Topic-icon Święta Bożego Narodzenia

Więcej
1 rok 9 miesiąc temu - 1 miesiąc 2 tygodni temu #1 przez Krajanka
Krajanka tworzy temat: Święta Bożego Narodzenia
Bywały rozmaite. A podczas okupacji hitlerowskiej zyskały dodatkowy wymiar. Miały zaczarować rzeczywistość, odebrać jej codzienną grozę, oddalić niebezpieczeństwo śmierci.
Wigilie w Jędrzejowie odbywały się więc obowiązkowo z naczelnym hasłem kolędowym "Bóg się rodzi, moc truchleje...".
Zebranym towarzyszyło życzenie "aby nas do przyszłego roku nie ubyło". Na przekór wojnie i dotkliwym brakom zaopatrzenia w domu miało być na Święta Bożego Narodzenia po polsku, jak zwykle: choinka ozdobiona własnoręcznie wykonanymi łańcuchami i precjozami, kolędy, życzenia, ciepło uśmiechu i drobne upominki. Z wiarą, że tak właśnie trzeba, na przekór całemu złu, które czaiło się za oknami. Robiono zdjęcia, może nie tylko jako pamiątkę, ale i dokument życia. Przecież w każdej chwili można było być zabitym, więc wzmożona potrzeba utrwalenia na kliszy bliskich.
Znalazłam dwa zdjęcia z tych lat, bodaj świętowanie w (nieistniejącym już dziś) drewnianym domu przy ulicy Polnej ( teraz Okrzei).
A Wy macie jakieś zdjęcia ze świąt?
Załączniki:

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
1 rok 9 miesiąc temu #2 przez Krajanka
Krajanka odpowiada w temacie: Święta Bożego Narodzenia
Należałoby uzupełnić, a więc....pierwsze zdjęcie wykonane najprawdopodobniej w Święta 1942 roku, chyba już po śmierci ojca uwiecznionych tu panien, Henryki, Jadwigi i Władysławy. Wnioskuję po ciemnych ubraniach, bo wówczas w święta rodzina zwyczajowo starała się ubierać w jasne kolory.
W mroźne i ciemne wieczory adwentu siostry siadały wspólnie i tworzyły choinkowe ozdoby z kolorowych bibułek i słomy, co było z jednej strony koniecznością, a z drugiej skuteczną obroną psychiki przed wojennym koszmarem . Przy pracy ręcznej zanurzały się w "oczekiwanie na przyjście Zbawiciela".

Przecież co roku kwitło rękodzieło artystyczne, bo na kolejnym zdjęciu ( bodaj z 1944 roku) choinka jest trochę inaczej przybrana, choć miejsce to samo - z dala od pieca, niedaleko drzwi.
Dom był obszerny, drewniany, posadowiony przy ulicy wówczas Polnej, a dziś Okrzei, w miejscu dzisiejszego sklepu/hurtowni z hydrauliką.
Mieszkanki na drugim zdjęciu wyraźnie szczuplejsze, a zwłaszcza Henryka, która czynnej walce z okupantem poświęcała wiele zdrowia, sił i nerwów.
Święta świętami, a trzeba było zaopatrzyć w kożuch, ciepłą strawę, leki i krzepiące słowo ukrywanego przez rodzinę w Rynku człowieka. Bóg wcielony dodawał jednak sił i ....dało radę.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
1 rok 9 miesiąc temu #3 przez Marek
Marek odpowiada w temacie: Święta Bożego Narodzenia
Mamy gdzieś zdjęcie tego domku na Andreovi :) Ciekawa jest tez historia sąsiadów mieszkających prawie naprzeciwko , tzn bardziej w lewo ;)

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
1 rok 9 miesiąc temu - 1 miesiąc 2 tygodni temu #4 przez Krajanka
Krajanka odpowiada w temacie: Święta Bożego Narodzenia
Witaj Marku, rzeczywiście kiedyś obiła mi się o uszy jakaś historia ( a mógłbyś przypomnieć?),a drewniany dom naprzeciwko czyli pod nrem 43 podobny jest z charakteru i ustawienia względem ulicy do opisywanego. Zdjęcia na portalu Andreovia przedstawiają raczej tzw. piekiełko, ale jeśli się mylę, to Marku zamieść proszę w tym wątku raz jeszcze dla całości oglądu.
Zimą do obowiązków mieszkańców należało jak wiadomo odśnieżanie chodnika przy ulicy wzdłuż domu i wysypywanie go żużlem tak, by żaden przechodzień się nie przewrócił.
Aby wejść do domu pod nr 14 należało najpierw otworzyć furtkę, a przywitawszy się z psem, ruszyć wzdłuż żywopłotu, minąć budę i skręcić w prawo od sadu i warzywniaka, po czym przez ganek usytuowany w centralnej części siedliszcza wejść do sionki przez wysoki próg.
Doświadczalnie więc poznałam sens powiedzenia "za wysokie progi na moje nogi".
Z sionki dopiero można było albo skierować się na prawo przez kolejny wysoki próg do obszernej kuchni ze spiżarnią, a przez nią do pokoju, albo na lewo do kolejnych dwu pokoi. Okna pokoi przeważnie wychodziły na słoneczną, południową stronę i w naturalny sposób docieplały wnętrza, choć solidne kaflowe piece wybudowano zarówno po lewej, jak i prawej stronie domu. Drewniany dom z dubeltowymi oknami i systemem wiatrołapów należycie trzymał ciepło zimą.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
1 rok 9 miesiąc temu - 1 miesiąc 2 tygodni temu #5 przez Krajanka
Krajanka odpowiada w temacie: Święta Bożego Narodzenia
Na drugim zdjęciu wyraźnie widać świeczki choinkowe. Umieszczano je na specjalnych metalowych lichtarzykach wyposażonych w uchwyty.

Prośba: Jeśli ktoś miałby jeszcze takie lichtarzyki, prosiłabym o fotkę i zamieszczenie jej na tym wątku.

Świeczki choinkowe zapalano w przytomności zebranych i broń Boże nie wychodzono z pomieszczenia podczas iluminacji.
A i tak zdarzał się niekiedy drobny lub większy pożar. Przecież ogień błyskawicznie zajmował ozdoby. Co za emocje! Pamiętacie?
Przypominam sobie dwie interwencje dorosłych, po których trzeba było drzewko odwrócić spaloną częścią do ściany, by jeszcze do 2 lutego cieszyć się tradycyjną ozdobą domu.
Panny ze zdjęcia przestrzegały przepisów przeciwpożarowych szczególnie pilnie. Wszak ich ojciec Władysław i wujkowie od lat należeli do Ochotniczej Straży Pożarnej nie tylko w Jędrzejowie, ale i w Miechowie. Tej działalności oddawali wiele swego czasu, zaangażowania....i pieniędzy! Bez względu na skromne środki finansowe przydzielane OSP, węże przeciwpożarowe musiały być sprawne. Często więc dokładali ze swego, byleby alarm zastał ich w pełni przygotowanych. Żony sarkały na owe wydatki mężowskie, a jakże, ale oni byli nieugięci. Misja- rzecz święta.
Do moich czasów ze sprzętu strażackiego dotrwała drabina przeciwpożarowa i bosaki. Sparciałe węże, jako niezdatne trzeba było wyrzucić.
Przy choince panie stawiały więc metalowy dzban z wodą. Gdyby jednak ilość wody ze dzbana okazała się niewystarczająca, na podorędziu trzymano skrzynię z piaskiem, a w szafie duże koce, którymi w razie czego można było odciąć dostęp powietrza i zdusić płomień.

Przechodząc zaśnieżonymi ulicami, widywało się w oknach migocące światełka świeczek choinkowych, rzucające na szyby okien ciepły blask. Urocze.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
1 rok 9 miesiąc temu #6 przez Krajanka
Krajanka odpowiada w temacie: Święta Bożego Narodzenia
Śpiewaliście kolędy? A wśród nich "Jędrusiowy śpiew"? Ze słowami Czesława Katkusińskiego ps."Czechura" z muzyką Henryka Fajta ps."Garda". Znacie?

" Uśnij dziecino maleńka, noc późna już,
U żłóbka Twego uklękniem, zmruż, oczka , zmruż.
Jędrusie usiędą wkoło, zanucą Ci pieśń wesołą,
Jędrusiowy śpiew, Jędrusiowy śpiew..."

Do oddziału partyzanckiego "Odwet-Jędrusie" należał przecież pan Mieczysław Suchojad ( ur.17.10.1923 r.) porucznik,( obecnie kombatant jeśli nadal żyje :huh: )
Wikipedia podaje,że to najstarszy żyjący pracownik Jędrzejowskiej Kolejki Dojazdowej.
Czy ktoś mógłby coś więcej powiedzieć? Trudno przypuszczać,żeby starszy pan zaglądał na naszą stronę, ale młodsi do niego zajrzeć mogliby... z kolędą!

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
1 miesiąc 2 tygodni temu - 1 miesiąc 2 tygodni temu #7 przez Krajanka
Krajanka odpowiada w temacie: Święta Bożego Narodzenia
Moi drodzy, odnalazłam w piwnicy stare klisze i po wywołaniu zdjęć okazało się, że to nie dom przy Polnej. Ustaliłam, że na zdjęciach najpewniej uwieczniono mieszkanie przy Rynku i stąd ten tłok przy choince!
Pośrodku siedzi starsza pani Zofia Szczecińska z córkami i innymi osobami.
Czy ktoś jest w stanie rozpoznać parę ( kobietę i mężczyznę) na ostatnim ze zdjęć? Kim są? Sąsiadami? Mieszkańcami domu przy Rynku?
Załączniki:

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
1 miesiąc 2 tygodni temu - 1 miesiąc 2 tygodni temu #8 przez Marek
Marek odpowiada w temacie: Święta Bożego Narodzenia
Krajanko , choć domu przy Rynku gzie mieszkały siostry Szczecińskie nie pamiętam to opowieści o nich są mi znane , Były to cudowne kobiety okrutnie doświadczone przez życie .Siostry Szczecińskie prowadziły piekarnię w rynku obdarowując swoimi wyrobami biedne dzieci z okolicznych podwórek Wystarczy poszukać na cmentarzu grobów poległych podczas II wojny światowej i znajdziemy dwóch żołnierzy o tym nazwisku zamordowanych przez obu okupantów. Śmiem przypuszczać że to zdjęcie przedstawia państwa Augustynik mieszkających po sąsiedzku z rodziną Szczecińskich w nieistniejącym już domu gdzie obecnie znajduje się postój Taxi , Jeśli chcesz uzyskać odpowiedź bardziej wiarygodnych odpowiedzi poszukaj w Rynku właściciela ostatniego w Jędrzejowie warsztatu naprawiającego małe fiaty on zapewne wiele powie Ci na ten temat .

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
1 miesiąc 2 tygodni temu - 1 miesiąc 2 tygodni temu #9 przez Krajanka
Krajanka odpowiada w temacie: Święta Bożego Narodzenia
Dziękuję, Marek, pięknie za ciepłe słowa.
Już daję zdjęcie. Oto ten dom, gdzie mieścił się "warsztat piekarniczy", jak mówiono oraz mały pokoik na zapleczu.
W czasie okupacji ( chyba od 1943 roku) sypiał w tym pokoiku uzbrojony Niemiec ze służb pomocniczych, wyznaczony przez władze okupacyjne do nadzoru nad polskimi firmami żywnościowymi o strategicznym dla wojska znaczeniu ( dla partyzantów też:) wypiekano nocą brykiety chleba!!! ) Był on piekarzem-cukiernikiem i pochodził z Dusseldorfu. Kolejny kłopot dla Polaków, zwłaszcza, gdy jednocześnie przechowywano uciekiniera na strychu.

Ani Niemiec ani uciekinier z arbeitskommando :sick: rzecz jasna nie świętowali Bożego Narodzenia wspólnie z domownikami, ani siebie wzajemnie nie oglądali.

Przed opuszczeniem miasta w styczniu 1945 roku Niemiec przywiózł jeszcze ciężki wór i rozkazał młodemu pomocnikowi piekarskiemu upchnąć go w przeładowanym schowku przy piekarni. Awanturował się przy tym okropnie, grożąc pobiciem zdumionemu chłopakowi.
Po przejściu frontu okazało się, że wór zawiera wspaniałej jakości pszenną mąkę, jakiej nie oglądano od początku wojny aż do tej chwili.

Przez lata parterowy dom niewiele się zmieniał, ale kiedy władza komunistyczna wymyśliła tzw."domiary"(czytaj: mordercze podatki nakładane na rzemieślników "prywaciarzy", w tym piekarnię prowadzoną przez wdowę z córkami) musiał popaść w ruinę, aż wreszcie został zburzony.
A kiedy dokładnie przestał istnieć? (Czy to były wczesne lata sześćdziesiąte?)
Adres: Rynek nr 4, a na zdjęciu w roku 1915 A-00683:

andreovia.pl/galeria/picture.php?/662/tags/34-ulice_rynek

Widzę studnię, z której czerpano wodę dla piekarni i nie tylko.... a w głębi ul.Łysakowskiej składowane drewno dla piekarni.

Co do wspomnianego przez Ciebie Marku warsztatu, to jest "po jędrzejowsku". Zadzwoniłabym, a jakże. Niestety p.Leszek ujawnia jedynie nr NIP i Regon ale bez telefonu w internecie, no bo po co podawać;) "Wszyscy wiedzą". A to akurat niekoniecznie prawda.
Sam widzisz, że właścicielowi nie zależy na dzwonieniu do niego, ale chyba ma telefon.:cheer: Marku, w tobie nadzieja.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
1 miesiąc 2 tygodni temu - 1 miesiąc 2 tygodni temu #10 przez Marek
Marek odpowiada w temacie: Święta Bożego Narodzenia
Krajanko dom twoich rodziców lub kogoś z rodziny wyburzono w latach 1962 1963 , Jeśli bardzo chcesz to ustalimy numer do Leszka ale nie zapominaj o Maćku Janku Krystku którzy już może nie biegają po Rynku jak dawniej ale wciąż spacerują po waszych ścieżkach lat młodości .
Ten widok tez zapewne nie jest Ci obcy
andreovia.pl/galeria/picture.php?/1681/tags/39-ulice_okrzei
Jeśli bardzo chcesz to mogę umówić cię na rozmowę z Panem Leszkiem ale to wymaga zaanonsowania Ciebie. Pan Leszek to młodzieniec w czasie przeszłym, więc rozmowa z kimś z lat młodości może przynieść wiele wzruszeń i wspomnień . Musiałbym Cie zaanonsować i zapytać go o zgodę na rozmowę z Tobą lub podanie jego numeru telefonu Więc Krajanko wszystko zależy od Ciebie :)

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

JSN Boot template designed by JoomlaShine.com