Wszelkie prawa zastrzeżone, zabrania się kopiowania i publikacji fragmentów lub całości bez zgody autorów

Opowieści o świecie i zmierzchu    (odcinek 22 - ostatni)

b-1a

Zbyszek Ciałowicz ze wszystkich swoich kolegów z tamtych lat zapamiętał najbardziej Zdzicha Adamskiego, z którym zresztą przyjaźni się do dziś. Dzidek w tamtych licealnych latach był dla naszych zetempowców takim wręcz pokazowym wrogiem klasowym. Jego ojciec był ponieważ tak zwanym prywaciarzem. Bardzo nielubianym przez władzę w tamtych czasach, bowiem wszystko wtedy w Polsce musiało być państwowe, albo co najmniej uspołecznione, a on uparcie utrzymywał wciąż swój prywatny młyn we wsi Wrona niedaleko Oksy.

Dzidek zresztą poszedł w jego ślady. Po maturze też zabrał się za młynarstwo i do dziś utrzymuje młyn, tyle, że teraz już elektryczny.

Stasiu Kasperek. Inżynier geodeta po Akademii Górniczo – Hutniczej w Krakowie, człowiek dla Jędrzejowa bardzo zasłużony i mój kolega od czasów szkolnych i wspólnego kopania piłki w „Naprzodzie”. Razem w naszym liceum zdawaliśmy maturę i razem potem mieszkaliśmy na stancji u pani Trojan w Krakowie. Ja zostałem bowiem studentem Politechniki Krakowskiej a on AGH. Na tej stancji to było tyle pcheł, że żyć się nie dało. Ciągle gdzieś nas gryzły: w domu, na wykładach, na ulicy. Aż powiedzieliśmy dosyć i cały nasz pokój posypaliśmy proszkiem DDT, takim amerykańskim specyfikiem na wszelkie robactwo. Staszek od razu dostał jakiejś alergicznej wysypki, mnie piekły oczy. Bo chyba przesadziliśmy trochę z tym posypywaniem. Wszystko w pokoju mieliśmy białe i w takim amerykańskim zapachu.
Staszek Kasperek po studiach wrócił do domu w Jędrzejowie, był tu potem Naczelnikiem Miasta i Gminy a także Prezesem „Naprzodu”.

O Staszku Palimące należy tu napisać trochę więcej. Była to bowiem, postać piękna i kapłan niezwykły z taką uczciwością polityczną w życiu i byciu, która szczególnie w tamtych minionych już na szczęście czasach, była wręcz wyjątkowa. Uczyliśmy się w tej samej klasie razem zdawaliśmy maturę.

Staszek zamierzał „iść” na weterynarię, lecz kiedy się tam nie dostał wstąpił do seminarium duchownego. Pamiętam dobrze ten dzień, kiedy nagle zjawił się u nas domu w Jędrzejowie w sutannie.
Święcenia kapłańskie otrzymał 11czerwca1960 roku w Kielcach. Od pierwszych lat swojej działalności duszpasterskiej zyskał miano znakomitego i patriotycznego kaznodziei. W związku z tym zaczęły się nim interesować odpowiednie służby władzy ludowej. Był, nawet kilka razy, przesłuchiwany na tę okoliczność w Wydziale do Spraw Wyznań. Poinformowano także kielecką Kurię Biskupią, że przeciw księdzu Stanisławowi Palimące wszczęto kilka postępowań karnych z racji jego szkodliwej działalności dla ustroju Państwa Polskiego.

Ale ksiądz Stanisław w niczym nie zmienił swojego postępowania. W dalszym ciągu głosił swoje kazania i brał w obronę krzywdzonych i represjonowanych. Pracował potem w Białogonie kolo Kielc, następnie w Kazimierzy Wielkiej i w Proszowicach. W każdym z tych miejsc był sobą, czujny na biedę i niesprawiedliwość społeczną.
W końcu ówczesny biskup kielecki zlecił mu organizację nowej parafii i budowę kościoła w Klimontowie, żeby go czymś konkretnym zająć i odciągnąć od polityki. Wtedy właśnie wybuchł stan wojenny. Ksiądz Stanisław stał się jednym z tych kapłanów, na których opozycja mogła zawsze liczyć. Jeszcze więc bardziej stał się solą w oku ówczesnej władzy. Śledzono go nieustannie i na każdym kroku utrudniano życie.
Aż przyszedł tamten dzień 27 luty 1985 roku. Ksiądz Stanisław zaraz po śniadaniu odwiózł kleryka do punktu katechetycznego i długo potem nie wracał do domu. Zaniepokojona tym siostra księdza, Otylia Kaczmarek, wyszła na podwórze plebanii, gdzie przy garażu znalazła martwego brata. Obok w rozwalonych drzwiach tkwił rozbity jego samochód, Fiat 125. Według oficjalnej wersji niezabezpieczone auto staczając się z wjazdu do garażu najechało na księdza, powodując jego śmierć na miejscu.

Z taką wersją zdarzeń śledztwo szybko umorzono mimo, że sekcja zwłok wykazała złamanie podstawy czaszki, stłuczenie mózgu, rany tłuczone twarzy oraz złamanie ręki i prawego uda. Mimo tych ustaleń władze pozostały przy wersji nieszczęśliwego wypadku.

Pogrzeb tragicznie zmarłego księdza stał się w Klimontowie taką wielką manifestacją religijną i patriotyczną. Wzięło w nim udział ponad 200 księży i setki wiernych z całej okolicy.
Już w wolnej Polsce Sejmowa Komisja Nadzwyczajna pod kierownictwem Jana Marii Rokity, orzekając w sprawie śmierci księdza Palimąki stwierdziła, że okoliczności jego śmierci nasuwają wiele wątpliwości. Nie zabezpieczono żadnych dowodów, nie sprawdzono odcisków palców w samochodzie, nie przesłuchano wszystkich świadków. Okazało się również że w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych zniszczono wszystkie dokumenty w tej sprawie.
Prokurator z Prokuratury Generalnej, Aleksander Herzog uznał, że śledztwo było prowadzone nieprawidłowo, tendencyjnie, podobnie jak w sprawach Piotra Bartoszcze, Grzegorza Przemyka czy księdza Sylwestra Zycha.
W dniu 3 maja 1990 roku biskup Jan Gruda poświęcił w Klimontowie tablicę upamiętniającą księdza Palimąkę, podkreślając Jego zasługi w odzyskaniu przez Polskę Niepodległości.
My jednak, koledzy Staszka, najbardziej zapamiętaliśmy go z tamtych naszych młodych lat, a także później, gdy jako już ksiądz lubił nam opowiadać pewną anegdotkę, podobno prawdziwą.

A brzmiała ona tak:
Był jeszcze wtedy alumnem w seminarium duchownym i pierwszy raz w życiu, już w sutannie, jechał na święta Boże Narodzenia do domu. Na przeciw niego w przedziale wagonu kolejowego usiadł jakiś starszy pan o głosie z akcentem bardzo biblijnym. Chwilę dłuższą przyglądał się swojemu współpasażerowie a potem zapytał.

- Przepraszam bardzo. A pan to pewnie jesteś księdzem, tak?

- Jeszcze nie – odpowiedział Staszek – ale za rok, jak Bóg da..

- O, już za rok? To będziesz pan wygrany. Bo taki ksiądz to jest niezły geszeft. I plebanie dają i biskupem później można zostać.

- Wszystko jest w reku Boga – odpowiedział skromnie Staszek.

- A co jest po takim biskupie dalej?

- Co dalej? Dalej to już jest kardynał

- O widzisz pan. Kardynał to jest dopiero posada, co? Pierwsza klasa. I papieżem może później zostać.

- Każdy kardynał może zostać papieżem.

- No, a jakbyś tak pan, nie przymierzając takim papieżem został? No nie uśmiechaj się pan. Załóżmy, że pan zostaniesz papiżem, to co dale?

- No co dalej? Nic. Panem Bogiem przecież nie zostanę.

- Widzisz pan, widzisz. A jednemu z naszych się udało.

Andrzej Latacz, pseudonim „dziadek”. Kolega z klasy. Był taki mały i drobny, że niektórzy traktowali go jak maskotkę szkoły. W czasie przemarszów harcerskich przez miasto to albo szedł z werblem na przedzie albo na końcu zamykał pochód. Przy tym wszystkim był bardzo lubiany za pogodę ducha i poczucie humoru, na swój temat również. Kiedyś na akademii szkolnej z jakiejś tam okazji po wypowiedzeniu przydzielonych mu tekstów zaśpiewał tak and hoc krakowiaka na swój temat: „a Andrzejek jeden miał dwójeczek siedem”, czym wprawił w entuzjazm całą widownię. Tylko dyrekcja miała mu za złe.

 

Zmierzchem o świcie

Zapytano kiedyś pewną stuletnią prawie hrabinę, jakie lata były najlepsze w jej długim życiu?

- No, w czasie Rewolucji Październikowej – odpowiedziała..

- Jak to? Przecież wtedy zrabowano wam cały majątek, a panią z rodziną wywieziono hen na Syberię.

- Tak, zgadza się. Ale miałam wtedy dwadzieścia lat.

No właśnie. Z nami teraz jest podobnie. Młodość przypadła nam przecież w czasach niezwykle trudnych, kiedy próbowano nam zmieniać utrwalony w tradycjach ład i porządek, na zupełnie nowy, rodem od Marksa i Engelsa.
Trudno teraz oceniać postawy ludzi, którzy brali wtedy w tym udział. Dla tych ideowych, jak Janek Zając, Waldek Wiejacz, Heniek Majecki czy im podobnym, nie był to żaden koniunkturalizm. Oni wierzyli święcie we wszystko co robili, zgodnie zresztą z młodzieńczą wrażliwością, która od zawsze przecież na lepsze próbowała zmieniać świat.
My też mieliśmy wtedy po naście lat i pełne głowy marzeń.

I co z tego zostało?

No, choćby owa stara i mądra prawda, że czas upiększa wspomnienia, potrafi także goić rany, niwelować dawne animozje, a nawet pogodzić niegdysiejszych przeciwników ideologicznych. Bo czas to najważniejszy sojusznik życia i każdy jego moment warty jest pamięci. Jak to mówił kiedyś poeta: „chwilo trwaj”.
Tylko że tak trudno jest ten czas zatrzymać. Różne ma przecież zwyczaje w zależności od miejsca, sytuacji i nastroju. Raz biegnie, a raz się wlecze. My stare ramole, to jest autorzy tych wspomnień, wiemy coś na ten temat. Najwięcej owego cennego czasu zabierają nam wszystkie te cholerne poobiednie drzemki, te zasypiania przy telewizorze i te przesiadywania w poczekalniach lekarskich gabinetów. Mimo to, a może dlatego tak nam się wciąż chce gonić życie, żeby jeszcze to i tamto zobaczyć, żeby przechytrzyć starość i kalendarz. Niczego nie chcemy uronić z czasu, jaki został nam dany. Dokumentujemy go, archiwizujemy w zdjęciach fotograficznych, w pamiętnikach. Przeszukujemy strychy i stare archiwa, gromadzimy różne antyki i rupiecie, w których zaklęty jest nasz czas. Bo wszystko to jest nam potrzebne dla identyfikacji lat, w których przyszło nam żyć.

I stąd właśnie zrodził się pomysł na ten nasz pamiętnik, pisany już zmierzchem o naszym świcie.

 

Wizytówki

 

Józef, Jerzy Gierczak

b-opowiesci 26Doktor habilitowany, inżynier architekt.
Profesor nadzwyczajny i pracownik naukowo-dydaktyczny Politechniki Wrocławskiej
Urodzony 30. Lipca 1929 roku w Jędrzejowie
1955  dyplom magisterski wydziału architektury politechniki wrocławskiej
1965  doktorat
1994  doktor habilitowany
1998  profesor nadzwyczajny wydziału architektury politechniki wrocławskiej
1970-1974  dziekan wydziału architektury politechniki wrocławskiej
1974-1981  dyrektor instytutu architektury i urbanistyki tejże politechniki
1972-1977  kierownik zakładu architektury budynków mieszkalnych
1977-1981  kierownik zespołu badawczego architektury mieszkaniowej
od 2001r. - profesor nadzwyczajny w wyższej szkole sztuki i projektowania w Łodzi
1984-1987  Associate Professor University of Mosul Iraq
od 1983r, członek Stowarzyszenia Architektów RP

odznaczenia:

Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski
Złoty Krzyż Zasługi
Medal Komisji Edukacji Narodowej
Złota Odznaka Politechniki Wrocławskiej
Złota Odznaka Zasłużony dla Dolnego Śląska
Nagrody II i III stopnia Ministra NSZWiT

publikacje i twórczość:

14 publikacji architektonicznych w tym: książka- monografia „Fenomen auta w przestrzeni”, skrypt dla studentów wydziału architektury [współautor], 17 prac nieopublikowanych

ważniejsze projekty architektoniczne:

Instytut Obróbki Plastycznej w Poznaniu,
Pogotowie Opiekuńcze w Opolu,
pięć szkół podstawowych w województwie opolskim,
Kościół parafialny pod wezwaniem świętego Brata Alberta w Sędziszowie, woj. świętokrzyskie,
12 nagrodzonych lub wyróżnionych konkursów architektonicznych i opracowań porównawczych, w tym współautorskie,
Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu k. Warszawy,
Dom Technika KGHM w Lubinie, Dom Handlowo-Usługowy we Wrocławiu,
oraz kilkadziesiąt opracowań studialnych.

o sobie profesor Józef Gierczak mówi tak:

W październiku 1949 rozpocząłem studia na Wydziale Architektury. Politechniki Wrocławskiej i zostałem wrocławianinem. Tu założyłem rodzinę, tu zbudowałem dom, ale ja ciągle jestem jędrzejowianinem, takim zwyczajnym chłopakiem z Podklasztorza.

Od autorów tej książki dodamy jeszcze, że Józef Gierczak wykształcił ponad stu architektów w tym kilku doktorantów doktorów, którzy pracują teraz w różnych miejscach na świecie sławiąc polską naukę.

 

Jan Zając

b-opowiesci 26Magister prawa, Sędzia Sądu Wojewódzkiego  w stanie spoczynku.

1960 -1966  Prokurator Powiatowy w Kazimierzy Wielkiej.
1966 -1975  Kierownik Wydziału administracyjnego KW PPZR w Kielcach
1975 -1977  Kierownik Wydziału Organizacyjnego i członek sekretariatu KW w Kielcach
1977-1990  Prezes Sądu Wojewódzkiego w Kielcach
1990-1998  Wizytator d/s penitencjarnych SW
1985 -1990  Sędzia Trybunału Stanu  Rzeczypospolitej Polskiej

b-opowiesci 26funkcje społeczne:

1966-1988  Radny Wojewódzkiej Rady Narodowej
1977-1990  członek Głównej Komisji Badania Zbrodni hitlerowskich w Polsce
1982-1989  Przewodniczący Wojewódzkiego Zarządu Zrzeszenia Prawników Polskich
1975-1990  Przewodniczący Wojewódzkiej Komisji Ochrony Pomników Walki i Męczeństwa

odznaczenia:

Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski
Krzyż Kawalerski Orderu odrodzenia Polski
Złoty Krzyż Zasługi RP
Odznaczenie: „Bene Merentibus Iustitiac” nadane przez Krajową Radę Sądownictwa - Justitiac w roku 2008
Odznaczenie: Zasłużony dla Wymiaru Sprawiedliwości (tytuł Honorowy nadany przez Radę Państwa RP
Państwowy (nadane przez prezesa Rady Ministrów)
Złota Honorowa Odznaka Zasłużony dla Kielecczyzny, oraz ponad 20- cia innych medali odznaczeń.

 

Zbigniew Ciałowicz

b-opowiesci 26Inżynier budownictwa, doktor nauk technicznych

1954-1960  Studia na Wydziale Budownictwa Lądowego Politechniki Krakowskiej,
dyplom magistra inżyniera.
1960-1957  Dyrektor Pińczowskiego Przedsiębiorstwa Budowlanego
1964-1968  Studia zaoczne na Akademii Górniczo hutniczej w Krakowie, dyplom inżyniera górnika
1967-1969  Dyrektor Ostrowieckiego Przedsiębiorstwa Bud. Przemysłowego
1969-1977  Dyrektor Kieleckiego Kombinatu Budownictwa Mieszkaniowego
1973-1975  Doktorat Nauk Technicznych
1976-1982  Dyrektor Kieleckiego Zjednoczenia Budownictwa Rolniczego
1982-1986  Kierownik Biura Techniczno Handlowego „EXBUD” w Budapeszcie
1986-1992. Dyrektor Kieleckiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Miejskiego
1992-2004 Dyrektor Przedsiębiorstwa „BRTOCHEM” w Kielcach
Krajowy rzeczoznawca ds. konstrukcji budowlanych w zakresie projektowania i realizacji

odznaczenia, wyróżnienia i medale:
Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski – 1974
Złoty Krzyż Zasługi – 1970
Srebrny Krzyż Zasługi -1964
Złota Odznaka im Janka Krasickiego - 1974
Odznaka Za Zasługi dla Kielecczyzny - 1969
Złota Odznaka Polskiego Związku Inżynierów i Techników Budownictwa - 1969
Złota Odznaka Centralnego Związku Spółdzielni Mieszkaniowych - 1972
Złota Odznaka Zasłużony dla Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych
Zasłużony dla Miasta i Gminy Jędrzejów – 1989

Należy tutaj dodać jeszcze kilka informacji o których Zbyszek Ciałowicz nie chce za bardzo mówić. O tym mianowicie, że w młodości był takim wzorcem dla wielu kolegów z ówczesnej naszej piłkarskiej braci. Bo nie tylko sport była dla niego ważny. Ukończył aż dwie wyższe uczelnie: Politechnikę Krakowską a potem Akademię Górniczo Hutniczą nie korzystając przy tym z żadnych sportowych: ani innych tego typu ulg. Zrobił potem doktorat, a jako naczelny dyrektor kilku Kombinatów Budowlanych w województwie świętokrzyskim i nie tylko, pozostawił po sobie sporo wspaniałych pomników w postaci choćby wielu osiedli mieszkaniowych ze szkołami, kinami, żłobkami i obiektami sportowymi.

Opracował nadto i opatentował kilka unikatowych zupełnie projektów z zakresu budownictwa i jego konstrukcji. Realizowano je potem na wielu budowach w kraju i zagranicą, na Węgrzech na przykład. Rzec by wiec można, że wszystkie one noszą markę; made in Zbigniew Ciałowicz. A zaczęło się wszystko jak na tej fotografii

b-opowiesci

 

Jan Hatys

Studia ukończył z tytułem magistra historii i filozofii na Uniwersytecie Warszawskim. Zaraz potem skierowany do Pracy w Komitecie Wojewódzkim PZPR w Kielcach, gdzie pełnił funkcję szafa archiwum.
Podiął też pracę wykładowcy historii i filozofii w Studium Nauczycielskim w Kieleckim.

W roku 1960 zorganizował Instytutu Nauk Społecznych przy ówczesnej Wyższej Szkole Inżynierskiej w Kiekcach (dziś Politechnice Świętokrzyskiej) gdzie przez szereg lat pełnił funkcję kierownika.
Od lat 70 tych do emerytury, nauczyciel akademicki w kieleckiej Wyższej Szkole Pedagogicznej, a potem Uniwersytecie Świętokrzyskim.

odznaczenia:
Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenie Polski
Srebrny Krzyż Zasługi.
Złota odznaka Związku Nauczycielstwa Polskiego
Złota odznaka: Zasłużony dla Ziemi Kieleckiej
Złota odznaka Towarzystwa Wiedzy Powszechnej
Złota Odznaka SAiW (Stowarzyszenie Ateistów i Wolnomyślicieli)

 

Andrzej Kalinin

b-opowiesci

pisarz, publicysta, członek PEN Clubu i Stowarzyszenia Pisarzy Polskich,
uhonorowany orderem Gloris Artis (Zasłużony dla Kultury Polskiej)
współpraca z paryska „Kulturą”, Nowojorskim Dziennikiem Polskim i innymi czasopismami w kraju i zagranicą

laureat nagród literackich:
Czesława Miłosza  za książkę „..i Bóg o nas zapomniał” (potem w lekturach szkolnych)
Solidarności  za książkę „W cieniu złych drzew” (przetłumaczona na język angielski)
Karola Miarki  za całokształt twórczości.

odznaczenia:
Złoty Krzyż Zasługi
Złoty Krzyż Sybiraków
Złota Honorowa Odznaka Zasłużony dla Województwa Śląskiego  (razem z Kaźmierzem Kutzem i Wojciechem Kilarem)

książki:
...i Bóg o nas zapomniał - 1993
Las wokół - 1995
Za progiem dnia - 1996
W cieniu złych drzew - 2000
A życie jak rzeka - 2003
Ze sztambucha starego komucha - 2009
Opowieści o świcie i zmierzchu: rzecz o dawnym Jędrzejowie (i nie tylko) - 2011

 

Koniec książki "Opowieści o świecie i zmierzchu..."