekretu nie odwołał niby pod tym pozorem, że uchwała Sejmu nie było zatwierdzone przez Senat; a gdy Senat przystąpił do zatwierdzenia uchwały Sejmu. Prezydent odroczył posiedzenie Sejmu i Senatu. W ogóle tym zamykaniem lub odraczaniem sesji sejmowych Prezydent Mościcki (za doradą Piłsudskiego) doprowadził prawa Sejmu do uchwalenia ustaw i kontrolowania rządu - do zera.

Przy takim postępowaniu rządu i Piłsudskiego oprócz ulicznego kilkuosobowego Klubu Pracy, do którego należał Bartel, zaczęły przechodzić do opozycji wszystkie kluby Sejmowe. Najpierw przeszła do opozycji cała prawica jako zasadniczy wróg Piłsudskiego potem mniejszości narodowe, następnie NPR, PSL - Piast, PPS i PSL - Wyzwolenie. W miarę tego przechodzenia do opozycji z klubów tych występowali poszczególni posłowie; a wiec z Klubu Witosa wystąpiła grupa Bojki i Kosydarskiego, z klubu socjalistycznego wystąpili Moraczewski, Jaworowski, i Wojtek Malinowski, z klubu wyzwoleniowego - Bogus, Miedziński i Kościałkowski. Stronnictwo Chłopskie, jako najmłodsze było bardzo ostrożne.

A więc nie angażujące się mocno w kierunku opozycji, czekało aż Piłsudski i jego obóz sam się skompromituję w oczach szerszych mas chłopskich, co też i nastąpiło. Natomiast w tym czasie działacze Stronnictwa Chłopskiego wzięli się mocno do pracy w organizacjach rolniczych (CZRR), w spółdzielni rolniczo - handlowej i w instytucjach samorządowych, gminnych i powiatowych i w krótkim czasie osiągnęli w tych dziedzinach poważne sukcesy. W tej dziedzinie duże sukcesy osiągnęli posłowie W. Fijałkowski, A. Waleron, St. Gawtowczak, St. Wrona, J. Ledwoch, Konstanty Pac i inni. Był jeszcze jeden czynnik, który klubowi Stron. Chłopskiego przeszkadzał organizować się w kierunku opozycyjnym: była to grupa Pluty, która w grupie Stron. Chłop. Stanowiła poważną część, a która groziła, że w wypadku przejścia klubu do opozycji wystąpi z klubu i przyłączy się do grupy Bojki, która z klubu piastowego już wyszła. To był powód dla, którego klub Stron. Chłop. Był bardzo ostrożny.

Wkrótce nastąpiły wypadki, które całemu polskiemu obozowi pracy, tj. chłopom i robotnikom - otworzyły oczy. Oto Piłsudski w jesi9eni 1926 roku przybył do Nieświeża, głównej siedziby książąt Radziwiłłów, i zawarł z nimi porozumienie polityczne. W następnym roku z polecenia Piłsudskiego, Walery Sławek udał się do Dzikowa, siedziby hrabiego Tarnowskiego, i tam zawarł sojusz z magnaterią małopolską. Wtedy już wszyscy zrozumieli jaka będzie polityka Piłsudskiego i jego obozu.

Tymczasem w końcu roku 1927 dobiegła kadencja Sejmu. Sejm i Senat zostały rozwiązane. Głosowanie do trzeciego Sejmu było wyznaczone na dzień 4 marca 1928 roku. Na początku okresu wyborczego, z polecenia J. Piłsudskiego, został zorganizowany Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem (BBWR). Zaraz też odbył się w Warszawie pierwszy zjazd organizacyjny tej partii; zebrani manifestanci wlali się do Belwederu, by wyrazić hołd Piłsudskiemu, który wyszedł na balkon, podziękować za przybycie i wyrazić zdanie, że wszyscy przy wyborach powinni skupić się przy rządzie i głosować na BBWR. Był to więc pierwszy wiec przedwyborczy, na którym J. Piłsudski wykonał krótką agitacje przedwyborczą. Zaraz potem Składkowski wezwał do swego gabinetu Jana Dąbskiego i mnie, i zapytał się nas, czy Stronnictwo Chłopskie przystąpi do BBRu. Odpowiedzieliśmy odmownie i od tej chwili Stronnictwo Chłopskie przeszło do opozycji.

W tym czasie Składkowski jako minister spraw wewnętrznych ogłosił komunikat, ze on będzie kierował akcją wyborczą BBWR, gdyż rząd będzie brał udział w wyborach. Wkrótce też ów agitator wyborczy, a zarazem minister wydał rozkaz do wszystkich województw i starostw by jak najsilniej popierali ów BBWR, by zmuszali wszystkich urzędników powiatowych i samorządowych, a także i nauczycieli by ci agitowali za BBWRem.

Po przejściu do opozycji Stronnictwa Chłopskiego wystąpili z niego Jan Stapiński i Józef Samojca i przyłączyli się do BBWR, zaś grupa Pluty pozostała nadal w Stronnictwie Chłopskim. Rozpoczęła się akcja wyborcza. Na Generalnego Komisarza wyborczego wbrew opinii Sądu Najwyższego, prezydent i rząd wyznaczyli znanego krętacza prawniczego St. Cara. I Rząd i ów Komisarz dołożyli wszelkich wysiłków, by okręgowe komisje wyborcze składały się tylko ze zwolenników BBWRu. BBWR wystąpił do wyborów z czterema listami wyborczymi: jedną pod szyldem BBWR, drugą pod szyldem katolickim, trzecia pod szyldem narodowego bloku pracy (prorządowa grupa NPR) i czwarta pod szyldem chłopskim (Stapiński i Samojca).

Stronnictwa nie należące do BBWRru występowały, każde oddzielnie. Ukraińcy z Małopolski Wschodniej przestali bojkotować wybory i weszli do bloku mniejszości narodowych. Oprócz tego było jeszcze kilka różnych list lokalnych. Razem zgłoszono 25 list wyborczych o zasięgu ogólnopaństwowym oraz wiele regionalnych. Nieco wcześniej powstała organizacja monarchistyczna; popierali ją magnaci. Ta organizacja również zgłosiła swą listę kandydatów.

Rozpoczęła się agitacja przedwyborcza: brały w niej udział tysiące agitatorów, najętych przez BBWR, oraz duża ilość urzędników i cześć nauczycieli. Użyto też ze strony BBWR ogromna masę druków i tak zasypano nimi wsie, i miasta, że chłopi je zgarniali i używali na ściółkę pod krowy. Choć było widać, że magnaci i bogaci obszarnicy dużo dali pieniędzy na te wybory, to jednak wszyscy widzieli i rozumieli, że BBWR otrzymał na te wydatki fundusze ze skarbu. Powoli też wyszło na wierzch, że prezes rady, ministrów (Piłsudski) w tym czasie otrzymał ze skarbu do swej dyspozycji 8 milionów złotych i że podjął je Składkowski, minister spraw wewnętrznych i zarazem kierownik akcji wyborczej ze strony BBWRu.

Tego rodzaju przypuszczenia szybko się rozchodziły po kraju i wywoływały oburzenie przeciw wydawaniu pieniędzy skarbowych „na patiów kawałek”, t.j. na BBWR. Oprócz tego zastosowano przeciw opozycji nowy sposób - unieważnianie list wyborczych, oczywiście opozycyjnych. W ten sposób przez unieważnianie kilku list wyborczych w kilku okręgach - stworzono fakt, iż wyborcy, w tych okręgach nie mieli na kogo głosować i agitatorzy prorządowi agitowali ich, by w takim razie głosowali na BBWR. Wreszcie komisarz wyborczy Car i Składkowski wydali rozporządzenie, by obwodowe komisje wyborcze po zakończeniu głosowania i obliczeniu głosów protokoły wyborcze i głosy odstawiały bezpośrednio nie do okręgowych komisji wyborczych, a do starostw. Było powszechne zdanie, że starostowie przerabiali wyniki wyborów na korzyść BBWRu. Wreszcie 4 marca 1928 roku odbyły się wybory do Sejmu, a w tydzień później do Senatu. Podług ogłoszonego wyniku BBWR otrzymał 122 mandaty, NPR - lewica (grupa Ciszaka) 5 mandatów, grupa Stapińskiego i Sanojcy 3 mandaty - razem 130 mandaty. Związek Ludowo - Narodowy 37 mandatów. Centrum: Chadecy 19 mandatów. Lewica: Stronnictwo Chłopskie 26 mandatów, PSL - Wyzwolenie - 40 mandatów, PPS 63 mandaty, Samopomoc Chłopska 1 mandat (ST. Wójtowski), komuniści 7 mandatów; razem 137 mandatów. Wreszcie mniejszości narodowe 86 mandatów, a więc rząd J. Piłsudskiego i Składkowskiego na czele nie otrzymał większości.

Dawna większość prawicowo - centrowo - piastowa uzyskała razem tylko 91 mandatów, a wiec przestała istnieć. Lewica, łącznie z komunistami, mając 137 mandatów, też nie miała większości, a z Klubem Piasta (137 + 21 = 158) też nie stanowiła większości. Natomiast klub „Piasta”, lewica i mniejszości narodowe mogły stworzyć w Sejmie większość z liczbą 244 głosów, ale dogadanie się w tak dużym zespole i stworzenie jakiejś wspólnej platformy polityczne - na przykład Klub Piasta z mniejszościami narodowymi, zwłaszcza różnymi drobnymi grupami ukraińskimi - było nie możliwe, sądzę, że nie było też możliwe w owych czasach dogadanie się socjalistów z komunistami. Gdy nie można było tworzyć żadnej większości parlamentarnej w celu zorganizowania rządu sejmowego, to przy przewodzie prezydenta nad Sejmem, o czym już wyżej pisałem, pozostawało ten rząd, za którym stał prezydent, a wiec rząd Piłsudskiego lub tych, których on wskaże.

Krótko: niebezpieczeństwo większości prawicowo - Witosowej minęło, natomiast stanęło przed nami niebezpieczeństwo BBWRu. W takiej sytuacji, po głębokim rozważaniach doszliśmy do przeświadczenia, że trzeba rozpocząć akcje zjednoczenia ruchu narodowego. Tak też uczyniliśmy. Ta nasza propaganda nie budziła w „Piaście” dużego odgłosu, a w „Wyzwoleniu” wywołała kierowaną przeciwko nam nienawiść; nic dziwnego: przecież przejęliśmy w swe objęcia grupę Pluty. Ale ta nasza propaganda ruchu ludowego wywołała żywy oddźwięk na wsi i stworzyła u chłopów naszą popularność. To też odeszło z BBWR trzech posłów chłopskich i wstąpili do Klubu Stron. Chłopskiego. Byli to posłowie: Jan Krysa, Cieglak i Targoński. Liczba posłów naszego wzrosła do 29.

W kilku okręgach wyborczych Sąd Najwyższy unieważnił wybory; odbyły się powtórne wybory. W powtórnych wyborach Stronnictwo Chłopskie miało powodzenie i liczba jego posłów doszła do 40. Co się tyczy PPSu, to wystąpił z niego grupa R. Jaworowskiego i przyłączyła się do BBWR; liczba, więc posłów w klubie PPS spadła do 532. Ponieważ przy wyborach powtórnych, które się odbyły w kilku okręgach, BBWR nie brał udziału, to stracił on tam pewną liczbę mandatów i w końcu istnienia trzeciego Sejmu liczył tylko 101 posłów. Senat ani przy drugim, ani przy trzecim Sejmie nie odgrywał poważniejszej roli.

Dnia 27 marca 1928 roku nastąpiło otwarcie Sejmu. Dokoła tego J. Piłsudski. Gdy stanął na trybunie, by odczytać odnośne pismo prezydenta, posłowie komuniści zaczęli krzyczeć: „precz z faszystowskim rządem Piłsudskiego!” wtedy Składkowski sprowadził policje, która na jego polecenie aresztowała siedmiu posłów komunistycznych i wyprowadziła ich z Sali sejmowej. Przystąpiono do wyboru marszałka Sejmu. Obóz prorządowy postawiło kandydaturę Bartla, a PPS - Daszyńskiego. W głosowaniu Daszyński otrzymał większość i został marszałkiem Sejmu. Jeżeli idzie o obronę praw Sejmu i podniesienie jego powagi, była to kandydatura jak najlepsza. Oczywiście kandydatura ta bardzo się nie podobała Piłsudskiemu, ale musiał się z tym pogodzić. Klan BBWR powołał na swego prezesa posła Walerego Sławka, który od tej chwili prowadził od tej w chwili w Sejmie i w Polsce Politykę Piłsudskiego podług instytucji, które otrzymywał od Piłsudskiego co tydzień. W Senacie natomiast, na Marszałka został wybrany prof. Szymański z obozu prorządowego, gdyż za jego kandydaturą oprócz posłów prorządowych głosowali także senatorowie z chrześcijańskiej demokracji i żydzi.

Przyszła chwila uchwalenia budżetu. Opozycja mogła była odrzucić budżet i podług obyczajów parlamentarnych spowodować ustąpienie Rządu, ale przedstawiciele klubów opozycyjnych doszli do przeświadczenia, że tego Rządu przy Prezydencie Mościckim tym sposobem się nie usunie. Walkę więc z Rządem w celu przywrócenia praw parlamentu odłożono na później do chwili odpowiedniejszej. Budżet więc na rok 1928-29 został uchwalony głosami BBWR, centrum i lewicowych klubów chłopskich w dniu 22 czerwca 1927. Zaraz po uchwaleniu budżetu Piłsudski oddał prezesurę w Rządzie z powrotem Bartlowi, zatrzyma sprawy Wojskowe; lista reszty ministrów przedstawiała się następująco: Składkowski - sprawy wew, Zalewski - zagraniczne, Czechowicz - skarb, Maysztowicz - sprawiedliwość, Niezabitowski -rolnictwo, Kwiatrkowski - przemył i handle, Moraczewski - roboty publiczne, Jurtkiewicz - praca i opieka, Staniewicz - reformy rolne, Niedziński - poczta i telegraf, Kazimierz Świtalski - oświata, Kuhn - komunikacje.

Po swym ustąpieniu ze stanowiska premiera Piłsudski rozpoczął walkę z Sejmem w prasie. A wiec 1 lipca 1928r. ukazał się w prasie prorządowej wywiad Piłsudskiego, w którym była charakterystyka trzech sejmów.: pierwszy sejm nazwał Piłsudski sejmem ladacznic, drugi sejm nazwał sejmem korupcji, a pod adresem trzeciego sejmu rzucił groźbę oktrojowania konstytucji jeżeli, Sejm ten będzie walczył o swe prawa. W odpowiedzi na to i marszałek Sejmu i kluby opozycyjne zadeklarowały obronę parlamentaryzmu. Takich wywiadów było kilka, a wszystkie były przepełnione wyrazami nieparlamentarnymi i plugawymi, a skierowane były przeciw Sejmowi i posłom, których Piłsudski nazywał „ślubowanymi portkami” (od wyrazu ślubować, przysięgać) lub wprost „fajdanami”. Czasami w tych wywiadach były wyrazy i porównania, których bez wstrętu i obrzydzenia nie można było przytaczać, na przykład o talerzyku napełnionym ludzkimi ekskrementami i stojącym na stole.

Na ogół z wywiadów przezierała jakaś straszna mania wielkości, gdyż Piłsudski wyraźnie stawiał siebie ponad całym narodem. W odpowiedzi na to posłowie w Sejmie powtarzali stare przysłowie: „dłużej klasztora niż przeora”. Lekarze zaś mówili po cichu: „choroba nazywa się chyba „Paranoia agitaus”. Jasna też sprawa, że te wywiady i ich stylistyczna forma obniżały powagę polski za granicą. Co do mnie uważałem te cała akcje Piłsudskiego przeciw Sejmowi za zbyteczną bowiem podług moich poglądów pierwsza konstytucja z poprawkami uchwalonymi po przewrocie majowym dała prezydentowi całkowita przewagę na parlamentem, a wiec usuwała przerost władzy prawodawczej nad władzą wykonawczą.

Tymczasem pod wpływem tego stanowiska Piłsudskiego niektórzy inteligenci, nastawieni służalczo zaczęli się wypowiadać za daleko idącymi zmianami konsytuacji. A więc prof. Kochankowski wypowiadał się za ustrojem monarchicznym. Tadeusz Hałówko żądał, by ustąpujący prezydent mianował swego następcę i t.p. Opozycja jednak odwlekała walkę; to też budżet na rok 1929 - 30 został uchwalony. Ponieważ obóz prorządowy domagał się dalszej rewizji konstytucji, przeto 22 stycznia 1929 roku Sejm postanowił przystąpić do rewizji konstytucji.

W lutym tegoż roku istotnie Sławek zgłosił projekt zmiany konstytucji: jednego podstawionego przez ustępującego prezydenta i drugiego, wyznaczonego przez zgromadzenie Narodowe. B) Prezydent ma mieć prawo pozbawieniu posła mandatu poselskiego. C) Poseł może być za swą działalność w Sejmie oddany do osądzenia w trybunale stanu. D) Prawo wybierania posłów maja obywatele dopiero po ukończeniu 24 lat. E) 1/3 Senatu ma być minowana przez Prezydenta. F) Poprawki Senatu może Sejm odrzucił ,ale nie większością 11/20, lecz większością 3/5. G) Prezydent posiada prawo weta. H) Przez osiem miesięcy w ciągu roku prezydent ma prawo wydawać ustawy, a Sejm ma takie prawo tylko w ciągu 4 miesięcy. I) Usuniecie Rządu przez Sejm wymaga absolutnej większości wszystkich posłów, którzy byli do Sejmu wybrani. Przy takiej konstytucji Sejm byłby przy najpotężniejszym prezydencie tylko organem doradczym.

W odpowiedzi na to trzy stronnictwa lewicowe: PPS, Wyzwolenie i Stronnictwo Chłopskie utworzyły komisje porozumiewawczą i zgłosiły swój projekt poprawy konstytucji w którym stronnictwa te żądały zniesienia Senatu i wybór prezydenta przez specjalne zgromadzenie elektorów i prawo i inicjatywy prawodawczej narodu. Oba projekty zostały przesłane do Sejmowej Komisji Konstytucyjnej, ale ostatecznie walka Sejmu z Rządem rozegrała się na sprawie przekroczeń budżetowych.

Powyżej wymienione trzy stronnictwa w roku 1929 zgłosiły w Sejmie wniosek o pociągniecie ministra Czechowicza do odpowiedzialności przed trybunałem Stanu za nielegalne wydawanie dużych sum pieniężnych. Sejm większością głosów uchwalił przekazanie sprawy Trybunałowi Stanu. Czechowicz podał się do dymisji, a ministerstwo skarbu poprowadził wiceminister Grodyński.

Przed Trybunałem Stanu Czechowicz oświadczył, że z przekroczeniami budżetowymi nie mógł przyjść do Sejmu, gdyż miał drogę zamkniętą to jest, że ani premier Bartel, ani Piłsudski nie zgadzali się na to. Prezes NIK Wróblewski wyznał, że istotnie w roku budżetowymi 1927/ 28 minister skarbu przekroczył budżet na sumę 562 milionów złotych i że to był czyn nielegalny. W kilka dni po wniosku Sejmu o oddanie ministra Czechowicza pod Trybunał Stanu sesja budżetowa została zamknięta.

Dnia 14 kwietnia 1929 roku został mianowany nowy rząd Kazimierza Świtalskiego, ministrami zostali przeważnie ministrowie poprzedni, ale 4 ministerstwa objęli nowiu ministrowie, a mianowicie: Czerwiński - oświata, Przystor - praca, Boerner - poczta, Ignacy Matuszewski - Skarb. Ponieważ w rządzie tym było 6 oficerów opinia publiczna nazwał ten rząd rządem pułkowników. Pierwsza czynnością tego rządu było zlikwidowanie samorządu ubezpieczeniowego w kasach chorych.

Wkrótce potem trybunał Stanu rozpoczął obradować nad sprawa Czechowicza. Okazało się ponad wszelka wątpliwość, że w sumie 562 milionów wydanych poza budżetem było osiem milionów, które były wydane na wybory. W tej sprawie zeznawał nawet Piłsudski, który przyjął winę na siebie, q o Trybunale Stanu, który go przesłuchiwał wyrażał się w sposób obraźliwy. Ale w Trybunale Stanu była większość piłsudczyków, przeto odłożył on dalsze dochodzenie i zwrócił się do Sejmu by wyraźnie określi merytoryczna ocenę celowości tych wydatków na sumę 526 miliony. Było jasne, że rząd będzie przeszkadzał Sejmowi w załatwieniu tej sprawy, przez ciągłe odraczanie i zamykanie sesji sejmowych. W dniu 31 października 1929 roku miało nastąpić otwarcie sesji budżetowej Sejmu. Dekret prezydenta o otwarciu sesji Sejmu miał w Sejmie Piłsudski.

Na pewien czas przed otwarciem Sejmu wtargnęła do gmachu Sejmu grupa uzbrojonych oficerów w liczbie powyżej stu. Wszyscy mieli rewolwery, szable. Wreszcie przybył Piłsudski, a gdy w czasie oznaczonym Daszyński nie otwierał posiedzenia, Piłsudski wszedł do jego gabinetu i zażądał otwarcia posiedzenia. Daszyński odpowiedział, że posiedzenia nie otworzy dopóki oficerowie będą przebywać w gmachu Sejmu. Na ponowne żądanie Daszyński odpowiedział odmownie, wtedy Piłsudski opuścił gmach, a po nim i oficerowie. Prawdopodobnie chodziło o to, by przy otwieraniu sesji sejmowej była wszczęta jakaś awantura, która by dała oficerom pretekst do rozpędzenia Sejmu i uniknięcia dalszych posiedzeń Trybunału Stanu.

Gdy po kilku dniach, a mianowicie 5 listopada posłowie zebrali się powtórnie, dowiedzieli się, że prezydent odroczył sesję na 30 dni. Wkrótce nadeszło do Sejmu pismo NIK, że Rząd samowolnie przekroczył budżet w roku 1927/28 a sumę 579 milionów i samowolnie i bezprawnie poprzenosił poszczególne sumy budżetowe niezgodnie z uchwalonym przez Sejm budżetem i że pewne sumy były wydane na cele, które w budżecie nie były przewidziane, i że z tego powodu NIK nie może poprzeć wniosku w Sejmie na udzielnie Rządowi absolutorium.